Górnicze zaufanie
Rozmowa z Kacprem Urbańskim, pomocnikiem Górnika Zabrze
Kacper Urbanski Fot. Mateusz Sobczak/ PressFocus
W meczu z Piastem nie wykorzystał pan „jedenastki” w serii karnych, a przecież wcześniej trafiał pan z karnych wszystko. Trener Gasparik powiedział, że dobrze, że stało się to akurat w takim momencie. A jak pan to oceni?
- To był mały wypadek przy pracy. Najważniejsze jest to, że awansowaliśmy i możemy się cieszyć z gry w kolejnej rundzie Pucharu Polski. Na pewno niewykorzystany karny w Gliwicach to jakaś lekcja dla mnie. Komentarz trenera trafiony, wyciągam wnioski z tego, co się stało i teraz nie pozostaje mi nic innego, jak... więcej się nie mylić.
Piłkarsko bardzo dobrze pan wygląda, bo i fizycznie, i biegowo, są dobre decyzje, do tego liczby, bo i bramki, i asysty. Można powiedzieć, że jest pan w takiej formie, jak wówczas, gdy trafiał pan do reprezentacji Polski przed Euro 2024?
- Czuję się dobrze fizycznie, pewnie na boisku. Czuję też zaufanie, a dzięki temu zaufaniu mogę pokazywać jeszcze lepszego siebie. Jestem jednak wybredny co do moich decyzji, po meczach analizuję wszystko razem z rodziną. Staram się ulepszać swoje decyzje, dryblingi, podania. Mam nadzieję, że będzie to jeszcze lepiej wyglądało.
Pański tata Przemysław też grał w piłkę i był pomocnikiem...
- Tak, choć na początku grał na wahadle.
Przyjeżdża na pańskie mecze z Gdańska do Zabrza?
- Oczywiście, jest praktycznie zawsze, choć w piłkę w Gdańsku gra też mój brat. Wszystko zależy od terminarza - raz jest na moim meczu, raz na meczu brata (18-letni Dominik Urbański występuje w Gedanii – przyp. red.). Jeśli terminarz jest dogodny, to tata z mamą i siostrą są na meczu brata, a zaraz potem na moim. Na spotkaniu z Piastem byli, w piątek na meczu z Legią też zasiądą na trybunach.
Starcie z byłym klubem wzbudza u pana dodatkowe emocje?
- Nie, nie czuję dodatkowych emocji. To kolejne spotkanie do rozegrania i jako drużyna będziemy się starać, żeby je rozstrzygnąć na swoją korzyść i umocnić miejsce w tabeli.
Trener Gasparik pytał pana o Legię?
- Grałem tam przez rok, więc poznałem zachowania rywali. Jeśli widzę, że coś może być pomocne, czy to dla mnie, czy dla drużyny, to staram się te uwagi przekazać. Kilka już głosiłem. Nie muszę jednak wiele dodawać, bo nasz sztab ma sporo swoich obserwacji.
120 minut w Gliwicach plus karne będą odczuwalne w piątkowy wieczór?
- Oba mecze dzieli kilkadziesiąt godzin. Dla mnie to wystarczający czas i nie powinniśmy szukać wymówek a propos regeneracji. Na najwyższym poziomie gra się co dwa, trzy dni. Ja nie mam z tym problemu. Czuję się dobrze i już mogę grać. We wtorek grałem 120 minut, przebiegłem 17 kilometrów, ale jest wszystko w porządku.
Pojedynek Górnika z Legią to też rywalizacja trenerów Gapsarika i Papszuna. Kto kogo zaszachuje?
- Zobaczymy w piątek (uśmiech).
Trudno było podjąć decyzję o przenosinach z Legii do Górnika?
- Kiedy usłyszałem, jak wygląda plan na wszystko, to byłem przekonany do takiego ruchu. Górnik to wielki klub, ze swoją historią, sukcesami, ze znakomitymi kibicami. Nie było problemu z podjęciem decyzji. Była wcześniej rozmowa z Lukasem Podolskim, twarzą Górnika, osobą, która ma werwę w przekonywaniu do takiej czy innej decyzji. Konsultowałem się też z Jerzym Brzęczkiem. Pytałem jak to widzi, jako osoba doświadczona życiowo, sportowo, grająca na najwyższym poziomie. Chciałem się posilić jego wskazówkami. Gdy usłyszałem plan na moją osobę, zostałem przekonany.
Gra w Górniku pozwoliła panu na powrót do reprezentacji. To chyba ważny moment?
- Każde dziecko marzy, żeby grać w reprezentacji. To spełnienie marzeń. Każde powołanie to duma nie tylko dla samego siebie, ale i dla rodziny, dla najbliższych Powołania to motywacja do robienia jeszcze większych rzeczy.
Rozmawiał Michał Zichlarz
Kacper Urbański w Górniku (2026/27) - 20 meczów, 6 bramek, 3 asystyKacper Urbański w Legii (2025/26) – 28 meczów, 1 bramka, 3 asysty
