Iga nie zagra z Ukrainą. To bardzo zła decyzja

KOMENTARZ „SPORTU” - Tomasz Mucha

Kibice polskiego tenisa i Igi Świątek zostali odarci ze złudzeń - zgodnie z przypuszczeniami najlepsza polska tenisistka wszech czasów zrezygnowała z gry w Gliwicach w meczu z Ukrainą. Stawką spotkania w PreZero Arenie 10-11 kwietnia jest awans do wrześniowych finałów Billie Jean King Cup. W tej sytuacji trudno się oszukiwać: szanse na zwycięstwo Biało-czerwonych - w składzie Magda Linette (57. WTA) oraz będące poza Top 100 rankingu Maja Chwalińska, Linda Klimovicova i Katarzyna Kawa - i na wyjazd do Shenzhen znacznie spadły, aczkolwiek warto przypomnieć, że dwa tygodnie temu w Miami Świątek przegrała z Linette…

Trzeba uszanować wolę sześciokrotnej mistrzyni wielkoszlemowej i brązowej medalistki olimpijskiej z Paryża, która aktualnie, po zakończeniu współpracy z Wimem Fissette'em, próbuje odnaleźć formę i radość z gry pod okiem nowego trenera (oficjalnie go jeszcze nie znamy). Należy być wyrozumiałym dla trudnej sytuacji czwartej od dziś tenisistki światowego rankingu. Specyfika tenisa - sportu indywidualnego! - jest taka, że dla najlepszych priorytetem są turnieje zawodowe, dzięki którym zarabiają miliony na korcie i poza nim (powtarzam, te najlepsze!), a występy reprezentacyjne, niestety, często podporządkowują więc tym w cyklu WTA.

Z tymi wszystkimi zastrzeżeniami uważam, że Iga podjęła bardzo złą decyzję - nie tylko ze sportowego punktu widzenia dla polskiej reprezentacji. Nie mamy dziś w Polsce turnieju zawodowego, w którym Świątek mogłaby zagrać, więc w całym roku pozostają ledwie dwa (przy dozie szczęścia) okienka reprezentacyjne, w których polscy kibice mogą zobaczyć w akcji na arenie krajowej swoją idolkę i bohaterkę - to kwietniowe i listopadowe mecze w ramach Billie Jean King Cup. Za niespełna dwa tygodnie z Ukrainą wcale nie musieliśmy grać u nas, bo po losowaniu formalnie gospodarzem miały być rywalki, ale federacje obu krajów porozumiały się - raczej nie „za darmo” - by mecz zagrać w hali, która może pomieścić ponad 10 tysięcy widzów… Także nawierzchnia ziemna zostanie przygotowana specjalnie pod turnieje, na które tenisistki wyruszą wkrótce po spotkaniu. Widać to za słabe argumenty.

Z nieoficjalnych informacji wynika, że bilety sprzedawały się „ostrożnie”, zapewne większość fanów czekała na decyzję Świątek. Byłbym naprawdę zdumiony, gdyby po decyzji największej gwiazdy udało się przez dwa dni wypełnić gliwicki obiekt choć w połowie - czego oczywiście życzę.

Ukrainki wystąpią w Gliwicach „na galowo”, czyli przyjadą najlepsze Elina Switolina (7. na świecie) i Marta Kostjuk (28.) - obie dały nam już lekcję tenisa rok temu w Radomiu. Tak jak wówczas, wśród Biało-czerwonych, oprócz Świątek, zabraknie jeszcze Magdaleny Fręch (38.) - z niejasnych powodów kapitan Dawid Celt albo jej nie powołał, albo się z nią nie dogadał, czyli w drużynie nie zagrają dwie z trzech najwyżej notowanych i zamiast szykować się pod własnym dachem na całego („będziemy się naparzać!” - deklarował kapitan Celt), oddajemy pole jeszcze przed meczem.

Decyzja Świątek na nowo wyzwala odwieczne i nierozstrzygalne chyba pytanie, czy najlepsi w danej dyscyplinie - jeżeli oczywiście dopisuje im zdrowie - mają moralny obowiązek nie odmawiać reprezentacji, czy grają w niej wtedy, kiedy im pasuje. W tenisie od lat poziom „obowiązku” jest dosyć elastyczny i przez znaczącą część opinii publicznej akceptowalny, wszak państwo jako „sponsor” przez lata miało głęboko gdzieś tę dyscyplinę, a rozwój talentów spoczywał głównie na barkach „bogatych” rodziców. W ostatnich latach to się jednak zmieniło i warto przypomnieć, że ci najlepsi również otrzymują stypendia z budżetu państwa, podobnie jak lekkoatleci, szermierze, zapaśnicy itp. - jako kadrowicze i potencjalni olimpijczycy. I chyba mamy prawo oczekiwać, że choć te dwa razy w roku dadzą wiernym kibicom trochę emocji, nie tylko z telewizora.

 

Oświadczenie Igi Świątek

„Nie zagram w nadchodzącym turnieju kwalifikacyjnym Billie Jean King Cup w Gliwicach. Nie jest to dla mnie łatwe, bo granie w Polsce zawsze miało i ma dla mnie wyjątkowe znaczenie i wiem, że wielu z Was czekało, żeby zobaczyć mnie na korcie.

Ostatni czas jest dla mnie wymagający – zarówno sportowo, jak i pod względem zmian, które dzieją się wokół mnie. Czuję, że potrzebuję chwili, żeby się zatrzymać, poukładać pewne rzeczy, a także skupić się na spokojnej, jakościowej pracy. Mam nadzieję, że to rozumiecie.

Mamy świetny zespół – jestem pewna, że Magda Linette jako jego liderka wspaniale poprowadzi dziewczyny. Trzymam mocno kciuki za cały skład, kapitana oraz cały zespół. Będę Wam kibicować z całego serca. Dziękuję również za Wasze wsparcie – ono naprawdę wiele dla mnie znaczy”.

Tym razem kibice nie zobaczą w akcji Igi Świątek grającej dla reprezentacji. Fot. Paweł Jaskółka/PressFocus

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się