Górnik nie dogonił

Gdyby nie słupek, gdyby nie poprzeczka, ale też gdyby nie trzy zmarnowane rzuty karne oraz Sandro Mestrić w bramce, zabrzanie wzięliby rewanż na ostrowianach.

Zabrzanie (z piłką Lukas Morkovsky) skakali wysoko, ale rywali z Wielkopolski przeskoczyć nie zdołali. Fot. PAP/Jarek Praszkiewicz

ORLEN SUPERLIGA MĘŻCZYZN

Chcąc zachować 6. miejsce i tym samym uniknąć starcia z hegemonami z Płocka oraz Kielc w 1. rundzie play offu, zabrzanie musieli wygrać z Ostrovią. Ostatni w sezonie zasadniczym mecz na własnym parkiecie solidnie podniósł temperaturę w hali przy Wolności. Transmisja w Polsacie Sport i późna pora sprawiły, że trybuny nie do końca zostały wypełnione, ale ci, którzy na nich zasiedli, potrafili stworzyć atmosferę święta.

Początek zdecydowanie należał do gości, którzy grali szybko, konsekwentnie i z pomysłem. Choć miejsce w play offie mają zagwarantowane, ani myśleli odpuszczać miejscowym. Nie najlepiej funkcjonowała defensywa Górnika, stąd piłka dość regularnie wpadała do bramki strzeżonej przez Piotra Wyszomirskiego. Przez to, że obrońcy nie do końca mu pomagali, doświadczony golkiper w ciągu 17 minut zanotował zaledwie 4 udane interwencje. Nie mogła więc dziwić reakcja trenera Arkadiusza Miszki, który przy stanie 9:14 zaprosił swych podopiecznych na rozmowę. - Nie na taką grę w obronie się umawialiśmy. Jest w niej za słabo, a ma być mocniej. W ataku grajmy dłużej i poprawmy skuteczność - apelował szkoleniowiec Górnika i po chwili jego zespół... stracił 15. gola, bo Wyszomirskiego z rzutu karnego pokonał Kamil Adamski. Po trafieniu reprezentacyjnego rozgrywającego do bramki miejscowych wszedł Kacper Ligarzewski, również zawodnik kadry narodowej, i rozpoczął od dwóch kapitalnych interwencji. One napędziły jego kolegów, którzy rzucili się do odrabiania strat. Zmiana systemu obrony sprawiła, że stała się szczelniejsza i dzięki temu „Trójkolorowi” mogli wyprowadzać kontry. Większość z nich kończyło się bramką. W roli egzekutorów wystąpili głównie skrzydłowi, Jakub Szyszko i Dmytro Artemenko, lecz pozostali również dokładali do górniczego „urobku”. Nic dziwnego, że gospodarze jeszcze przed przerwą złapali kontakt z rywalami. - Na początku brakowało nam koncentracji w defensywie, ale z czasem zaczęliśmy grać lepiej. Naszym celem jest zwycięstwo - rzucił w przerwie obrotowy Piotr Krępa i to właśnie ten zawodnik na początku drugiej odsłony doprowadził do remisu. Od tego momentu rozpoczęła się wymiana ciosów, ale przez większość czasu na plusie byli ostrowianie. Górnikowi czterokrotnie udało się wyjść na minimalne prowadzenie, jednak szybko je tracił. Decydujące okazało się ostatnie 5 minut. Przy stanie 30:32 trener Miszka poprosił o czas, co zaowocowało golem Artemenki i rzutem karnym, którego nie wykorzystał Lukas Morkovsky (wcześniej Sandro Mestrić obronił „siódemki” Szyszki i Artemenki). Gośćmi również targały nerwy w ataku i Taras Minocki skończył kontrę na remis. W odpowiedzi trafił trudny do powstrzymania Daniel Reznicky. Wszystko zależało od zabrzan, lecz w jednej akcji Morkovsky obił słupek, a Dan-Emil Racotea poprzeczkę. Była też ewidentna obrona w kole, której sędziowie nie zauważyli, źle rozwiązana ostatnia akcja i seria sześciu zwycięstw Górnika przeszła do historii.

- Czujemy niedosyt, bo zakładaliśmy, że uda nam się wziąć rewanż za porażkę z pierwszej rundy. Uciekł nam początek i cały czas musieliśmy gonić. W wielu sytuacjach zabrakło nam szczęścia, precyzyjniejszegowykończenia. Nadal jednak wszystko jest w naszych rękach. W niedzielę czeka nas mecz w Opolu i na nim się skupiamy - powiedział Jakub Szyszko.

Marek Hajkowski

◼  Górnik Zabrze - Rebud KPR Ostrovia Ostrów Wielkopolski 32:33 (18:19)

GÓRNIK: Wyszomirski Ligarzewski - Komarzewski 2, Ivanović 2, Morkovsky 6, Krępa 2, Racotea 2, Artemenko 6, Minocki 2, Szyszko 6/1, Krawczyk 1, Wąsowski 1, Działakiewicz 2. Kary: 8 min. Trener Arkadiusz MISZKA.

OSTROVIA: Mestrić, Krekora - Smolikow 4, Szpera, Kamil Adamski 6/3, Reznicky 9, P. Marciniak 1, Urbaniak 3, Kamyszek 7, Gajek 1, Łyżwa, Wojciechowski 2, Rybarczyk. Kary: 8 min. Trener Kim RASMUSSEN.

1. Kielce

25

72

948:643

2. Płock

25

72

852:559

3. Ostrovia

25

51

788:750

4. Chrobry

25

46

752:727

5. Gwardia

25

41

738:746

6. Górnik

25

38

742:742

7. Wybrzeże

25

38

738:770

8. Kalisz

25

32

683:726

9. Zagłębie

25

31

688:787

10. Azoty

25

30

791:874

11. Kwidzyn

25

28

699:737

12. Piotrkowianin

25

22

715:841

13. Legionowo

25

17

681:757

14. Śląsk

25

7

634:790

26. seria - 4-7 kwietnia: Ostrovia - Azoty, Kwidzyn - Zagłębie, Chrobry - Kielce, Piotrkowianin - Płock, Gwardia - Górnik, Śląsk - Kalisz, Legionowo - Wybrzeże.

(mha)