Głową w mur
Po jedenastu miesiącach padła „twierdza Bukowa”. Gospodarze nie zdołali przebić się przez znakomicie grających w defensywie Portowców.
Trudne do sforsowania dla Ilji Szkurina i jego katowickich kolegów portowe zasieki. Z lewej Benjamin Mendy, z prawej Attila Szalai. Fot. Sebastian Sienkiewicz/Press Focus
Oba zespoły przystępowały do spotkania na Nowej Bukowej z serią trzech kolejnych zwycięstw ligowych. Mogło się wydawać, że argumentem przechylającym szalę na korzyść gospodarzy będą własne cztery ściany, wewnątrz których zbudowali prawdziwą twierdzę. Wkrótce miał minąć przecież rok od ich ostatniej porażki w Katowicach.
Znakomite podanie, nieuchronny strzał
- Cóż, nie zawsze jest niedziela... Ten moment musiał przyjść – tak Bartosz Nowak, lider GieKSy, podsumowywał to, co w sobotni wieczór wydarzyło się na Arenie Katowice. Generalnie zaś można by to zawrzeć w bardzo krótkim opisie: natchnione podanie Attili Szalaia, znakomite oderwanie się Jordiego Sancheza od Paua Resty, nieuchronny strzał do siatki i... 40-minutowe próby odrobienia straty przez katowiczan.
- Podanie było bardzo dobre, a napastnik zabrał się świetnie. Ale... nie będę chwalić rywali, jestem po prostu zły z powodu tej porażki. To był mecz na remis – oceniał Alan Czerwiński, harujący nie tylko w defensywie, ale regularnie też włączający się do budowania akcji ofensywnych gospodarzy. Od stanu 0:1 raz za razem „gotowało się” w polu karnym Pogoni, głównie za sprawą dośrodkowań gospodarzy. - Może nawet za wiele ich było, dobrze je wybijali obrońcy szczecińscy – przyznawał Nowak, a wtórował mu Czerwiński. - Za dużo mieliśmy przy tych centrach pustych przelotów.
Bez kropki nad „i”
Szczecinianie, którzy do tej pory stracili najmniej goli w całej stawce ligowej, potwierdzili w Katowicach, że doskonale bronią dostępu do własnej bramki. Odcinany od piłki był wspomniany Nowak, a zdecydowana większość prostopadłych podań w „szesnastkę” do Ilji Szkurina czy Marcela Wędrychowskiego przechwytywana była przez podwójną linię szczecińskich zasieków (defensywa i duet Jan Biegański – Patryk Dziczek przed nią).
– Zagraliśmy z przeciwnikiem bardzo dobrze broniącym całym zespołem. Drużyna realizowała plan, próbowaliśmy odmienić wynik, remis był bliski, zabrakło kropki nad „i”. Czasem jest tak, że piłka nie wpada do bramki – podkreślał trener GieKSy, Rafał Górak. Ową kropkę jego podopieczni mogli postawić już w pierwszym kwadransie. Najpierw kapitalnego „szczura” puścił Borja Galan, potem z woleja pod poprzeczkę uderzał Kacper Łukasiak. W obu przypadkach jednak zdecydowane weto postawił fantastycznie broniący przez całe spotkanie Valentin Cojocaru. Nawet i on jednak byłby bezradny przy „piłce meczowej”, jaką po podaniu Adama Zrelaka miał Szkurin w doliczonym czasie gry. Z ostrego kąta celował w długi róg, pomylił się nieznacznie. Słowak aż złapał się za głowę na ten widok...
Najważniejszy jest wspólny język?
– Hiszpańsko-białoruski pojedynek o samodzielne prowadzenie w klasyfikacji ligowych snajperów wygrał więc Jordi Sanchez. - Niełatwo było znaleźć wolne przestrzenie, ale zespół ma wystarczająco dużo jakości, żeby grać do przodu i posyłać mi bardzo dobre piłki. A podanie Attili było doskonale – zaznaczał po końcowym gwizdku hiszpański bohater Portowców. A raczej... kataloński, do czego w żartobliwy sposób nawiązywał po końcowym gwizdku szkoleniowiec Pogoni. - Jordi błyskawicznie się u nas zaadaptował po przeprowadzce z Krakowa. Pewnie dlatego, że obaj mówimy po katalońsku – podkreślał z uśmiechem Oskar Garcia. Zaś na poważnie – wyliczał zalety podopiecznego. – Jest świetnym zawodnikiem o profilu, jakiego nam brakowało w zespole. Robi to, co umie najlepiej czyli strzela bramki, potrafi przytrzymać piłkę, zagrać w kontrze.
Dzięki kolejnej wygranej szczecinianie utrzymali miejsce w ścisłej czołówce. - A my musimy od początku budować naszą twierdzę... - westchnął Czerwiński. - I zrobimy to! - zapewnił.
(DaL)
OCENA MECZU⭐ ⭐ ⭐
◼ GKS Katowice – Pogoń Szczecin 0:1 (0:0)
0:1 – Sanchez, 51 min (asysta Szalai)
GKS: Kobylak 6 – Czerwiński 7 (84. Zrelak niesklas.), Klemenz 6, Resta 5 – Wasielewski 6 (73. Jirka niesklas.), Łukasiak 7, Kowalczyk 6 (68. Wolski 5), Galan 6 – Wędrychowski 6 (73. Wdowiak niesklas.). Nowak 5 – Szkurin 5. Trener Rafał GÓRAK. Rezerwowi: Kikolski, Jędrych, Olsen, Milewski, Rasak, Bartlewicz.
POGOŃ: Cojocaru 8 – Riccio 6 (82. Eichie niesklas.), Keramitsis 7, Szalai 8, Mendy 6 – Biegański 6 (82. Acosta niesklas.), Dziczek 7 – Czurlinow 6 (72. Grosicki niesklas.), Wojciechowski 5 (82. Willen niesklas.), Mukairu 5 – Sanchez 7 (87. Ława niesklas.). Trener Oscar GARCIA. Rezerwowi: Botis, Dąbrowski, Ossowski, Czapliński, Cuić, Molnar, Nsame.
Sędziował Szymon Marciniak (Płock) – 8. Sędzia VAR – Piotr Rzucidło (Warszawa). Widzów 12 178. Czas gry – 94 min (45+49). Żółte kartki: Klemenz (65. faul) – Biegański (69. faul).
| MÓWIĄ LICZBY | ||
| GKS | POGOŃ | |
| 64 | posiadanie piłki | 36 |
| 19 | strzały | 14 |
| 4 | strzały celne | 5 |
| 6 | rzuty rożne | 3 |
| 1 | spalone | 4 |
| 9 | faule | 10 |
| 1 | żółte kartki | 1 |
Od Dziczka do... Dziczka
Przez niemal rok Nowa Bukowa pozostawała niezdobyta dla drużyn przyjezdnych. Ostatnie – do soboty – zwycięstwo odniósł na początku listopada 2025 gliwicki Piast, wiedziony wówczas do boju przez kapitana Patryka Dziczka. W sobotni wieczór tym razem wyprowadził on na murawę Areny Katowice ekipę szczecińskiej Pogoni. I znów opaska na jego ramieniu okazała się dla gości szczęśliwa!
(DaL)
100 MECZÓW w koszulce GieKSy ma od soboty w CV Lukas Klemenz. Jubileusz nie był dlań szczęśliwy, jego zespół przegrał, a on „zaksięgował” już szóstą w tym sezonie ligowym żółtą kartkę.
