Iga, Coco czy ktoś nowy?
W sobotę w Rijadzie rozpoczyna się WTA Finals. Wśród ośmiu najlepszych jest Iga Świątek, która wygrała ten prestiżowy turniej dwa lata temu.
Taki obrazek na zakończenie WTA Finals – jak dwa lata temu w Cancun – marzy nam się 8 listopada w Rijadzie. Fot. Susan Mullane-USA TODAY Sports/SIPA USA / Press Focus
Turniej WTA Finals, znany wcześniej pod nazwą WTA Championships - a potocznie „masters” - rozgrywany jest od 1972 roku. Występuje w nim osiem najlepszych zawodniczek sezonu. Od 2015 roku, gdy w Singapurze triumfowała Agnieszka Radwańska, każdą kolejną edycję wygrywa inna tenisistka - w 2023 roku w meksykańskim Cancun była nią Iga Świątek. Ostatnią, która obroniła tytuł, była Amerykanka Serena Williams; najlepsza w latach 2012-14.
W ubiegłym roku, gdy „masters” po raz pierwszy rozegrano na twardym korcie w Rijadzie, imprezę wygrała Coco Gauff, która w finale pokonała nieobecną w tym roku Qinwen Zheng (Chinka po operacji łokcia w lipcu zagrała tylko 2 mecze). Tylko Amerykanka oraz Świątek mają z tegorocznej ósemki uczestniczek na koncie triumf w WTA Finals - to wciąż niezdobyty cel choćby dla liderki światowego rankingu Aryny Sabalenki.
Można przegrać i wejść
Tenisistki tradycyjnie podzielono na dwie grupy, co oznacza, że system rozgrywek różni się od „zwykłych” turniejów, w których porażka oznacza eliminację z rywalizacji. W „mastersie” każda z zawodniczek rozgrywa po 3 mecze z rywalkami w swojej grupie. Każde zwycięstwo jest warte trzy punkty. Jeśli po zakończeniu fazy grupowej zawodnicy mają tyle samo punktów, o awansie decyduje wynik bezpośredniego meczu. W przypadku remisu między trzema zawodnikami, o kolejności zdecydują kolejno: liczba rozegranych meczów, liczba wygranych setów oraz liczba wygranych gemów.
Dwie najlepsze tenisistki z każdej grupy awansują do półfinałów, w których zwyciężczynie grup zmierzą się z tenisistkami z drugich miejsc w przeciwnej grupie. Teoretycznie można wygrać tylko jeden mecz w grupie i przegrać dwa, a mimo to awansować do półfinału - to był przypadek m.in. Radwańskiej przed 10 laty. Potem krakowianka wygrała dwa ostatnie spotkania i zdobyła najcenniejszy tytuł w karierze.
Madison na otwarcie
Rozstawiona z nr 2. Świątek, która przed rokiem odpadła w fazie grupowej, trafiła do „Grupy Sereny Williams”, razem z Amerykanką Amandą Anisimovą (4.), reprezentującą Kazachstan Jeleną Rybakiną (6.) i kolejną zawodniczką z USA - Madison Keys (7.). I właśnie potyczka z tą ostatnią, mistrzynią Australian Open, rozpocznie całą zabawę w turnieju singlistek - w sobotę o godz. 16.00 czasu w Polsce.
Świątek nie ma ujemnego bilansu z żadną z uczestniczek. Z Keys prowadzi 5-2, ale poniosła bolesną porażkę w styczniu w półfinale wielkoszlemowym w Melbourne 7:5, 1:6, 6:7 (8-10), choć miała piłkę meczową. Keys poszła za ciosem i w finale pokonała Sabalenkę, odnosząc największy sukces w karierze. Trzy miesiące później panie spotkały się ponownie w ćwierćfinale w Madrycie - Amerykanka zafundowała Świątek rzadkiego „bajgla” w pierwszym secie, jednak Polka odwróciła losy meczu, wygrywając dwa kolejne sety. Od odpadnięcia w sierpniu już w 1. rundzie US Open Keys nie rozegrała żadnego meczu i jej forma w Rijadzie jest największą zagadką.
Z Rybakiną 24-letnia tenisistka z Raszyna wygrała dotychczas sześć meczów, a 4 razy schodziła z kortu pokonana. W tym roku spotkały się czterokrotnie i za każdym razem lepsza była Polka - w tym trzykrotnie na korcie twardym - która straciła w tych potyczkach tylko seta.
Polka remisowy bilans 1-1 ma jedynie z debiutującą w „mastersie” Anisimovą, a oba mecze mamy jeszcze świeżo w pamięci. W lipcu Iga w niewiarygodny wręcz sposób rozgromiła Amandę 6:0, 6:0 w finale Wimbledonu, ale miesiąc później Amerykanka zrewanżowała się w ćwierćfinale US Open, wygrywając 6:4, 6:3.
W niedzielę zmagania zacznie „Grupa Steffi Graf”. Sabalenka (1.) zagra z Gauff (3.), a Amerykanka Jessica Pegula (5.) z Włoszką Jasmine Paolini (8.).
O wielką kasę
Turniej w Rijadzie to także gra o wielkie pieniądze. Rekordowa pula nagród wynosi 15,5 mln dolarów, z czego 12,4 mln przeznaczono na rozgrywki singlowe. Mistrzyni, która nie przegra po drodze żadnego meczu, otrzyma 5,235 mln dolarów; to więcej niż za triumf w imprezach wielkoszlemowych - w 2025 roku największy czek był w US Open - na równe 5 milionów dolarów.
W deblu w Rijadzie perfekcyjny bilans 5-0 oznacza nagrodę w wysokości 1,139 mln - ale do podziału na duet.
Oczywiście tenisistki doliczą sobie też punkty do rankingu - każde zwycięstwo w fazie grupowej to plus 200 „oczek”, w półfinale - 400, a w finale 500. Niepokonana mistrzyni w całym turnieju zdobędzie więc łącznie 1500 punktów. Nawet gdyby sięgnęła po ten komplet Świątek, nie wyprzedzi w rankingu Sabalenki, która wcześniej zapewniła sobie pozycję nr 1 do końca roku. Białorusinka w tym roku była w trzech wielkoszlemowych finałach, wygrała US Open, ale po powrocie na korty - w Wuhan - odpadła w półfinale (z Pegulą); tę imprezę wygrała Gauff, a nieco wcześniej - w Pekinie - triumfowała Anisimova.
- Triumfatorki szukać trzeba zapewne wśród tej czwórki - mówi Magdalena Grzybowska, była nr 30 na świecie. - To taki turniej, gdzie rzadko zdarzają się niespodzianki i te najlepsze chcą pokazać, że faktycznie takie są. Kibicuję zawsze Idze, żeby wygrywała wszystko, co duże. Wimbledon był ogromnym sukcesem i jakby zamknęła sezon jeszcze triumfem w Finals, to mogłaby uznać go za bardzo dobry. Kibicuję także Paolini, bo to bardzo pozytywna postać, zawsze mi się podobała. Wskoczyła taka mała dziewczynka do czołówki i potwierdziła w tym roku, że to nie był przypadek.
Finał 8 listopada
Mecze w grupach potrwają do czwartku 6 listopada, półfinały rozegrane zostaną dzień później, a finał zaplanowano na sobotę, 8 listopada.
W Arabii Saudyjskiej, obok singlistek, wystąpi także osiem czołowych debli tego sezonu. W obu konkurencjach wystartuje Paolini, której partnerką w grze podwójnej jest rodaczka Sara Errani. Tytułu bronią Kanadyjka polskiego pochodzenia Gabriela Dabrowski oraz Erin Routliffe z Nowej Zelandii.
Tomasz Mucha
UCZESTNICZKI
Turniej singlowy
GRUPA SERENY WILLIAMS◾ Iga ŚWIĄTEK (2)
◾ Amanda Anisimova (USA, 4)
◾ Jelena Rybakina (Kazachstan, 6)
◾ Madison Keys (USA, 7)
Sobota: Świątek - Keys (nie przed 16.00), Anisimova - Rybakina (nie przed 17.30).
GRUPA STEFFI GRAF◾ Aryna Sabalenka (Białoruś, 1)
◾ Coco Gauff (USA, 3)
◾ Jessica Pegula (USA, 5)
◾ Jasmine Paolini (Włochy, 8)
Niedziela: Sabalenka - Paolini (nie przed 15.00), Gauff - Pegula (nie przed 16.30).
Rezerwowe: Mirra Andriejewa (Rosja, 9), Jekaterina Aleksandrowa (Rosja, 10).
Turniej deblowy
GRUPA MARTINY NAVRATILOVEJ◾ Sara Errani, Jasmine Paolini (obie Włochy, 1)
◾ Hsieh Su-Wei (Tajwan), Jelena Ostapienko (Łotwa, 6)
◾ Weronika Kudiermietowa (Rosja), Elise Mertens (Belgia, 4)
◾ Asia Muhammad (USA), Demi Schuurs (Holandia, 8)
GRUPA LIEZEL HUBER◾ Katerina Siniakova (Czechy), Taylor Townsend (USA, 2)
◾ Mirra Andriejewa, Diana Shnaider (obie Rosja, 5)
◾ Gabriela Dabrowski (Kanada), Erin Routliffe (Nowa Zelandia, 3)
◾ Timea Babos (Węgry), Luisa Stefani (Brazylia, 7)
2015 Agnieszka RADWAŃSKA
2016 Dominika Cibulkova (Słowacja)
2017 Karolina Woźniacka (Dania)
2018 Elina Switolina (Ukraina)
2019 Ashleigh Barty (Australia)
2020 turniej odwołano (Covid-19)
2021 Garbine Muguruza (Hiszpania)
2022 Caroline Garcia (Francja)
2023 Iga ŚWIĄTEK
2024 Coco Gauff (USA)
8 RAZY - rekordowo - WTA Finals (WTA Championships) wygrała Martina Navratilova (w latach 1978-86); po 5 triumfów mają Niemka Steffi Graf (1987-96) i Amerykanka Serena Williams (2001-14), a 4 kolejna tenisistka z USA Chris Evert (1972-77).
Polki odpadły
Katarzyna Kawa przegrała z Rosjanką Poliną Jacenko 2:6, 3:6 w 1/8 finału turnieju WTA 250 na kortach twardych w Chennai (Madras) w Indiach (275 tys. dolarów w puli nagród). W pierwszych pięciu gemach spotkania żadna z zawodniczek nie potrafiła wykorzystać własnego serwisu. Niemoc przerwała dopiero 21-letnia Rosjanka (181. WTA), obejmując prowadzenie 4:2. Polka (126.) w całym spotkaniu wygrała tylko jednego gema po własnym podaniu. 33-letnia Kawa w 1. rundzie wyeliminowała rozstawioną z nr 4 Włoszkę Lucię Bronzetti (105.).
W turnieju tej samej rangi w chińskim Jiujiang nie powiodło się też w czwartek Katarzynie Piter. W parze z Francuzką Kristiną Mladenovic przegrały w ćwierćfinale debla z Rosjanką Jekateriną Owczarenko i Brytyjką Emily Webley-Smith 4:6, 6:1, 7-10.
ZDANIEM EKSPERTA
Trafiła na same „strzelby”
Lech Sidor, były reprezentant Polski w Pucharze Davisa, komentator Eurosportu
Gdybym mógł losować, to tak trudnej grupy Idze bym nie wyciągnął - w tej sytuacji typować sukces Polki to jak wróżenie z fusów, na pograniczu szarlataństwa. Świątek zmierzy się z prawdziwymi „strzelbami”, z którymi nie lubi grać, może tylko Rybakina będzie zmęczona gonitwą za kwalifikacją do Finalsów. Będzie bardzo szybko, bardzo płasko, kozioł piłki pod kolano. Żadna z rywalek nie będzie szła na wymiany, tylko na błyskawiczne kończenie akcji. Trudno będzie Polce złapać rytm, bo będzie szarpanina i niezliczona liczba winnerów i błędów po drugiej stronie, takie głośne bum-bum! To, że Keys nie grała od US Open, nie ma większego znaczenia, bo jak Amerykanka wyjdzie z dobrą ręką i timingiem, to nie będzie zmiłuj - jak w pierwszym secie w Madrycie, gdzie Iga przebiegła ze 2 kilometry, a Madison może 100 metrów. Po Melbourne Keys miała już tylko zjazd, ale może odpalić. Paradoksalnie - o ile wyjdzie z grupy - w półfinale i finale Świątek może być już łatwiej.
Lech Sidor
