Giganci i rodzynek
Cardiff jako jedyny ćwierćfinalista Pucharu Ligi Angielskiej nie występuje w Premier League. – Możemy to zrobić – zapowiada chęć walki o awans trener Walijczyków.
Cole Palmer dobrze zna trenera, z którym przyjdzie mu teraz rywalizować. Fot. Imago/Press Focus
ANGLIA
The Bluebirds to jedyna drużyna spoza Anglii, która... zdobyła Puchar Anglii. Było to jednak w futbolowej prehistorii, bo niemal równo 100 lat temu – w 1927. Na Wembley Walijczycy pokonali wówczas Arsenal, a teraz w ćwierćfinale Pucharu Ligi Angielskiej podejmą Chelsea. – Rozumiemy, jak dużym jesteśmy klubem i jak wielką mamy bazę kibiców. Spróbujemy dać coś naszym fanom – zapowiedział trener Cardiff City Brian Barry-Murphy.
Talent z Arsenalu
Irlandczyk prowadzi jedyny zespół spoza Premier League na tym etapie rozgrywek. Ale Cardiff nie występuje w Championship, bo z tej ligi... kilka miesięcy temu spadło. To lider trzeciej ligi (League One), który jest na dobrej drodze, by powrócić na zaplecze. Kapitanem zespołu jest 30-letni Calum Chambers, trzykrotny reprezentant Anglii, jakąś dekadę temu uznawany za wielki talent w Arsenalu. – Mamy dobrych zawodników i chcemy pokazać to w jak największym stopniu – powiedział przed meczem z Chelsea Barry-Murphy, który w gruncie rzeczy ma świadomość, że jego zawodnicy nic nie muszą, a co najwyżej mogą. The Blues to ekipa z nieporównywalnie wyższej półki, uczestnik Ligi Mistrzów i czwarta obecnie drużyna Premier League. A ostatnio do gry w jej szeregach wrócił po kontuzji największy gwiazdor, Cole Palmer, którego Barry-Murphy... doskonale zna!
Jak Harlem Globetrotters
Irlandczyk prowadził go bowiem w młodzieżowych zespołach Manchesteru City. Zresztą w strukturach Obywateli był wtedy także obecny trener Chelsea, Enzo Maresca. – Wielokrotnie widziałem, jak Cole rozmawia z rodziną i przyjaciółmi mówiąc im, co zamierza zrobić na boisku. A potem... po prostu to robił. Brał piłkę, mijał pięciu, sześciu rywali... On sprawiał, że wyglądałem na naprawdę dobrego trenera – śmiał się Barry-Murphy, który po półrocznym epizodzie w roli dyrektora technicznego Leicester City objął przed sezonem spadkowicza z Cardiff. – Kiedy pierwszy raz trafiłem do City, było jak w Harlem Globetrotters. Palmer, Romeo Lavia (dziś w Chelsea, kupiony za ponad 60 mln euro – przyp. red.), Liam Delap (też Chelsea, 35 mln – red.), James McAtee (Nottingham, 25 mln), Oscar Bobb (gra w City – red.). Rozglądałem się po szatni i myślałem: ci chłopcy są warci miliony!
Nie dadzą się zastraszyć
Teraz Barry-Murphy jest na swoim, ale jak widać City i Chelsea nie chcą się go odczepić. The Blues będą chcieli ograć Cardiff jak najmniejszym nakładem sił, tym bardziej że w weekend czeka ich trudny ligowy mecz z Newcastle. Podopieczni Maresci mają za cel utrzymanie się w TOP4, gdzie tracą kilka punktów do Aston Villi, City oraz liderującego Arsenalu, A z tyłu? Cały peleton, który tylko czyha na ichwpadkę. – Odkąd wylosowaliśmy Chelsea, oczekiwania były wyczuwalne wszędzie. Staraliśmy się od tego odciąć, skupić na lidze, ale teraz jesteśmy rozgrzani nadchodzącą rywalizacją. Chcemy pokazać się w jak najlepszym świetle z drużyną, która zdobyła Klubowe Mistrzostwo Świata. Chcemy dać z siebie wszystko, bo wszyscy mamy aspiracje, by dotrzeć jak najwyżej. Nie wiem, czy się uda, ale to dobra okazja, by zrozumieć poziom przeciwnika. Nie damy się jednak zastraszyć! – zaznaczył stanowczo trener trzecioligowca.
Piotr Tubacki
ĆWIERĆFINAŁ PUCHARU LIGIWtorek: Cardiff – Chelsea (21.00)
Środa: Man. City – Brentford (20.30), Newcastle – Fulham (21.15), 23.12: Arsenal – Crystal Palace (21.00)
