Hamletowska rozterka

Czy Zagłębie stać już na budowanie drużyny pod przyszły sezon, czy raczej lepiej oglądać się za siebie i punktować jak najszybciej? – oto jest pytanie, które powinno paść w Lubinie przed ligową wiosną.

Najlepszy jesienią piłkarz „Miedziowych” Igor Orlikowski

Kibice Zagłębia nie mieli wątpliwości, który mecz Zagłębia Lubin w rundzie jesiennej podobał im się najbardziej. Zdecydowaną większością głosów zwyciężyło wysoko wygrane starcie ze Śląskiem Wrocław 3:0. Wówczas bramki dla podopiecznych trenera Marcina Włodarskiego zdobyli Mateusz Grzybek, Mateusz Wdowiak i Marcel Reguła. Ale to był jednak ledwie jeden taki występ, który mógł bardzo ucieszyć sympatyków „Miedziowych”. Zdobycie 19 punktów absolutnie nie pozwala na spokojny sen, a przecież w trudnym położeniu są także drugoligowe rezerwy klubu. Patrząc na ambicje lubinian - ani gra zespołu, ani miejsce nie jest na miarę klubu, który aspiruje do wyższych celów. Generalnie zespół jest w połowie wspinaczki po punkty, bo przyjęło się, że zwykle 38 „oczek” daje utrzymanie.

Zaczął Fornalik...

Na początku klub przedłużył umowę z Waldemarem Fornalikiem, zapowiadając, że od tego sezonu w Lubinie obowiązuje nowa racja stanu. Klub ma być stabilny ekonomicznie, stawiać na talenty z własnej akademii, dostarczać jak najwięcej wychowanków do pierwszej drużyny i różnych wiekowo reprezentacji kraju, aż wreszcie - mieć zespół z ambicjami nawet rywalizacji w europejskich pucharach. 

- Podpisałem się pod strategią, jaką przyjął klub. To kontynuacja drogi, jaką dwa i pół roku temu obraliśmy. To nasza lubińska tożsamość. Mam wielką satysfakcję widząc, jak się nasze juniorskie perełki rozwijają, jak rosną w oczach ich umiejętności – podkreślał wtedy Waldemar Fornalik. Ale im sezon się bardziej rozkręcał, tym było gorzej. Doświadczony szkoleniowiec prowadził zespół w 9 meczach - zdobył osiem punktów, zaliczył porażkę z Koroną i remis z Lechią. Uznano, że potrzeba zmian. Nie brano pod uwagę kontuzji, a czary goryczy przelała wysoka porażka z Rakowem.

ciągnie Włodarski

Nowym trenerem pierwszego zespołu KGHM Zagłębia Lubin został Marcin Włodarski. Szkoleniowiec związał się z klubem rocznym kontraktem. Jego nominacja była dużym zaskoczeniem, gdyż związany był kontraktem z PZPN i pierwszą reprezentacją Polski. Ponadto dobrze pokazywał się w szkoleniu z młodzieżą, ale w piłce seniorskiej nie prowadził nikogo. - Jestem bardzo zadowolony, bo nie oszukujmy się – Zagłębie to jeden z największych klubów w Polsce – tłumaczył Marcin Włodarski, którego na stanowisko podobno rekomendował sam selekcjoner Michał Probierz . - W kadrze zespołu jest kilku chłopców, z którymi miałem już okazję pracować w reprezentacji Polski. Jest to klub, który w skali kraju wybitnie stawia na Polaków i młodych zawodników, więc myślę, że dobrze wkomponuję się w zespół.

Jedno wolne miejsce do spadku

Włodarski zaczął dobrze, ale im dalej w las, tym było gorzej, a końcówka - po prostu słaba. Fornalik był mocno krytykowany za konserwatywne podejście. Brakowało mu ponoć charyzmy, wszyscy zwieszali głowy, gdy coś nie toczyło jak zaplanowano. Tymczasem po szkoleniowej roszadzie zespół dalej jest wyrazu, nadal nie zrobił kroku do przodu. Stagnacja, bezbarwność stały się jego znakami firmowymi, a dorobek trenera Włodarskiego jest bardzo podobny do dorobku Fornalika.

Teoretycznie przed wiosennymi zmaganiami pozostało jeszcze jedno wolne miejsce do spadku, bo dwa zespoły już są prawie za burtą. Pytanie czy Zagłębie stać na budowanie zespołu pod przyszły sezon, czy oglądać się za siebie i po prostu punktować jak najszybciej. A trzeba zdobyć przecież jeszcze co najmniej 20 punktów, by na sto procent „zaklepać” sobie miejsce w ekstraklasie. Czujność musi być więc na maksymalnym poziomie. Początek wiosny z Puszczą i Lechią – pierwszą można zepchnąć jeszcze niżej, drugiej wbić gwoździe do trumny.

Zbigniew Cieńciała


Co oznacza dobry wynik?

Rozmowa z Dariuszem Gęsiorem, selekcjonerem reprezentacji U-17.


Po 18 meczach rundy jesiennej zespół KGHM Zagłębia Lubin plasuje się na 2. miejscu w klasyfikacji Pro Junior System! Tuż za Lechem Poznań. Ma pan w swojej reprezentacji zawodników z Lubina?

- Z Lubina akurat nie. Są w starszych kategoriach Mikołajewski i Orlikowski, ale z rocznika, który ja prowadzę akurat nikt się nie dobija. Natomiast, że są wysoko w rankingu Pro Junior to akurat nie może dziwić, bo przecież trener Marcin Włodarski prowadził z sukcesami reprezentacje młodzieżowe, sprawdził się w tej roli. W klubie też dobrą pracę wykonuje.

Przed sezonem w Lubinie pojawiła się opcja by jednocześnie mocno stawiać na młodzież i robić dobry wynik w lidze. Te interesy są pana zdaniem do pogodzenia?

- Nie można wszystkiego mieć naraz. Trzeba pewne procesy przeprowadzać stopniowo. Młodzież rozwija się przez parę lat, etapami. Musi najpierw pograć na szczeblach młodzieżowych, zanim trafi do seniorów, a potem w dorosłej piłce powoli nabierać doświadczenia.

W Lubinie wyników oczekuje się natychmiast. Dlatego m.in. pożegnano się z trenerem Waldemarem Fornalikiem, że nie było wyników na miarę oczekiwać „Miedziowych”.

- To odpowiem pytaniem – co oznacza zrobić oczekiwany wynik? Dla jednych to będzie utrzymanie się w lidze, dla innych mistrzostwo Polski, awans do pucharów. Oczywiście można z Akademią połączyć siły, ale nie można - chcąc liczyć na wygrywanie meczów w lidze - mieć w składzie przewagę dobrze rokujących juniorów czy młodzieżowców. Ci młodzi muszą się ogrywać u boku starszych, a te proporcje muszą się rozkładać w zdrowym rozsądku.

Od kilku lat Zagłębie jest ligowym średniakiem, który najpierw myśli o zabezpieczeniu sobie ligowego bytu. Kiedyś to była mocniejsza marka.

- Poza pamiętnym epizodem z mistrzostwem Polski, to jednak raczej zespól z możliwościami na środek tabeli. Być może w klubie mają aspiracje na europejskie puchary, ale im to nie wychodzi. Myślę, że w tym sezonie Zagłębie będzie na podobnym miejscu jak w poprzednich.

To jeszcze zapytam o pana reprezentację. Niedawno odbyło się losowanie ostatnie fazy eliminacji mistrzostw Europy. Jest pan zadowolony?

- Jest szansa na awans, choć tylko zwycięzcy z siedmiu czterozespołowych grup awansują dalej. Mamy w grupie Belgię, Islandię i Irlandię. Ominęliśmy najmocniejszych w naszej kategorii wekowej: Hiszpanów, Włochów, Port ugalczyków, Francuzów, czy losowanych z trzeciego koszyka, a więc koszyk niżej od nas – Niemców i Holendrów. Belgia wydaje się być najsilniejsza, jest faworytem. Groźna też będzie Islandia, która potrafiła zremisować w eliminacjach 2:2 z mega mocną Hiszpanią. No i Irlandii bym nie lekceważył.

Decydujący turniej odbędzie się zaskakująco w Polsce?

No tak, skoro nikt nie chciał go zorganizować, to UEFA losowała gospodarza turnieju i wylosowała Polskę.

To dla nas handicap?

No nie do końca. Ja też wolałbym grać na wyjeździe. To są siedemnastolatkowie, a więc bardzo młodzi chłopcy, a wokół nich w trakcie takiego turnieju jest zawsze mnóstwo szumu. Są rodzice, bliscy, kręcą się tłumy menedżerów, a jeszcze będzie dodatkowa presja, że turniej odbędzie się w Polsce – w zachodniopomorskim. Zagramy w Koszalinie i Kołobrzegu. Poza tym turniej będziemy grać w marcu, a wiadomo, że tym okresie trudno przewidzieć pogodę. Tak więc obawiam się trochę całej tej otoczki, ale wierzę w chłopaków, bo to fajna grupa zawodników.

Rozmawiał Zbigniew Cieńciała

14. ZAGŁĘBIE LUBIN

STRZELCY (16):

3 - Pieńko, Wdowiak, 2 - Mróz, 1 – Adamczyk Grzybek, Jach, Kurminowski, Ławniczak, Orlikowski, Reguła, Sejk.

PLUS

Po 18 meczach rundy jesiennej zespół z Lubina plasuje się na 2. miejscu w klasyfikacji Pro Junior System, tuż za Lechem Poznań. To najbardziej pozytywna wiadomość dla kibiców z Lubina. Zwycięzcą plebiscytu kibiców na najlepszego zawodnika jesieni został Igor Orlikowski. Młodzieżowiec w obecnym sezonie szybko wywalczył sobie miejsce w wyjściowej jedenastce. Rozegrał jak dotąd 18 meczów. To pokazuje jak ważnym ogniwem w układance zarówno trenera Waldemara Fornalika, jak i Marcina Włodarskiego był 18-letni stoper. Reprezentant Polski do lat 19 strzelił również swoją premierową bramkę w ekstraklasie. Jego gol dał Zagłębiu komplet punktów w domowym starciu z Puszczą Niepołomice.

MINUS

Po rundzie jesiennej nikt nie jest w Lubinie zadowolony z wyników zespołu. Wszyscy są natomiast przekonani, że muszą nastąpić mocne ruchy dla poprawy tej sytuacji. Zespół wymaga wzmocnień tu i teraz. Szatnia potrzebuje mocnego przewietrzenia, wprowadzenia świeżej krwi. W KGHM mają już dość bezpłciowego sezonu Zagłębia. Tyle, że co roku przed sezonem typuje się lubinian do grona zespołów, które powinny sytuować się w górnej strefie ligowej drabinki, a nawet mieszać w czołówce i co sezon zespół zawodzi. W tym nie jest inaczej.