Hit to już był
Rozmowa z wychowankiem Górnika Zabrze, w przeszłości piłkarzem ekstraklasowych Ruchu Radzionków, GKS-u Katowice, Polonii Warszawa i Odry Wodzisław
Krzysztof Markowski życzy kibicom takich emocji, jakie mieliśmy w minioną niedzielę w Zabrzu i takich popisów strzeleckich jak Ilji Szkurina. Fot. Press Focus / Mateusz Sobczak
Który mecz zasługuje na miano hitu 7. kolejki?
- Hit to był w minioną niedzielę, bo drużyna klubu, w którym się wychowałem, grała z zespołem klubu, w którym rozegrałem najwięcej spotkań w ekstraklasie. W tej serii gier takiego starcia – nie dość, że sąsiadów zza miedzy, to jeszcze niedawnych uczestników europejskich pucharów – nie będzie. Ale może będą takie emocje, jakie mieliśmy w Zabrzu, gdzie Katowiczanie – czytaj Ilja Szkurin – wygrali z Górnikiem po dwóch golach w doliczonym czasie!
No to skoro nie ma szlagieru, to jedźmy po kolei. Czy w piątek w Gliwicach GieKSa pokona Piasta?
- To także mecz z kategorii „derby Śląska”, ale o zupełnie innym wymiarze. Pamiętam spotkanie tych drużyn na finiszu minionego sezonu. Nudne 0:0 niektórzy potraktowali jako ucieczkę Katowiczan przed europejskimi pucharami. Ja byłem jednak zupełnie innego zdania i twierdziłem, że GKS to jeden z najlepiej budowanych klubów w ostatnich czasach. Projekt i kierunek, w którym idzie „GieKSa”, podoba mi się najbardziej. Ale na Piaście rywalom gra się ciężko, czego dowodem są remis Legii i porażka Wisły Kraków oraz niemal stracone punkty Wieczystej, która do 87 minuty prowadziła 4:0. To na pewno będzie trudna potyczka dla Katowiczan, ale skoro nie mają już europejskich pucharów na głowie i w nogach, a Gliwiczanie musieli w Pucharze Polski „odwiedzić” Bydgoszcz, to stawiam na... Szkurina. No, może zwycięstwo gości podeprę remisem.
W sobotę spotkają się: Widzew – Radomiak, Korona – Wisła Kraków i Motor – Legia.
- W Łodzi zdecydowanym faworytem są dla mnie gospodarze. Widzew przegrał co prawda w poprzedniej kolejce z Lechem, choć nie powinien. Szkoda mi Bartka Drągowskiego, którego klops w ostatniej minucie kosztował drużynę porażkę, ale z radomską międzynarodówką powinien wygrać. Nie jestem zwolennikiem budowania zespołu na obcokrajowcach, a w dodatku ich gra w barwach Radomiaka do mnie nie przemawia. Podoba mi się za to gra Wisły Kraków, najładniej grający zespół ekstraklasy, ale Korona pod batutą nowego właściciela, który nie żałuje pieniędzy na dobre i przemyślane transfery, ma swój plan. Pomysł na grę trenera Jacka Zielińskiego też mi się podoba, więc liczę na ciekawy mecz, z wieloma bramkami, ale więcej – wykorzystując atut swojego boiska – zdobędą ich gospodarze. Za to zupełnie nie nastawiam się na rewanż za pucharową porażkę Legii w Lublinie. Motor wygrał co prawda we wtorek 3:0, ale w lidze taktyka Marka Papszuna, czyli gra nie do oglądania, weźmie górę. Projekt Mariusza Misiury potrzebuje czasu na stabilizację, więc stawiam na 1:0 dla lidera.
W niedzielę zagrają: Cracovia – Górnik, Lech – Raków i Jagiellonia – Śląsk.
- Bliski mojemu sercu Górnik przegrał pechowo z GieKSą, więc nie mając już obciążenia europejskimi pucharami, będzie w lidze grał coraz lepiej i skuteczniej punktował. Chciałbym, żeby Zabrzanie wygrali, ale „podeprę się” też remisem. Natomiast w Poznaniu, gdzie mistrz podejmie czwarty zespół poprzedniego sezonu, jeszcze kilka miesięcy temu mielibyśmy szlagier. Ale teraz wicelider gościć będzie ostatnią drużynę, więc kandydat na zwycięzcę jest jeden. W Częstochowie źle się dzieje i to było widać. Ostatnio także zmieniono tam trenera. Będący na fali Kolejorz – jeżeli nie wydarzy się nic niespodziewanego – zasługuje na pewną jedynkę, czyli zgodnie z tabelą. A w zamykającym niedzielne starcia spotkaniu w Białymstoku dobrze budowana przez trenera Artura Siemieńca Jagiellonia, która ma się dobrze i w Europie, i w Polsce, powinna sobie bez problemów poradzić z beniaminkiem. Choć trzeba zaznaczyć, że w Warszawie Śląsk był ostatnio bliski wygrania z Legią, więc nie będzie to spacerek Jagi.
I zostały nam dwa poniedziałkowe spotkania: Wieczystej z Zagłębiem Lubin i Pogoni z Wisłą Płock.
- Wieczysta z takim składem, to znaczy z takimi nazwiskami, nie powinna być na przedostatnim miejscu. To jest jednak dowód, że w piłce nie suma indywidualnych umiejętności, ale zespół jest ważniejszy, a w Krakowie jest zlepek indywidualności, ale nie ma drużyny. Pozyskanie Koulourisa potwierdza, że ten klub ma wielkie transferowe możliwości, ale nawet pozyskanie króla strzelców greckiej i polskiej ekstraklasy – gwarantującego zdobycie „worka goli” – bez zgrania z drużyną nie wypali. A u sponsora Wieczystej margines błędu jest bardzo mały i czasu nie ma, o czym ostatnio przekonał się trener Kazimierz Moskal, a wcześniej wielu innych szkoleniowców. Sam projekt mi się podoba, ale sposób budowania przez prywatnego inwestora, którego trzeba szanować, jest – powiedzmy – oryginalny. W jego starciu z grającym zespołowo, solidnym Zagłębiem Leszka Ojrzyńskiego pachnie mi remisem. A w Szczecinie Wisła Płock, której po sporych zmianach zupełnie nie idzie, zostawi punkty. Pogoń u siebie jest po prostu solidna. Oczywiście na tych ligowych spotkaniach jakiś cień mogą położyć pucharowe mecze rozegrane w ciągu tygodnia. Zresztą... wszystko wyjaśni się na boisku.
Rozmawiał Jerzy Dusik
Krzysztof Markowski pod koniec kariery występował w Polonii Bytom. Fot. Tomasz Błaszczyk/Press Focus
