Hanys w Mexico City
Mateusz Bogusz zostanie nowym piłkarzem meksykańskiego Cruz Azul. Jego były wkrótce klub Los Angeles FC otrzyma rekordowe pieniądze.
Bogusz (z lewej) opuszcza MLS na rzecz Ligi MX. Czy to dobry wybór? Fot. Ringo Chiu / SOPA Images/SIPA USA/PressFocus
Kończy się blisko dwuletni okres gry Mateusza Bogusza w najludniejszym mieście Kalifornii. 23-letni ofensywny pomocnik wyrobił sobie znakomitą markę w Stanach Zjednoczonych, a w poprzednim sezonie – rozgrywanym w systemie wiosna-jesień w roku 2024 – zdobył w sumie 20 bramek i 11 asyst w 48 występach. Wiele jego trafień było przedniej urodny, a dobra dyspozycja zawodnika pochodzącego z Rudy Śląskiej nie umknęła uwadze selekcjonera Michała Probierza, który z pewnym oporem, ale dał mu okazję do gry w dwóch meczach w reprezentacji Polski. Liczono, że Bogusz wróci do Europy, ale on postanowił pozostać w Ameryce Północnej, tyle że w Meksyku.
Ruch i Górnik
Jako pierwszy poinformował o tym Tomasz Włodarczyk, a potem potwierdzili także dziennikarze meksykańscy oraz z USA. Nowym klubem Bogusza będzie Cruz Azul, jeden z największych w lidze MX, która po okresie Apertury weszła teraz w drugą fazę grania – Clausurę. Obok Deportivo Toluki, Tigres i Pumas UNAM to najsilniejszy zespół obecnego sezonu w aspektach sportowych. W aspektach historycznych stanowi wielką czwórkę z Ameriką, Chivas Guadalajara i Pumas. Wszyscy mają tam wielkie oczekiwania w stosunku do wychowanka Ruchu Chorzów, który opuści Los Angeles FC za 9 milionów dolarów (ciut mniej w euro). „Czarno-złoci” dokonają tym samym swojej najdroższej sprzedaży w historii, a Cruz Azul zapłaci prawdopodobnie piątą najwyższą kwotę, jaką kiedykolwiek wyłożyli na stół. Ok. 11,4 mln euro kosztował 6 lat temu urugwajski napastnik Jonathan Rodriguez, a czwartym najdroższym nabytkiem „Cementeros”, kosztujący nieznacznie więcej niż Bogusz, był... Georgios Giakoumakis znany polskim kibicom z występów w Górniku Zabrze wiosną 2020 roku! Grek występuje w Meksyku od pół roku.
Pierwszy od ponad 40 lat!
Początek tego tygodnia to załatwianie wszelkich niezbędnych formalności, testy medyczne Bogusza, wylot do Meksyku i podpisanie czteroletniej umowy, co ma nastąpić na dniach. „Pycik” będzie tym samym czwartym piłkarzem z Polski, który zagra w meksykańskich rozgrywkach, a pierwszym od ponad 40 lat! Ostatnim, który tam występował, był Grzegorz Lato w latach 1982-84 dla Atlante FC. Wcześniej grali Jan Banaś (1976 w Atletico Espanol) i Jan Gomola (1974-77, dwukrotnie w Atletico Espanol, choć bez Banasia, bo wtedy akurat grał w Zacatepec). Liga MX stoi na nieco wyższym poziomie niż amerykańsko-kanadyjska Major League Soccer, a jej zespoły w przeszłości wielokrotnie „gnębiły” sąsiadów zza północnej granicy w rozgrywkach międzynarodowych. Dodatkowo kibice Cruz Azul są znacznie bardziej fanatyczni niż preferujący futbol amerykański czy koszykówkę fani z USA. Oznacza to, że Bogusz będzie musiał zmagać się ze znacznie większą presją, niż miało to miejsce w Los Angeles. Wynagrodzą mu to jednak wyższe zarobki...
Nie tylko reprezentacja
Oczywiście transfer ten wywołuje wiele dyskusji w Polsce. Wiele osób liczyło, że śląski pomocnik wróci do Europy i spróbuje przebić się w jakimś solidnym klubie. Nie udało mu się to swego czasu w Leeds, ale był też wtedy znacznie młodszy, a w Stanach Zjednoczonych wyraźnie się rozwinął. Przejście do Meksyku na pewno nie jest popularnym kierunkiem, ale nie jest też tak, że mówimy o rozgrywkach anonimowych. Co by nie mówić – postawił krok w przód. Wiadomo, że wiele osób narzeka, że taki wybór nie jest dobry... dla reprezentacji Polski, ale czy wszyscy piłkarze swoją karierę muszą podporządkowywać grze dla kadry państwowej? W końcu zawodnik to też zwykły człowiek.
– Myślę, że kibice się oszukują, wierząc, że kadra jest dla zawodników motywacją numer jeden. Jeśli ten transfer dojdzie do skutku, to nie będę go w żaden sposób negował i twierdził, że Bogusz jest zobligowany do gry w ligach z TOP 10 Europy. Skoro Andre-Pierre Gignac mógł być powoływany do reprezentacji Francji z Tigres, to dlaczego Bogusz miałby być niepowoływany do polskiej kadry? – komentował na „Meczykach” komentator Mateusz Święcicki. Prawda jest taka, że z geograficznego punktu widzenia nie ma większego znaczenia, czy „Pycik” będzie latał do Polski z LA, czy z Mexico City.
Piotr Tubacki
