Grunt to rodzina!

Po niezwykle ekscytującym finale Amerykanie poszli w ślady rodaczek i zdobyli złoto!

Tak hokeiści USA fetowali swoje trzecie złoto. Fot. PAP/EPA

TURNIEJ OLIMPIJSKI PANÓW

Najstarszy z braci Hughesów, Quinn, zapewnił reprezentacji USA awans do finału, zdobywając z Finlandią gola w dogrywce. Jack, jego o dwa lata młodszy brat, najwyraźniej mu pozazdrościł, bo w finale również w dogrywce zdobył złotego gola, na wagę 2:1 z Kanadą. Amerykanie po 46 latach znów zostali mistrzami olimpijskimi. Turniej stał na niesłychanie wysokim poziomie, a niemal w każdej drużynie roiło się od supergwiazd NHL. Władze NHL zapewniają, że we Francji znów zobaczymy najlepszych hokeistów świata w akcji.

Bez Sidneya

W kuluarach turnieju spekulowano o grze kanadyjskiego asa, Sidneya Crosby'ego, który w półfinale nabawił się kontuzji. Jon Cooper, trener ekipy Klonowego Liścia, utrzymywał, że napastnik z Pittsburgha będzie gotowy do gry. Ostatecznie sztab medyczny nie był w stanie mu pomóc i ostatecznie usiadł na trybunach. I patrzył jak jego koledzy przeżywali trudne chwile.

Amerykanie od pierwszego gwizdka ruszyli do przodu. Efekt był piorunujący, bo w 6 min niespełna 25-letni Matt Boldy popisał się efektownym golem. Otrzymał krążek od Austona Matthewsa, odważnie wjechał między dwóch kanadyjskich obrońców i Jordan Binnington był bez szans. Napastnik Minnesota Wild ma za sobą ma niezwykle udany sezon ligowy, bowiem w 54 spotkaniach uzbierał 62 pkt (32 gole+30 asyst).

Jednak Kanadyjczycy otrząsnęli się z przewagi i zaczęli nękać Connora Hellebuycka. Szansę na wyrównanie miał Nick Suzuki, ale amerykański golkiper, grający w Winnipeg Jets, tym razem był górą. Po pierwszej odsłonie powody do zadowolenia mieli Amerykanie, bo prowadzili 1:0 i świetnie prezentowali się podczas gry defensywnej. Ona sprawiła, że nie stracili bramki.

Szalona praca

W drugiej tercji hokeiści Klonowego Liścia wzięli się do pracy. W 30 min gwiazdor Edmonton Oilers, Connor McDavid, był w sytuacji sam na sam, ale Hellebuyck był górą. Amerykanie po tej sytuacji byli poirytowani, bo najpierw na ławce kar usiadł Jake Guentzel za uderzanie, zaś chwilę później dołączył do niego Charlie McAvoy za to samo. Przez 93 sek. Kanadyjczycy grali w podwójnej przewadze i nic nie wskórali! Przewaga była druzgocąca, ale wynik nie ulegał zmianie. W końcu duet obrońców Colorado Avalanche wziął sprawy w swoje ręce. Devon Toews podał do Cale'a Makara, a ten z koła bulikowego precyzyjnym uderzeniem doprowadził do wyrównania. Tuż przed końcem Amerykanie dwa razy obili słupek bramki kanadyjskiej.

Ostatnia odsłona zapowiadała wielkie emocje. Już na początku Kanadyjczycy mogli wyjść na prowadzenie. W 42 min Toews skierował krążek do niemal pustej bramki, ale amerykański golkiper zdołał wygarnąć go kijem. W 45 min Macklin Celebrini znalazł się w sytuacji sam na sam, ale nie zdołał umieścić krążka w siatce. W 50 min Nathan MacKinnon miał przed sobą pustą bramkę, lecz trafił w słupek! W 54 min podwójną karą mniejszą został ukarany Sam Bennett, ale Kanada zdołała się obronić. Potem przez ponad minutę miała przewagę jednego zawodnika, ale i w tych okolicznościach wynik się nie zmienił.

O złocie musiała zadecydować dogrywka. W niej ułańska szarża Amerykanów przyniosła im złoto. W 101 sek. nieoceniony Zach Werenski podał do młodszego z braci Hughesów, a ten precyzyjnym uderzeniem posłał krążek po lodzie do bramki. Radość Amerykanów nie miała końca... Tym bardziej że poszli śladami swoich koleżanek.

Słowacka zadyszka

Nim doszło do tego fascynującego finału mieliśmy mecz o brązowy medal....

Nasi południowi sąsiedzi, hokeiści Słowacji, byli rewelacją pierwszej części turnieju. W silnej grupie z Finlandią i Szwecją zajęli 1. miejsce i uzyskali bezpośredni awans do ćwierćfinału, a w nim nie mieli problemów z reprezentacją Niemiec, wygrywając 5:1. Jednak dwa ostatnie mecze już nie były po ich myśli. Najwyraźniej dopadła ich zadyszka i w starciach z USA w półfinale oraz z Finlandią o brązowy medal niewiele mieli do powiedzenia, przegrywając 2:6 i 1:6

- Najsłabszym ogniwem tej drużyny jest bramkarz – przekonywał po jednym z meczów słowacki trener Unii Oświęcim, Robert Kalaber. - Nie ma konkurencji i musimy się z tym pogodzić.

Trudno ze szkoleniowcem się nie zgodzić. Na pociechę - Hlavaj ma niespełna 25 lat, więc na pewno zdoła podnieść swoje umiejętności. Ma kontrakt z Minnesota Wild, ale na co dzień występuje w farmerskim zespole Iowa Wild (AHL) i chyba dobrze się stało, że sztab szkoleniowy inwestuje w niego. Należy podkreślić, że w ostatnich potyczkach został wystawiony na poważną próbę. W półfinale z USA po czwartym golu Jacka Eichela w 33 min zjechał do boksu. Jego miejsce zajął Stanislav Skorvanek, ale sprawiał wrażenie mocno zdenerwowanego. Miał trochę szczęścia, bo po kolejnym golu Zacha Werenskiego Amerykanie zaczęli grać na luzie, będąc myślami przy finałowym starciu z Kanadą. Simon Nemec (22 lata), zdolny defensor, występujący w New Jersey Devils, po meczu przekonywał, że nie byli w stanie dorównać rozpędzonym Amerykanom.

Wyciągnięte wnioski

Dla Finów, obrońców tytułu olimpijskiego, ten turniej zaczął się fatalnie, od porażki ze Słowakami 1:4. Jednak szybko wyciągnęli wnioski. W miarę upływu czasu nabierali właściwego rytmu i prezentowali się coraz lepiej. Ćwierćfinał ze Szwajcarami nie należał do łatwych, ale wygrali 3:2 po dogrywce, zaś w półfinale przegrali z Kanadą 2:3, tracąc gola w osłabieniu na 36 sek. przed końcową syreną.

Przeciwko Słowacji grali bez swojego asa atutowego Mikko Rantanena (Dallas Stars), ale jego absencja nie była zbytnio widoczna. Erik Haula (Nashville Predators) wzniósł się na wyżyny swoich umiejętności i zdobył dwa gole. Jego kompan z ataku, Joel Armia (Los Angeles Kings), również raz trafił i zanotował dwie asysty.

Finom należą się słowa uznania, że zdołali się pozbierać po porażce z reprezentacją Klonowego Liścia. To charakterni, twardzi zawodnicy, którzy potrafili się zmobilizować. Ponadto mieli między słupkami pewniaka Juuse Sarosa (Nashville). Rozegrał on wszystkie spotkania na igrzyskach, a w tym ze Słowakami obronił 30 strzałów. Pokonał go jedynie kapitan Słowacji Tomas Tatar.

Półfinał

USA – Słowacja 6:2 (2:0. 3:0, 1:2)
1:0 – Larkin - Werenski – Thompson (4:19), 2:0 - Thompson – Eichel – Q. Hughes (19:19, w przewadze), 3:0 – J. Hughes – Werenski (32:14), 4:0 – Eichel – B. Tkachuk – M. Tkachuk (32:33), 5:0 – Werenski – Boldy (38:24), 5:1 – Slafkovsky – Ruzicka – Fehervary (44:55), 6:1 – B. Tkachuk – Trocheck – Hanifin (50:52), 6:2 – Regenda – Kelemen – Fehervary (53:17).

Kary: USA – 30 min, Słowacja – 20 min.

O 3. miejsce

◼ Słowacja – Finlandia 1:6 (0:1, 1:1, 0:4)

0:1 – Aho – Lehkonen – Heiskanen (7:27), 0:2 – Haula – Armia – Tolvanen (28:05). 1:2 – Tatar – Fehervary (39:30), 1:3 – Hintz - Heiskanen – Tolvanen (48:27, w przewadze). 1:4 - Kakko (49:09) 1:5 – Armia - Hintz (55:32, do pustej), 1:6 –Haula – Armia – Ristolainen (58:42, do pustej).

SŁOWACJA: Hlavaj; Nemec – Fehervar, Cernak – Gernat, Ceresnak – Marincin, Koch; Tatar – Ruzicka (2) – Slafkovsky, Regenda (2) – Cingel – Kelemen, Hudacek – Dvorsky – Okuliar, Cehlarik – Sukel – Liska. Trener Vladimir ORSZAGH.

FINLANDIA: Saros: Heiskanen – E. Lindell, Ristlainen – Mikkola, Jokiharju – Maatta. Mantinpalo; Kaponen – Aho – A. Lehkonen (2), Tervainen - Hintz – Granlund, Kakko – A. Lindell – Luostarinen, Armia – Haula (2) – Tolvanen, Kivisanta. Trener Antti PENNANEN.

Kary: Słowacja – 4 min, Finlandia – 4 min.

Finał

◼ Kanada – USA 1:2 (0:1, 1:0, 0:0, 0:1) po dogrywce

0:1 – Boldy – Matthews – Q. Hughes (6:00), 1:1 – Makar – Toews (38:16), 1:2 – J. Hughes – Werenski (61:41).

KANADA: Binnington; Makar – Toews, Parayko – Harley, Doughty – Sanheim, Theodore (2); MacKinnon – McDavid - Celebrini, Stone – Suzuki – Marner, Wilson – Bennett (4) – Marchand, Jarvis – Horvath – Hagel, Reinhart. Trener Jon COOPER.

USA: Hellebuyck; McAvoy (2) – Q. Hughes, Faber – Slavin, Sanderson – Werenski, Hanifin; M. Tkachuk – Eichel – B. Tkachuk, Boldy – Matthews – Guentzel (2), Thompson – Larkin – J. Hughes (2), Trocheck – Nelson – Miller, Keller. Trener Mike SULLIVAN.

Kary: Kanada – 6 min, USA – 6 min.

Włodzimierz Sowiński

3. TYTUŁ mistrzów olimpijskich zdobyli hokeiści USA w swoim 24. starcie w IO - w kolekcji mają 12 krążków, jeszcze osiem srebrnych i brązowy.

17. MEDAL zdobyli hokeiści Klonowego Liścia w 24. starcie w IO - 9 złotych, 5 srebrnych oraz trzy brązowe.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się