I cyk, dziury nie ma!
Zarządzanie wrocławskim spadkowiczem to jedna z najprzyjemniejszych fuch na świecie. Nieważne, co byś robił, i tak dostaniesz kupę szmalu.
We wrocławskim klubie humory znowu dopisują. Fot. Gleb Soboliev/PressFocus
ŚLĄSK WROCŁAW
Wrocław to bardzo ładne miasto i w całkiem ładnym budynku, położonym nieopodal głównego rynku, obraduje tamtejsza miejska rada. Kończący się tydzień był tam szczególnie emocjonujący, bo na wokandę wzięty został temat piłkarskiego Śląska, który miał zostać sprywatyzowany, a nie został. Który miał być ligowym krezusem, a okazało się, że nie był, po czym... znowu nim jest. To wszystko za sprawą rady miasta.
Wpadło 45 baniek
Jeszcze kilka tygodni temu słyszeliśmy, że piłkarski Śląsk ma problemy. Że nie ma kasy na transfery, że trzeba odwołać zgrupowanie w Hiszpanii... Nie wyglądało to obiecująco. Teraz jednak sytuacja odwróciła się o 180 stopni. Nie dość, że kasa się pojawiła, to jeszcze w takiej ilości, jakiej może pozazdrościć zdecydowana większość pierwszoligowców. W Chorzowie „gryzą się” o niecałe 7 milionów, które i tak stanowią kwotę na dwa lata, natomiast WKS otrzymał... w sumie 45 milionów! Pod sam koniec zeszłego roku miasto przekazało mu 5 milionów „na organizację meczów i treningów”. Z kolei jedną z pierwszych noworocznych decyzji prezydenta Wrocławia, słynnego (choć niekoniecznie z dobrych powodów) Jacka Sutryka, było dokapitalizowanie klubu kwotą 10 milionów. W zeszłym roku w ten sposób trafiło już do Śląska 19 milionów. A to nie koniec! W czwartek rada miasta stosunkiem 27:5 przegłosowała kolejne wsparcie dla spadkowicza z ekstraklasy – tym razem dokapitalizowanie w wysokości... 30 milionów złotych. Ile więc trafiło z miejskich pieniędzy do klubu piłkarskiego w ciągu ostatniego miesiąca, policzyć chyba nietrudno.
Magiczna tabelka
Przed radę miasta wystawiony został ogłoszony niedawno prezesem Śląska Remigiusz Jezierski, jego były piłkarz, Dolnoślązak, magister ekonomii. Pal licho, że na slajdzie w Powerpoincie, który przedstawiał jego osobę, w tle znajdował się wrocławski stadion, ale wypełniony... kibicami Chelsea i Betisu z pamiętnego finału Ligi Konferencji. Ktoś musiał wyjść do radnych i pokazać podstawowe, acz dość ogólne wyliczenia, za co i ile Śląsk płaci, a za co i ile zarabia. Dowiedzieliśmy się, że tylko i wyłącznie pierwsza drużyna WKS-u zżera ponad 23 mln; że dzień meczowy to koszt 8 mln; że administracja i promocja to 5,5 mln. Dokładając do tego parę innych rzeczy, wyszły koszty na poziomie 46,6 mln zł. Przychody? Zdaniem slajdu Jezierskiego: bilety i karnety (5,5 mln), merchandising (czyli sprzedaż gadżetów – 3,3 mln), prawa TV (1,3 mln), sponsorzy i loże VIP (2,5 mln), transfery (4 mln). W sumie 16,6 mln. Ciekawe to o tyle, że z tej tabelki wynikało, iż Śląsk... jest równe 30 mln pod kreską. Akurat na chwilę przed głosowaniem o wsparcie go na 30 milionami! Przypadek? Wrocławscy dziennikarze (m.in. „Gazety Wrocławskiej”) twierdzą, że nie, a Jezierski... podał te kwoty, bo po prostu ktoś musiał to zrobić, a nowy prezes – mianowany przez właściciela, czyli miasto – był wygodnym kandydatem. Ciekawe jest też to, że w owym zestawieniu nie było nic o miejskim wsparciu, np. wcześniejszych 15 milionami.
Finansowe eldorado
Oczywiście, prezentacja prezesa była ogólna i zrobiona w głównej mierze po to, żeby była. Interpretacja danych finansowych to rzecz dalece bardziej skomplikowana niż jeden slajd. To rzecz jasna nie przeszkodziło radnym miejskim stojącym po przeciwległych stronach barykady, by... pogrozić sobie wzajemnie prokuraturą, choć – jak pokazało głosowanie – w mocnej większości zgodnie stwierdzili, że Śląsk powinien dostać publiczne pieniążki. Głosem rozsądku wykazał się radny Piotr Uhle, należący - co warte wzmianki - do rządzącej we Wrocławiu Koalicji Obywatelskiej. – W grudniu dowiadujemy się, że drużyna nie jedzie na obóz, bo nie ma kasy, a chwilę po Nowym Roku mamy tu finansowe eldorado: najpierw dotacja celowa 5 mln zł, potem podniesienie kapitału o kolejne 10 mln zł, a teraz kolejne 30. To jest razem 45 mln zł w niecałe dwa miesiące! Absolutny rekord, a pan nowy prezes przedstawia kompletnie ogólną prezentację, bez żadnych szczegółów, z której kompletnie się nie dowiadujemy, na co mają iść tak ogromne pieniądze – powątpiewał Uhle, głosujący przeciwko wsparciu finansowemu klubu.
Warto również nadmienić, że pieniądze do Śląska nie trafią w jednym momencie, ale będą wypłacane przez cały rok w transzach.
Tajemnica zerwanych rozmów
Kwestia miejskiego wsparcia była w znacznej mierze efektem fiaska prywatyzacji niedawnego wicemistrza Polski. Na ten temat przez niemal godzinę wypowiadał się wiceprezydent Wrocławia Michał Młyńczak, będący członkiem zespołu prywatyzacyjnego (działającego od kwietnia 2025). Zainteresowane nabyciem WKS-u były trzy podmioty – szybko odpadli Amerykanie z Green Arch Partners i na placu boju pozostali Cezary Kucharski oraz Mariusz Iwański, o którym było najgłośniej. Zespół prywatyzacji wybrał doradcę (LTT Sports), która po wyznaczeniu określonych kryteriów oceniała chętnych do kupna. Amerykanie wypadli fatalnie, niską notę dostał Kucharski, a najlepiej zaprezentował się Iwański, który miał kupić Śląsk – a przynajmniej tak wydawało się przez długi czas. Obaj polscy biznesmeni obiecywali roczne wsparcie klubu na poziomie 10 mln, drugie tyle miało dokładać miasto.
Kiedy wydawało się, że Iwański był bliski finalizacji transakcji, zdaniem Młyńczaka pojawiły się wątpliwości. – Zabezpieczenia i gwarancje finansowe to główny obszar, który był negocjowany. On się zmieniał. W naszej ocenie inwestor wycofał się z części oferty, którą złożył. Proponował inne rozwiązania, które nie były wystarczające – powiedział wiceprezydent Wrocławia. Koniec końców drogi obu stron się rozeszły i miasto zerwało rozmowy, ale... klub, jak widać, na złe na tym nie wyszedł!
Piotr Tubacki
◼ Śląsk Wrocław – Rekord Bielsko-Biała 4:0 (2:0)1:0 – Banaszak, 8 min (karny), 2:0 – Banaszak, 45 min (karny), 3:0 – Sokołowski, 65 min, 4:0 – Niewiarowski, 81 min
ŚLĄSK: Szromnik – Rosiak (57. Klimek), Macenko (71. Guercio), Malec, Dijaković, Llinares (71. K.Kurowski) – Samiec-Talar, Sokołowski (71. A. Ciućka), Yriarte, Marjanac (77. Halimi) – Banaszak (71. Niewiarowski). Trener Ante SIMUNDZA.
REKORD: Kaczorowski – Pawłowski, Boczek, Sobociński, Poznański – Śliwka, Ściślak, Gibiec, J. Ciućka, Łaski – Świderski; II połowa: Żerdka – Kempny, Wrona, Broda, Mazurek – Soszyński, Sommerfeld, Wyroba, Klichowicz, Tekieli – Kasprzak. Trener Piotr TWOREK.
