Huknął jak z armaty

W podsumowaniu 2024 roku wyróżniono bramkę Adriana Błąda w meczu z Cracovią.

Adrian Błąd zabłysnął w listopadzie fenomenalnym trafieniem. Fot. Krzysztof Porębski / Press Focus

GKS KATOWICE

GieKSa dopiero od lata jest w ekstraklasie, a jego piłkarz już został wyróżniony za osiągnięcie zdobyte w 2024 roku. Bramka Adriana Błąda została wybrana najładniejszym trafieniem ekstraklasy (zestawienie pojawiło się w serwisie YouTube na oficjalnym kanale PKO BP Ekstraklasy) mijającego roku. Chodzi o fantastycznego gola strzelonego Cracovii na początku listopada. 33-latek popisał się genialnym uderzeniem z dystansu. Rywale zostawili mu sporo miejsca w okolicach 30 metra od własnej bramki, więc nie zastanawiał się i huknął jak z armaty. Piłka, zanim przekroczyła linię bramkową, odbiła się jeszcze od poprzeczki. Golkiper Henrich Ravas nie miał najmniejszych szans na skuteczną interwencję. Bramka była nie tylko piękna, ale też ważna. Bez niej GKS nie wygrałby w Krakowie po szalonej końcówce meczu 4:3.

Wybór tej bramki na najładniejszą nie może dziwić, biorąc pod uwagę okoliczności meczu (GKS wygrał wówczas pierwszy mecz po czterech spotkaniach bez zwycięstwa) oraz urodę trafienia. Prawda jest jednak taka, że konkurencja była spora. PKO BP Ekstraklasa zaprezentowała w formie wideo nie tylko bramkę, która ostatecznie wygrała w konkursie, ale także dziewięć kolejnych trafień, które znalazły się w czołówce rankingu. Adrian Błąd wygrał m.in. z ekwilibrystycznymi golami Kamila Zapolnika czy Leonardo Rochy. Ponadto w zestawieniu znalazły się też fenomenalne trafienia z dystansu autorstwa Nahuela Leivy, Michaela Ameyawa czy Mikkela Maigaarda. Finalnie bramka Błąda była na tyle wyjątkowa, że w rankingu znalazła się – zupełnie zasłużenie – na szczycie.

Warto zaznaczyć, że nie był to jedyny przepiękny gol w wykonaniu piłkarza GieKSy w bieżącym sezonie ekstraklasy. W pierwszej kolejce katowiczanie mierzyli się u siebie z Radomiakiem. Wtedy jedyną bramkę dla beniaminka zdobył Mateusz Marzec i choć GKS przegrał, trafienie byłego gracza Odry Opole zapadło kibicom w pamięci. Wszedł on na murawę w drugiej połowie, gdy przyjezdni wygrywali 2:0. Po zamieszaniu w polu karnym piłka wypadła poza „16”, gdzie na futbolówkę czekał Marzec. Nie zastanawiał się i oddał mocny strzał, po którym bramkarz Maciej Kikolski musiał skapitulować.

Ogólnie pod względem liczby strzelonych goli w bieżącym sezonie GKS Katowice nie wygląda najgorzej, bo 27 goli jest wynikiem lepszym chociażby od… Rakowa Częstochowa (25 trafień), który zajmuje drugie miejsce w tabeli. Najlepszymi strzelcami GKS-u są Sebastian Bergier oraz Arkadiusz Jędrych. Obaj zdobyli po cztery bramki. Nie jest to widok szczególnie szokujący, bo ten duet już w poprzednim sezonie na zapleczu ekstraklasy przodował w liczbie strzelonych goli w GKS-ie (Bergier zdobył 13, a Jędrych 12).

Kibice oczywiście mogą narzekać na małą liczbę bramek zdobytych przez napastników. Poza Bergierem gole strzelił Adam Zrelak, który nie będzie do dyspozycji trenera po przerwie zimowej. Natomiast wynik Bergiera może nie robi wielkiego wrażenia, porównując go z innymi snajperami w lidze, ale jego dokonania należy docenić. Przede wszystkim dlatego, że przełamał się i zdobył swoje pierwsze gole w najwyższej klasie rozgrywkowej, choć debiutował w niej jużw 2017 roku. Ponadto kilkukrotnie zmagał się w ostatnim półroczu z kontuzjami. Dlatego jego indywidualny wynik nie jest najlepszy, ale daje fanom nadzieję na przyszłość – dwa spośród wszystkich goli zdobył w dwóch ostatnich spotkaniach w 2024 roku. Królem strzelców raczej nie będzie, ale utrzymując formę z końcówki zmagań jesiennych, zdobędzie jeszcze kilka trafień wiosną, które będą cieszyć fanów zasiadających na trybunach nowego stadionu przy Nowej Bukowej.

Kacper Janoszka