Holandia się odbiła
Pierwsze występy holenderskich panczenistów były rozczarowujące. Primadonna i jej koleżanka zmieniły jednak wszystko.
Podium po biegu na 1000 metrów pomarańczowe! Od lewej: wicemistrzyni Femke Kok, mistrzyni Jutta Leerdam i brązowa medalistka Miho Takagi mają powody do świętowania. Fot. PAP/EPA.
W kobiecym wyścigu Holandia przynajmniej częściowo zmazała dotychczasowe niepowodzenia. Fantastyczny przejazd jednej panczenistki i rekord olimpijski został niedługo później przyćmiony przez przejazd jeszcze bardziej olśniewający. Najpierw Femke Kok pobiła tenże olimpijski rekord, schodząc poniżej minuty i 13 sekund! (dokładnie 1:12.59). Holandia liczyła jednak na więcej i... nie przeliczyła się! Niekwestionowana - choć kontrowersyjna ponoć - gwiazda Jutta Leerdam przebiła wynik rodaczki z czasem 1:12.31. Podium uzupełnia na najniższym stopniu Miho Takagi z Japonii.
Prywatnym odrzutowcem po mistrzostwo
Czy rodacy wybaczą nowej mistrzyni olimpijskiej kontrowersyjne zachowania przed zawodami? Niedawno Leerdam, dziewczyna o efektownej urodzie, została skrytykowana w holenderskich mediach. Tamtejszym dziennikarzom nie podobało się, że zamiast lecieć do Włoch wspólnie z resztą reprezentacji narodowej, wybrała podróż... prywatnym odrzutowcem. Jej narzeczonym jest bowiem amerykański multimilioner, który kibicował jej we Włoszech z trybun. Jake Paul to youtuber i pięściarz, który zagadał do panczenistki na Instagramie. Wcześniej porzuciła kolegę z reprezentacji Koena Verveija (to jego pokonał Zbigniew Bródka, gdy zdobywał złoto). W Holandii nazwano ją szyderczo "diwą" czy też "primadonną"; sugerowano, że jest arogancka. Zawodniczka niespecjalnie tym się chyba jednak przejęła. Udostępniała relacje z luksusowej podróży na Instagramie, co dodatkowo wzburzyło niektórych rodaków, zirytowanych, że obnosi się życiem milionerki.
Ceremonia z łóżka
Kolejną falę krytyki wywołała decyzja o opuszczeniu ceremonii otwarcia igrzysk. Leerdam poinformowała na Instagramie, że oglądała ceremonię z łóżka w swoim hotelu. Wyglądało, że miała gdzieś ten negatywny odbiór.
Tym bardziej że nie chciała gadać z holenderskimi dziennikarzami przed startem. Dopiero po interwencji Holenderskiego Komitetu Olimpijskiego stanęła przed kamerą i wyjaśniła, że... nie ma wiele do powiedzenia i można ją oglądać w mediach społecznościowych (ma 5 mln obserwujących). Co by powiedzieć - wykazała się żelazną odpornością psychiczną. Wytrzymała presję i zwyciężyła w pięknym stylu. Mało tego; ma jeszcze szansę na drugie złoto - w biegu na 500 m.
Start Polek? Nazwijmy go... przeciętnym. Natalia Czerwonka zajęła 15. miejsce, a Karolina Bosiek ukończyła finał na 22. pozycji.
(pacz)
