Horror w Lublinie

Przez ponad 90 minut wszystko wskazywało, że Raków odpadnie z rozgrywek. Na szczęście najpierw miał Lamine’a Diaby-Fadigę, a w konkursie jedenastek Tarika Karicia.

Raków długo cierpiał w meczu z Motorem. Tu w walce o górną piłkę Karol Struski. Fot. Wojciech Szubartowski / Press Focus

PUCHAR POLSKI

Zawodnicy Motoru „już byli w ogródku, już witali się z gąską”. Przez 90 minut kontrolowali boiskowe wydarzenia i wydawało się, że awansują do kolejnej rundy. Piłka nożna kolejny raz pokazała jednak swoje najpiękniejsze oblicze. Pogrążeni w kryzysie Częstochowianie odwrócili losy rywalizacji, choć… nic na to nie wskazywało!

Lek na problemy

Puchar Polski często jest najlepszą odtrutką na ligowe niepowodzenia. Dla Rakowa miał być nowym otwarciem, a zarazem ostatnią szansą (nie licząc walki o utrzymanie) na to, aby sezon 2026/27 nie był straconym. W lidze jest bardzo źle, europejskie puchary zakończyły się w sierpniu, pozostawał zatem tylko Puchar Polski…

We wtorek obaj szkoleniowcy nie eksperymentowali, posyłając w bój relatywnie najsilniejsze jedenastki. W Rakowie zaskoczeniem mogło być jedynie ustawienie Oskara Repki w roli środkowego obrońcy. Szansę gry od pierwszego gwizdka otrzymał też niespodziewanie Oliwier Kwiatkowski, a także Nils Zatterstroem, który w ostatniej chwili zastąpił Stratosa Svarnasa.

Ofensywna niemoc

Napisanie o pierwszej połowie, że się odbyła, w pełni by wystarczyło. Przez dobre 20 minut drużyny jedynie się badały, wyraźnie bojąc się odkryć. Motor z biegiem czasu, widząc kompletną nieporadność i brak pomysłu Częstochowian, zaczął dominować i próbować kreować sytuacje. Na bramkę Rakowa uderzali Ndiaye, Fabio Ronaldo czy Karol Czubak, ale Kacper Trelowski pozostawał czujny. W sumie gospodarze w jego stronę posłali w tej części gry aż 11 uderzeń, ale o żadnym nie można powiedzieć, aby było bardzo groźny. Raków trenera Dawida Szwargi z pewnością poprawił grę w obronie, ale w ofensywie prezentował się doprawdy katastrofalnie, nie mając planu na przełamanie defensywy Motoru.

Druga połowa zaczęła się dla Rakowa w najgorszy możliwy sposób. Trelowski zaczął dryblować w swoim polu karnym i próbując wybić piłkę, kopnął Karola Czubaka. Paweł Raczkowski nie miał wyboru jak wskazać na jedenastkę, którą pewnie na gola po długim rozbiegu zamienił Ndiaye.

Nieoczekiwana zmiana ról

Raków, zamiast odpowiedzieć sportową złością, długo pozostawał w amoku. Pięć minut po straconym golu Lublinianie zagrali w bilard w polu karnym rywali i chyba tylko opatrzności goście mogli zawdzięczać, że nie przegrywali wyżej. W 64 minucie tuż obok słupka piłkę posłał Tin Plavotić, kilka minut później słupek obił Yacine Bourhane. Motor stworzył sobie kilka sytuacji, aby dobić rozbitego rywala, zabrakło jednak skuteczności, a jak to często w takich sytuacjach bywa… niewykorzystane sytuacje się mszczą. W doliczonym czasie gry przepięknego rogala w długi róg sprzed pola karnego posłał Diaby-Fadiga, rzutem na taśmę doprowadzając do wyrównania i dogrywki. A jeśli dodamy do tego, że chwilę wcześniej z boiska za czerwoną kartkę wyleciał Bartosz Bereszyński, to teraz Raków stał się faworytem do awansu.

Karić bohaterem

Tuż przed dogrywką Szwarga zdecydował się na dość sensacyjną zmianę w bramce, wpuszczając do boju Tarika Karicia. Po meczu trener Rakowa podkreślił, że zrobił to celowo. Mający przewagę jednego zawodnika Częstochowianie w dodatkowym czasie dyktowali warunki, nie chcąc czekać na karne. Mogli się ich obawiać, ale jak się okazało… niepotrzebnie. Debiutujący w Rakowie 21-letni Bośniak zaliczył prawdziwe wejście smoka! Obronił uderzenia Pascala Meyera i Makana Aiko, a otwierający konkurs jedenastek strzał Bourhane’a sparował na słupek. W tej sytuacji nawet obroniony przez Mihaia Popę strzał Bogdana Racovitana okazał się nie mieć konsekwencji. Dla Rakowa trafiali Fadiga, Tomasz Pieńko i Władysław Koczergin, a Raków zameldował się w 1/8 finału.

Mariusz Rajek

◼ Motor Lublin – Raków Częstochowa 1:1 (0:0) po dogrywce, karne: 1:3

1:0 – Ndiaye, 51 min (karny), 1:1 – Diaby-Fadiga, 90+3 min (bez asysty)

MOTOR: Popa – Bourhane, Bereszyński, Plavotić – Santos, Rony Lopes (71. Simon), Łęgowski, Luberecki (85. Meyer) – Ndiaye (85. Bartos), Fabio Ronaldo (71. Aiko) – Czubak (91. Oumar Tall). Trener Mariusz MISIURA.

RAKÓW: Trelowski (91. Karić) – Racovitan, Repka, Zatterstroem (82. Pieńko) – Silva, Struski (61. Bulat), Koczergin, Otieno (61. Jendryka) – Makuch, Kwiatkowski (61. Diaby-Fadiga) – Emreli (82. Basse). Trener Dawid SZWARGA.

Sędziował Paweł Raczkowski (Warszawa). Widzów 7183. Żółte kartki: Bereszyński - Otieno, Zatterstroem, Repka, czerwona Bereszyński (90+2, druga żółta).

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się