Historyczne przekleństwo
Holendrzy i rzuty karne to zdecydowanie nie jest dobrze dobrana para.
Quinten Timber – jeden z trzech Holendrów, którzy się pomylili. Fot. Pro Shots Photo Agency/SIPA USA / Press Focus
Reprezentację Holandii z przyjemnością oglądało się w fazie grupowej. Przede wszystkim imponować mógł ofensywny rozmach kadry selekcjonera Ronalda Koemana. Oranje znaleźli się w gronie trzech drużyn, obok Niemców i Francuzów, którzy strzelili 10 goli w grupach. Tyle że na fazę pucharową naboje w magazynku już się skończyły…
Niechlubne rekordy
Holendrzy po raz kolejny przekonali się, że sam brak porażek nie gwarantuje sukcesu. Oranje zakończyli udział na mundialu już na etapie 1/16 finału, gdzie po rzutach karnych ulegli reprezentacji Maroka. Tym samym dokonali historycznej, ale niechlubnej rzeczy. Jako pierwsi odpadli aż trzykrotnie z mistrzostw świata, nie... przegrywając żadnego spotkania (licząc regulaminowy czas i dogrywkę)! Podobnie jak w tej edycji było w 2014 roku, gdy Holandia przegrała po rzutach karnych z Argentyną, ale już na etapie półfinału, oraz cztery lata temu w Katarze, gdzie ulegli ponownie reprezentantom Albicelestes, ponownie po serii jedenastek, ale tym razem w ćwierćfinale. Brazylia, Anglia, Włochy i Hiszpania mają na koncie po dwie takie edycje mundialu.
Konkursy rzutów karnych są przeklęte dla reprezentacji Holandii. Po raz czwarty w historii zdarzyło się, że Oranje nie wytrzymali presji i odpadli w ten sposób. Wcześniejsze miały miejsce właśnie w 2014 i 2022 r., a także 1998, gdy w półfinale ulegli Brazylii.
Czas rozliczeń
W kraju od razu pojawiły się głosy, że ta porażka spada głównie na barki selekcjonera Koemana. Ten nie ma sobie jednak nic do zarzucenia. – Cała Holandia prosiła o grę z pięcioma obrońcami. A potem grasz z pięcioma i jesteś za to krytykowany… Nie obchodzi mnie to. Łatwo oceniać z obecnej perspektywy. Zrobiliśmy wszystko, co mogliśmy i nie mamy sobie nic do zarzucenia – stwierdził 63-latek.
Zapamięta ten dzień
W tym starciu nie byłoby rzutów karnych, a wcześniej dogrywki, bez gola Marokańczyka Issy Diopa w doliczonym czasie. Dla 29-letniego obrońcy angielskiego Fulham jest to wyjątkowa chwila, ponieważ strzelił on swoją pierwszą bramkę dla reprezentacji, a zadebiutował w niej w marcu tego roku! Diop urodził się w Tuluzie, był młodzieżowym reprezentantem Francji, ale korzenie ma w pełni… afrykańskie. Ojciec jest Senegalczykiem, matka Marokanką, dlatego drzwi do kilku reprezentacji były otwarte. Co ciekawe, dziadek 29-latka, Lybasse Diop, w latach 70. grał w Bordeaux i był pierwszym senegalskim piłkarzem w Ligue 1.
Diop wyróżnił się także tym, że został piątym zawodnikiem w historii mistrzostw świata, który strzelił gola wyrównującego w doliczonym czasie drugiej połowy meczu fazy pucharowej, gwarantując zespołowi dogrywkę. FIFA wybrała go zawodnikiem meczu, a on krótko to skomentował: – Nie chodzi tu o jednostki. Jesteśmy krajem muzułmańskim, narodem muzułmańskim. Po prostu będziemy dziękować Bogu – powiedział Diop.
Miłosz Cebo
OCENA MECZU ⭐ ⭐
◼ Holandia – Maroko 1:1 (0:0, 1:1) 2-3 w karnych
1:0 – Gakpo, 72 min, 1:1 – Diop, 90+1 min
HOLANDIA: Verbruggen – van Heckie, van Dijk, Ake (71. Koopmeiners) – Dumfries, Gravenberch (86. Q. Timber), de Jong (110. de Roon), van de Ven (86. Hato) – Summerville, Brobbey (71. Weghorst), Gakpo (113. Kluivert). Trener Ronald KOEMAN.
MAROKO: Bono – Hakimi, Diop, Raid (75. Salah-Eddine), Mazraoui – El Aynaoui, Bouaddi (79. El Mourabet) – Diaz (79. Yassine), Ouanahi (86. Rahimi), El Khannouss (86. Talbi) – Saibari. Trener Mohamed OUAHBI.
Sędziował Wilton Sampaio (Brazylia). Widzów 51 243. Żółta kartka: Diop.
Piłkarz meczu – Azzedine OUNAHI.
