Górnik zrobi wszystko, by przezimować jako lider
Rozmowa z byłym trenerem i prezesem Zagłębia, obecnie honorowym prezesem klubu z Sosnowca
Górnik już czeka na ekipę z Płocka. Fot. Marcin Bulanda / Press Focus
NA KOLEJKĘ ZAPRASZA LESZEK BACZYŃSKI
Po reprezentacyjnej przerwie wracamy na ligowe podwórko. Na Górnym Śląsku dojdzie do meczu na szczycie: lider z Zabrza podejmie trzeci zespół w tabeli ekstraklasy, Wisłę Płock. Goście z Mazowsza na wyjazdach lubują się w remisach. Górnik znajdzie na nich sposób?
– Zabrzanie w tym sezonie nie dzielą się punktami na własnym boisku, bo jeszcze żadne ze spotkań nie zakończyło się remisem. Pewnie kiedyś będzie ten pierwszy raz, ale czy już w tej kolejce? W ostatnim meczu u siebie Górnik zdeklasował Arkę, ale w ostatnim meczu przed przerwą na kadrę przegrał w Lubinie, więc na pewno zabrzanie zrobią wszystko, aby po raz kolejny wygrać u siebie, pewnie przy sporej widowni. Wisła to nieobliczalny zespół, który jest jednak znacznie groźniejszy u siebie. W tej konfrontacji stawiam na gospodarzy. Ekipa z Zabrza stoi przed olbrzymią szansą przezimowania na fotelu lidera i na pewno zrobi wszystko, aby tego dokonać.
Druga w tabeli Jagiellonia podejmie innego reprezentanta naszego województwa, zespół GKS-u Katowice. Ekipa Rafała Góraka w drugiej części sezonu gra znacznie lepiej niż na początku, ale czy to wystarczy na ekipę Artura Siemieńca?
– Na „papierze” na pewno wyżej stoją akcje ekipy z Białegostoku, ale katowiczanie to zespół nieobliczalny. Największy problem GKS-u to słaba skuteczność napastników. Jeśli najwięcej bramek ma obrońca Lukas Klemenz (cztery razy trafił także Bartosz Nowak – przyp. red.) to coś tu nie gra. Były mecze, które katowiczanie mogli inaczej rozegrać, ale brakowało wykończenia. W Białymstoku tych okazji może nie być zbyt wiele, bo to Jaga będzie prowadzić grę i tutaj to, co się nadarzy, trzeba wykorzystać. Na pewno GKS nie jest bez szans na punkty w tej konfrontacji, ale łatwo nie będzie.
Ciekawie powinno być także w Częstochowie, gdzie Raków, który wyraźnie odżył, zmierzy się z zamykającym tabelę Piastem. Faworyt jest jeden, ale czy już przed meczem można skreślać ekipę z Gliwic?
– Na pewno nie. W Gliwicach jest nowy trener. Piast w dwóch ostatnich meczach ligowych zdobył cztery punkty, wygrał w Katowicach, wcześniej awansował w PP. W dobrych nastrojach przepracowali zapewne te ostatnie dni, więc to jest inny zespół niż jeszcze kilka tygodni temu. Oczywiście, że Raków jest faworytem i każdy inny wynik niż wygrana zespołu z Częstochowy będzie niespodzianką, ale na pewno nie jest tak, że do tej niespodzianki nie może dojść. Osobiście nie wykluczam remisu w tej konfrontacji.
Na krajowe podwórko wrócił kontrowersyjny Goncalo Feio i to wrócił z przytupem, bo pod jego wodzą Radomiak wygrał dwa mecze. Portugalczyk, który jest mistrzem motywacji, może teraz przyczynić się do zwolnienia z Lecha Poznań trenera Nielsa Fredriksena. Lech pod wodzą Duńczyka jeszcze „odpali”?
– Ewentualna porażka może być końcem tego trenera w Poznaniu, choć z Wielkopolski dochodzą głosy, że do końca rundy nie będzie tam nerwowych ruchów. Trudno jednak sobie wyobrazić, że Lech przegrywa u siebie z Radomiakiem i obędzie się bez konsekwencji. W tym meczu naprawdę każdy scenariusz jest możliwy, ale mimo wszystko stawiam na zespół z Poznania.
Lech może stracić trenera, z kolei Legia jak na razie nie zatrudniła nikogo w miejsce Edwarda Iordanescu. Stołeczny klub podobnie jak ekipa z Poznania to jak na razie najwięksi przegrani bieżącego sezonu. Warszawiacy podejmują w najbliższej serii Lechię Gdańsk, która gdyby nie punkty ujemne miałaby dziś na koncie więcej „oczek” niż ekipa ze stolicy. Jak zakończy się ta konfrontacja?
– W Legii trwa permanentne zamieszanie. Jest chaos, od którego niestety nie potrafią się uwolnić piłkarze. Zespół z Gdańska na pewno będzie chciał wykorzystać to, co dzieje się w klubie ze stolicy, to normalne. Przed przerwą na kadrę Lechia wygrała z Widzewem, dzięki czemu opuściła ostatnie miejsce w tabeli. W dobrych nastrojach pojedzie więc do Warszawy. Legia musi wygrać, Lechia może, a wiemy, jak to w takich sytuacjach bywa. Jeśli Legia dobrze wejdzie w mecz i szybko wyjdzie na prowadzenie, to myślę, że spokojnie wygra. Jeśli jednak od początku będą „ciężary” i Legii nie będzie szło, to szanse Lechii na wywiezienie choćby punktu znacznie wzrosną.
Rozmawiał Krzysztof Polaczkiewicz
