Gigantyczny pojedynek gigantów
Czy można wyobrazić sobie bardziej ekscytujące starcie debiutantów-selekcjonerów niż Xavi versus Juergen Klopp?
Na ławkę trenerską wraca jeden z najsłynniejszych uśmiechów w świecie piłki nożnej! Fot. PAP/EPA
HOLANDIA I NIEMCY
Z takim duetem równać się może co najwyżej Zinedine Zidane, który wejdzie jutro w buty Didiera Deschampsa. No ale on zagra z Turcją... Europejski klasyk holendersko-niemiecki obejrzymy już dzisiaj, choć... można odnieść wrażenie deja vu. Startuje bowiem piąta edycja Ligi Narodów, a firmy te trafiają na siebie już po raz trzeci.
Pierwszy od pięciu dekad
Z Holendrami to właściwie nigdy nie wiadomo... Niby są mocni, ale czy aż tak, aby cokolwiek wygrać? W ostatnich latach chętnie zmieniali selekcjonerów, ale zawsze stawiali na swoich. „Zawsze” – to znaczy od 1978 roku, bo wtedy właśnie skończył się roczny okres pracy legendarnego Austriaka Ernsta Happela, który opuścił Oranje po przegranym 1:3 finale mistrzostw świata z Argentyną. Teraz Holendrzy wiele by dali za powtórkę takiego scenariusza... Odejście od niderlandzkiej myśli szkoleniowej jasno pokazuje, że teraz Pomarańczowi chcą czegoś nowego, innego, może przełomowego. W dawnych latach myśl brytyjska czy austriacka była normą w ich kadrze, ale potem przecież sami doszli niemal do perfekcji piłkarskiej trenerki. Zresztą... Xavi też w wielu aspektach jest mocno holenderski.
Kataloński Cruijff
To typowy przykład kompletnej myśli katalońskiej, z Barcelony, która to przecież ukształtowała swoją tożsamość na bazie Johana Cruijffa. – Piłkarze mają cieszyć się grą w reprezentacji – powiedział Xavi. – Nie mogę obiecać wyniku, ale mogę obiecać, że będziemy pracować na jego osiągnięcie inaczej niż wcześniej. Nie krytykuję tu Ronalda Koemana, ale to będzie inna reprezentacja – zapowiedział Xavi. Nie jest tajemnicą, że 46-latek chce wprowadzić do drużyny futbol oparty na posiadaniu piłki i dominacji, choć... musi sobie poradzić bez dwóch kluczowych postaci holenderskiego środka pola – kontuzjowanych Frenkiego de Jonga i Xaviego Simonsa. To duża strata.
Rozbrajający uśmiech
Xaviego i jego nowych podopiecznych czeka jednak bardzo trudne zadanie – bo zmierzy się z wyżej notowanym rywalem i... obiektywnie lepszym, a na pewno bardziej doświadczonym trenerem. – Znam osobiście więcej holenderskich piłkarzy od Xaviego. Nie wiem, czy to mi w czymś pomoże, ale taka jest prawda – mówił z rozbrajającym uśmiechem, w swoim stylu Jurgen Klopp. Od wielu, wielu lat Niemcy marzyli, by to właśnie „Kloppo” objął stery reprezentacji. Chcieli tego już w ostatnich latach kadencjiJoachima Loewa. Słynny trener, preferujący piłkarskiego rock and rolla, nie był jednak dostępny. Skupiał się na piłce klubowej (tj. Borussii Dortmund, a potem Liverpoolu), a potem „dyrektorował” w Red Bullu. Teraz ma naprawić znajdujący się w wieloletnim kryzysie Die Mannschaft. Zresztą w kontekście Niemców... też powtarza się frazę o powrocie radości z gry.
Nie zadzwonią do fryzjera
Klopp zdecydował się na bardzo oryginalne powołania, bo zaprosił na zgrupowanie... aż 44 piłkarzy, dzieląc ich na dwie kadry – każda dostanie po dwa mecze. Choć znany jest ze swojego ojcowskiego podejścia, wprowadził do reprezentacji większą dyscyplinę. Aspekt funkcjonowania poza boiskiem przewijał się także w wypowiedziach kapitana Joshuy Kimmicha. – Chodzi o naszą postawę na boisku i poza nim – mówił lider kadry i Bayernu pytany o współpracę z Kloppem. – Ważne będzie to, abyśmy ponownie odkryli nasze DNA i tożsamość. One odbijają się na boisku, na sposobie, w jaki się wzajemnie traktujemy, w jaki gramy na siebie nawzajem oraz jak się komunikujemy – mówił Kimmich, co brzmi... jakby Niemcy byli do tej pory kompletnie niefunkcjonującą „w szatni” drużyną. No ale skoro dopiero Klopp zabronił przyjmowania luksusowych wizyt fryzjerskich na zgrupowaniach...
Piotr Tubacki
