Iga Świątek: Nie wygrasz, jeśli się nie ruszasz
Do finału zabrakło naprawdę niewiele... Fot. EPA / PAP
Na pewno nie jest przyjemne przegrać, mając piłkę meczową, ale nie zawsze wszystko potoczy się tak, jak chcemy. Trzeba to zaakceptować, wyciągnąć wnioski i pracować, żeby spróbować w kolejnych latach wygrać tutaj coś więcej. Od początku mecz był równy, później przydarzył się drugi set, w którym przestałam się ruszać. Nie ma sposobu na wygranie meczu, jeśli się nie ruszasz. Chciałam o tym secie jak najszybciej zapomnieć. W pierwszej i trzeciej partii czułam jednak, że gram swój tenis, chociaż nie aż tak dobrze, jak we wcześniejszych meczach. To była kwestia jednej czy dwóch piłek. Mecz był długi, było wiele zmian jego dynamiki. Ostatecznie Madison miała więcej odwagi w podejmowaniu decyzji i wywierała na mnie presję, kiedy musiała. Nie czułam się tak luźna, jak we wcześniejszych spotkaniach. Grałyśmy w nocy, kiedy piłka nie odbija się już tak wysoko, ale też moje poprzednie przeciwniczki nie grały w tak szybkim tempie jak Madison. Popełniłam więcej błędów, miałam mniej czasu na podejmowanie spokojnych decyzji. Gdy ten czas się pojawiał, myliłam się. Muszę opierać swoją grę na solidności, intensywności i kontroli, a tego zabrakło. Czasami wolałabym zdobywać łatwe punkty tylko serwisem jak rywalka. Gdy miała problemy, zawsze wracała do gry serwisem. Moje podanie nie funkcjonowało tak dobrze. Może to by zrobiło różnicę.
