Głodne dzieci

Ekstaza – to dobre określenie nastrojów, jakie panują w Bośni i Hercegowinie po ograniu Polaków. Dla niej ta wygrana znaczy więcej niż mogłoby się wydawać.

Bośniackie Smoki zmontowały ekipę, która chce latać wysoko. Fot. Paweł Andrachiewicz/ Press Focus

BOŚNIA I HERCEGOWINA

Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Wiadomo, że Polacy są rozczarowani porażką, ale patrząc z nieco dalszej perspektywy – Biało-czerwoni mieli swoje okazje, tyle tylko... że piłkarze zapomnieli, że trzeba trafić w prostokąt o powierzchni niemal 18 metrów kwadratowych. Bośniackie Smoki jednak o tym nie myślą i nie ma co się temu dziwić. Cieszą się z ośmiu punktów i świetnej sytuacji w tabeli Ligi Narodów.

Oszukał Polaków

– W szatni powiedziałem zawodnikom, że grali fantastycznie. Są chętni piłki. To wszystko przekracza nasze oczekiwania – cieszył się selekcjoner Sergej Barbarez, przywitany na konferencji przez lokalnych dziennikarzy owacją. – Stworzyliśmy ten moment, wykorzystaliśmy go i to nas cieszy. Chłopcy nie poddają się, uwielbiają się bawić. Zawsze są głodni gry, są jak dzieci. Uwielbiam ich, dlatego to wielka przyjemność, że mogę z nimi współpracować. Kiedy się zezłoszczę... potem szybko się godzimy, bo cóż mogę zrobić? – mówił uśmiechnięty trener Smoków, który... przechytrzył Polaków. Mowa o 63 minucie, gdy z ławki wszedł ich niebezpieczny skrzydłowy Esmir Bajraktarević, mający wielki wpływ na końcówkę meczu. – Plan był taki, że po jego wejściu zmieniliśmy system z 3-5-2 na 4-4-2. Myśleliśmy, że może zagrać jako wahadłowy... ale kiedyś do tego jeszcze wrócimy, może w meczu towarzyskim – powiedział Barbarez, który najwyraźniej niespecjalnie przejmuje się tym, czy w tyłach trzeba grać trójką, czy czwórką.

Kilkanaście lat procesu

Zwycięstwo z Polską ma w Bośni i Hercegowinie wymiar większy niż tylko trzy punkty. Fakt, że Smoki mają cztery „oczka” przewagi nad Biało-czerwonymi, jest tam symbolem rosnącej siły tej reprezentacji. W ich kraju wymienia się młodych, niezwykle utalentowanych graczy, którzy występują w mocnych klubach i będą stanowić o sile reprezentacji przez wiele lat, np. Muharemović (23, Leeds – jeszcze), Alajbegović (19, Juventus), Bajraktarević (21, PSV), Mahmić (21, Corum FC), Smajlović (22, Olympiakos), Tahirović (23, Genk). To dobre pokolenie, godni następcy Edina Dżeko. Ale co też podkreślają Bośniacy – tu chodzi o proces i cierpliwość, rzeczy... niekoniecznie widoczne w Polsce. Przypomniał o tym były reprezentant tego kraju, Vlatko Glavas. – Sprawdziło się, to, co kiedyś powiedziałem; że to wszystko będzie trwało przez kolejne 10 czy 15 lat. Już mecze eliminacyjne mundialu pokazały, że Bośnia i Hercegowina urosła na kolejny poziom, choć nie powiem jeszcze, że jesteśmy faworytami. Sergej i jego sztab wykonują znakomitą pracę – chwalił Glavas.

Piotr Tubacki

Absurdalna decyzja!

Polakom upiekło się w 48 minucie, gdy sędzia – po interwencji VAR-u – anulował gola Harisa Tabakovicia, odgwizdując spalonego. Co jednak ciekawe, to że strzelec... na ofsajdzie nie był. Był na nim Ermedin Demirović, tyle że piłka do niego nie dotarła (przeleciała go), a sam zawodnik realnie nie stanowił zagrożenia. Arbitrzy uznali jednak inaczej, czego nie rozumie wielu Polaków, a co dopiero Bośniaków. – Sędzia podjął absurdalną decyzję. To nie był spalony! Gol został strzelony prawidłowo – grzmiał Tabaković, który latem za 5 mln euro zamienił Hoffenheim na RB Salzburg.

O krok od celu

Bośniackie media szaleją po spotkaniu z Polską. „Kolejny znakomity występ Smoków, kolejne wielkie zwycięstwo i kolejna wspaniała feta” – podkreślił dziennik Oslobodjenje. Gazeta zaznaczyła, że kluczową rolę w wygranym 1:0 meczu odegrał — nazywany po meczu bohaterem – Ivan Baszić, który w 84 minucie wykorzystał rzut karny, zapewniając zespołowi trzy punkty. „Tym samym nasza reprezentacja umocniła się na drugim miejscu z dorobkiem ośmiu punktów – tracąc dwa do Szwecji – i w dalszej części rozgrywek Ligi Narodów powalczy o pozycję lidera” – podkreślono. Dziennik przypomniał, że po meczu zawodnicy reprezentacji entuzjastycznie świętowali wraz z kibicami na trybunach stadionu Bilino Polje w Zenicy.

Gazeta Dnevni Avaz zwróciła natomiast uwagę, że obecnie „wszystko jest w rękach Bośniaków”. Smoki są o krok od osiągnięcia ważnego celu, który znacząco ułatwiłby im drogę w nadchodzących eliminacjach Euro 2028. Jak wskazano, drużyna potrzebuje jednego zwycięstwa w dwóch pozostałych meczach, by znaleźć się w drugim koszyku kwalifikacji, ale też mieć szansę w barażach powalczyć o awans do Dywizji A. Portal Slobodna Bosna ocenił, że reprezentacja osiągnęła w poniedziałek „wspaniały rezultat” i podkreślił, że „niemal na pewno znajdzie się w drugim koszyku podczas losowania eliminacji Euro 2028”.

14 listopada ekipa trenera Sergeja Barbareza zmierzy się na wyjeździe ze Szwecją, a trzy dni później podejmie Rumunię na stadionie Bilino Polje.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się