Howard w Gruzji!
Szalony ruch legendy NBA! Dwight Howard zagra w... gruzińskim beniaminku.
Dwight Howard lubi podróże. Na zdjęciu wśród fanów w Mongolii. Fot. Facebook Airbum - Ball is life
Dwight Howard od października będzie występował w gruzińskim zespole Black Fortress Tbilisi – beniaminku tamtejszej ekstraklasy. 40-letni środkowy nawiązał do transferu w mediach społecznościowych, odnosząc się do zbieżności nazw swojego rodzinnego stanu oraz państwa na Kaukazie: „Gruzjo, nadchodzę! I nie mam na myśli mojego rodzinnego stanu. Czekajcie na październik, kiedy razem z Black Fortress damy z siebie wszystko na parkiecie”.
Warunki finansowe i długość umowy nie zostały podane do publicznej wiadomości.
Dwight Howard to dawny numer jeden draftu NBA i jeden z najbardziej rozpoznawalnych środkowych swojego pokolenia. W trakcie wieloletniej gry w USA zdobył mistrzostwo z Los Angeles Lakers w 2020 roku, ośmiokrotnie grał w Meczu Gwiazd i trzykrotnie z rzędu odbierał nagrodę dla Najlepszego Obrońcy Roku. Regularnie przewodził też w statystykach zbiórek oraz bloków, co przełożyło się na wybór do Naismith Memorial Basketball Hall of Fame.
Swoje ostatnie spotkanie w NBA rozegrał w 2022 roku w barwach Lakers. Po opuszczeniu amerykańskiej ligi kontynuował grę poza granicami kraju – występował na Tajwanie, uczestniczył w turnieju w Dubaju, a także rywalizował w amerykańskich rozgrywkach 3x3 w ramach ligi BIG3.
Tymczasem powrót Kawhiego Leonarda do Toronto Raptors przyniósł ze sobą także ruchy w sztabie szkoleniowym, które mają zapewnić gwieździe jak najlepsze warunki do gry. Do zespołu z Kanady dołączył właśnie Jeremy Castleberry, który objął rolę jednego z asystentów trenera Darko Rajakovicia. Dla osób śledzących karierę Leonarda nie jest to żadne zaskoczenie. Castleberry to jego bliski przyjaciel jeszcze z czasów szkolnych. Wspólnie grali w drużynie młodzieżowej, potem w liceum i na uniwersytecie San Diego . Kiedy Leonard trafił do NBA, ich drogi zawodowe naturalnie się połączyły. Castleberry pracował z nim w San Antonio Spurs, był obecny podczas pierwszego, mistrzowskiego sezonu w Toronto, a następnie spędził kilka lat w Los Angeles Clippers.
Cel tego ruchu idealnie podsumował w jednym z wywiadów ich były kolega z parkietu, Danny Green: „Sprowadzenie Jeremy'ego ma po prostu sprawić, by Kawhi poczuł się tutaj komfortowo. Posiadanie obok siebie kogoś bliskiego, komu ufasz i z kim znasz się od dziecka, ogromnie pomaga w aklimatyzacji w nowym miejscu”.
(pp)
