Głową w mur
Trener Daniel Myśliwiec nie znalazł sposobu na swoją byłą drużynę…
Sebastian Bergier (w środku) sprawił mnóstwo problemów piłkarzom Piasta. Fot. Sebastian Sienkiewicz / Press Focus
Kto wie, czy to nie był najważniejszy mecz Piasta tej jesieni. Gliwiczanie, opromienieni dwoma niespodziewanymi zwycięstwami na wyjazdach z GKS-em i Rakowem, mieli w piątkowy, zimny wieczór pierwszą okazję w tym sezonie choć na chwilę wydostać się ze strefy spadkowej. Na obiekt przy Okrzei zawitał rozczarowujący Widzew, więc lekkim faworytem byli gliwiczanie. Piłka jednak bywa przewrotna i po końcowym gwizdku wszystko wyglądało inaczej.
Jedno podanie
Trener Myśliwiec, który przed spotkaniem odcinał się od stwierdzeń, że mecz z Widzewem dla niego będzie wyjątkowo ważny, nie ukrywał, że obawia się zmian w składzie łodzian po tym, jak ostatnio nie szło im najlepiej. Tak też się stało, bo goście niespodziewanie zagrali dwójką napastników, co w końcowym rozrachunku okazało się kluczowe. Sebastian Bergier nie był osamotniony, a Szwajcar Andi Zeqiri miał więcej miejsca i okazji. Jednak w pierwszym fragmencie meczu goście praktycznie tylko się bronili, a to Piast kombinował, jak zagrozić bramce Macieja Kikolskiego, który też wskoczył do składu. German Barkowskij był bliski strzelenia gola, ale gliwiczanom brakowało ostatniego podania i wykończenia. Z kolei Widzew pokazał niewiele w ofensywie, ale gdy już zaatakował, to jednym podaniem doprowadził do rzutu karnego. Frantisek Plach w sytuacji sam na sam musiał faulować, a wspomniany Bergier okazał się pewnym wykonawcą jedenastki.
Cierpieli i wygrali
Po golu obraz gry nie uległ zmianie, ale Widzew już mógł, a nie musiał atakować. Zawodnicy Piasta coraz bardziej zaczynali grać jak za czasów byłego trenera Maksa Moldera – mnóstwo podań i przerzutów, ale brakowało w tym pomysłu w polu karnym rywala. Mimo tego marznący na stadionie fani mieli prawo wierzyć, że w drugiej połowie gospodarze odrobią straty i jeszcze powalczą o trzy punkty. Nic takiego się jednak nie stało, bo po pierwsze Widzew pokazał, jak powinno się wykonywać rzuty rożne i po jednym z nich Bartłomiej Pawłowski idealnie znalazł Zeqiriego, który strzelił pierwszego gola w ekstraklasie. Po drugie Piast bił głową w mur, a goście z Łodzi pokazali, co to znaczy zespołowa obrona. Widzewiacy byli zdeterminowani w przeszkadzaniu i bronieniu, czym skutecznie wybili rywali z uderzenia. Ofensywne zmiany gospodarzy przyniosły kilka okazji strzeleckich, ale albo były one niecelne, albo blokowane ofiarnymi wślizgami gości. Ostatecznie Widzew, choć przez 80 minut nie był dopingowany przez liczną grupę w sektorze gości, którzy w ten sposób wyrazili swoje niezadowolenie z formy w poprzednich tygodniach, zgarnął niezwykle cenne trzy punkty i postawił Piasta znów w bardzo trudnej sytuacji. – Wierzę, że wiosną wydostaniemy się ze strefy spadkowej. Mamy naprawdę za dobrą drużynę na to miejsce, które zajmujemy – przekonywał prezes Piasta, Łukasz Lewiński. Tyle że na razie rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej…
(KRIS)
OCENA MECZU⭐ ⭐ ⭐
◼ Piast Gliwice – Widzew Łódź 0:2 (0:1)
0:1 – Bergier, 22 min (karny), 0:2 – Zeqiri, 54 min (głową, asysta Pawłowski)
PIAST: Plach 5 - Twumasi 5 (82. Borowski niesklas.), Rivas 4, Drapiński 4, Lewicki 3 – Jirka 5, Lokilo 4 (58. Felix), Dziczek 4, Tomasiewicz 4 (70. Boisgard niesklas.), Vallejo 3 (58. Sanca 2) – Barkowskij 5 (58. Dalmau 4). Trener Daniel MYŚLIWIEC. Rezerwowi: Czerwiński, Chrapek, Boisgard, Mucha.
WIDZEW: Kikolski 6 – Andreou 6, Visus 6, Żyro 6, Kozlovsky 5 - Baena 5 (83. Krajewski niesklas.), Shehu 4, Selahi 4 (71. Czyż niesklas.), Pawłowski 5 (90+2. Hanousek niesklas.) – Zeqiri 6 (83. Klukowski niesklas.), Bergier 7. Trener Igor JOVICEVIĆ. Rezerwowi: Ilić, Teklić, Alvarez, Volanakis, Ba, Akere.
Sędziował: Jarosław Przybył (Kluczbork) – 6. Asystenci: Michał Obukowicz (Warszawa), Maciej Kosarzecki (Opole). Czas gry: 97 min (47+50). Widzów: 5402. Żółte kartki: Lokilo (35. faul) – Visus (42. faul), Baena (44. faul), Kikolski (72. niesportowe zachowanie).
GŁOS TRENERÓW
Daniel MYŚLIWIEC (Piast): – Zrobiliśmy dużo, ale nie wystarczająco wiele, by wygrać. Plan mieliśmy taki, żeby mocno zacząć i tu nie mogę mieć pretensji, ponieważ wykreowaliśmy dwie dobre sytuacje. Po nich straciliśmy pewność siebie i gola po rzucie karnym. Musimy być bardziej odważni i robić swoje.
Igor JOVICEVIĆ (Widzew): – Jest odczuwalna radość. Pokazaliśmy ducha walki i widzewski charakter. Co ważne w kontekście tego zwycięstwa, widoczna była też dynamika, o której też niejednokrotnie mówiłem. Wspominałem o szacunku do zwycięstwa, które szczególnie się odczuwa, gdy za drużyną jest słabsza seria, gdy przegrywasz spotkania. Jeśli chodzi o konkretne elementy tego meczu, to pewnie zaznaczę, że byliśmy skuteczni w obu polach karnych – zarówno w naszym, jak i przeciwnika.
| MÓWIĄ LICZBY | ||
| PIAST | WIDZEW | |
| 68 | posiadanie piłki | 32 |
| 3 | strzały celne | 4 |
| 21 | strzały niecelne | 10 |
| 10 | rzuty rożne | 4 |
| 8 | faule | 12 |
| 3 | spalone | 1 |
| 1 | żółte kartki | 3 |
