Głowa pracuje troszeczkę inaczej
Przed meczem z Arką Gdynia trener Odry Opole boryka się z problemami kadrowymi.
Nie możemy liczyć na taryfę ulgową - mówi Jarosław Skrobacz. Fot. Norbert Barczyk/Press Focus
ODRA OPOLE
Po pierwszym treningu, w pierwszym meczu Jarosław Skrobacz w roli trenera Odry zdobył pierwszy punkt. Czy to znaczy, że po trzech następnych zajęciach ze swoim nowym zespołem 57-letni szkoleniowiec sięgnie po komplet punktów?
Szukają światełka w tunelu
- Musimy zrobić wszystko, żeby w niedzielę wygrać z Arką - stwierdził trener Odry. - Może się to wydawać trudniejsze, ale niekiedy taki mecze - wbrew pozorom - są łatwiejsze dla drużyny, która nie jest faworytem. Na pewno gdybyśmy w środę wygrali ze Zniczem, to część ciśnienia by z nas zeszła, ale nie zmieniłoby to naszej sytuacji. Nadal jesteśmy w dole tabeli i od początku mówiłem, oraz nadal to powtarzam w szatni, że nie możemy liczyć na żadną taryfę ulgową. Jeżeli już się znalazłeś w „tunelu”, to potrzebujesz kilku wygranych, żeby złapać oddech i zobaczyć światełko - powiedział Skrobacz.
- Dopóki tego nie będzie, to w każdym meczu będziemy grali nerwowo, będziemy drżeli o to, żeby przeciwnik nie strzelił nam gola jako pierwszy, albo nie wyrównał. W meczu ze Zniczem mieliśmy przy stanie 1:0 sytuację trzech na dwóch i myślę, że gdybyśmy prowadzili wyżej, albo w tabeli nie musieli się oglądać za siebie, to byśmy taką okazję wykorzystali. Psychika jest jednak bardzo złożona i niekiedy rzeczy, które wydają się łatwe, przez to, że głowa pracuje troszeczkę inaczej, po prostu nie wychodzą tak, jakbyśmy chcieli. Dlatego chcemy zdobyć jak najwięcej punktów jesienią, żeby w miarę spokojnie myśleć o tym, co dalej.
Juniorzy na plus
Trener Skrobacz nie wybiega jednak myślami w daleką przyszłość, a już na pewno nie buja głową w obłokach. O tym, że potrafi mocno stąpać po ziemi, świadczy fakt, że w swoim debiucie postawił na 18-letniego opolanina Szymona Szklińskiego, który w swoim pierwszym pierwszoligowym występie w wyjściowej jedenastce pokazał się z dobrej strony.
- Ci, którzy mnie znają trochę dłużej, dobrze wiedzą, że nie mam oporów, by młodzi zawodnicy dostawali szanse - zapewnił szkoleniowiec opolan. - Oczywiście pod warunkiem, że oni do tego podchodzą bardzo poważnie. Muszą chcieć się rozwijać i solidnie pracować, udowadniając na treningach i w meczach, że spełniają pokładane w nich nadzieje. Szymon zagrał fajny mecz. Miał sytuację bramkową, zaliczył asystę, ale także popełnił błędy taktyczne i wyszedł jego brak doświadczenia. Liczę jednak, że w podobnych sytuacjach, w kolejnych meczach będzie już bardziej zdecydowany i szybciej wykona swoje zadania. To wszystko jest kwestią ogrania i wyciągnięcia wniosków. W sytuacji, w której znalazł się kolejny raz z piłką w polu karnym, mógł, a raczej powinien przyjąć ją, dobrze sobie ułożyć na prawą nogę i oddać strzał. Za bardzo jednak myślał o wcześniejszej okazji, w której bramkarz szczęśliwie obronił jego uderzenie. Tym razem szukał podania. W sumie jednak jego występ zaliczam na plus i jestem nim podbudowany. On też powinien być. Okazję bramkową miał też jego zmiennik Oskar Zawada i mógł zostać bohaterem dnia, więc rywalizacja młodzieżowców jest naszym atutem - cieszył się były trener Podbeskidzia czy Ruchu Chorzów.
Operacja Łyszczarza
Oprócz młodzieżowców konkurencja o miejsce w składzie nie jest - delikatnie rzecz ujmując - sprzymierzeńcem trenera. Kontuzja Adriana Łyszczarza, który zerwał więzadło przednie w prawym kolanie i jest już po operacji, a także inne urazy sprawiają, że trener musi mocno „główkować”, żeby sformować wyjściową jedenastkę.
- Wielu zawodników ma urazy i to też jest nasz problem - potwierdził opiekun „Niebiesko-czerwonych”. - Około 65 minuty meczu ze Zniczem było widać, że powinniśmy zareagować zmianami w środku pola, ale na ławce nie mieliśmy piłkarzy, którzy przyspieszyliby grę, jednocześnie pracując w defensywie. Musieliśmy więc szukać innych rozwiązań. Zmiana Adriana Purzyckiego na drugiego napastnika Dawida Wolnego, a później jeszcze Rafała Niziołka na ofensywnego Jordana Domingueza były ryzykiem spowodowanym problemami kadrowymi. Zdaję sobie sprawę, że do meczu z Arką niewiele się w tym względzie poprawi, ale później będziemy mieli trochę czasu na podleczenie. Punktów potrzebujemy jednak od razu i z tą myślą wyjdziemy w niedzielę na boisko.
Jerzy Dusik
