Francuzka spełniła marzenie
Pauline Ferrand-Prevot zdominowała wyścig. Ubiegłoroczna zwyciężczyni, Katarzyna Niewiadoma, zajęła trzecie miejsce, a tuż za podium znalazła się rewelacyjna Dominika Włodarczyk.
Katarzyna Niewiadoma (biało-czerwona koszulka) i Dominika Włodarczyk (na końcu grupy) dostarczyły polskim kibicom wiele emocji. Fot. UAE Team ADQ
TOUR DE FRANCE KOBIET
Następny Bernard Hinault z pewnością będzie kobietą – zapowiedziała przed startem tegorocznej edycji Marion Rousse, dyrektor Tour de France. Jej słowa znalazły potwierdzenie, bo w końcu – dokładnie 40 lat po zwycięstwie słynnego „Borsuka” – Wielką Pętlę znowu wygrała wspierana dopingiem przez tysiące kibiców reprezentantka gospodarzy. – Dzisiaj spełniło się marzenie małej dziewczynki – przyznała po sobotnim zwycięstwie 33-letnia Pauline Ferrand-Prevot (Visma-Lease a Bike), która po osiągnięciu wszystkiego (w tym mistrzostwa olimpijskiego w paryskich igrzyskach), co można w kolarstwie górskim, wróciła w tym roku na szosę i do zwycięstwa w legendarnym Paryż - Roubaix teraz dołożyła triumf w najbardziej prestiżowym wyścigu na świecie.
Dziewięcioetapowa impreza rozstrzygnęła się na Col de la Madeleine (1986 m n.p.m., 18,9 km podjazdu o średnim nachyleniu 8 proc.) – alpejskiej przełęczy, na której kończył się sobotni odcinek. Zawodniczki rzadko wspinają się tak wysoko, a szczególnie tak długo, bo nawet najlepszym zajęło to ponad godzinę. Jako pierwsza zaatakowała Sarah Gigante (AG Insurance-Soudal), która lubi takie wzniesienia, bo nie tak dawno na Giro d'Italia solo wygrała dwa najtrudniejsze etapy. Ferrand-Prevot zareagowała z pewnym opóźnieniem, ale bez większego trudu dojechała do Australijki i około pięć kilometrów przed szczytem odjechała rywalce. Na mecie wyprzedziła ją o blisko dwie minuty.
– Pauline była po prostu silniejsza – przyznała Australijka, doceniając pracę, którą wykonała dla niej dotychczasowa liderka, Kim Le Court z Mauritiusa. Francuzka podziękowała zaś nie tylko koleżankom z grupy, a szczególnie Marion Bunel, która wspomagała ją w końcówce, ale także rodzicom, których spotkała w końcówce wspinaczki. – Kiedy brałam od nich bidon, nie chciałam na nich patrzeć, bo wiedziałam, że zacznę płakać. To był bardzo emocjonalny moment, bo rodzina jest dla mnie wszystkim – zaznaczyła. – Dziękuję Francji, która wspierała mnie przez cały tydzień. Cieszę się, że mogłam wygrać dla was – dodała.
Za plecami Francuzki i Australijki dramat przeżywały dwie faworytki imprezy. – Nie byłam sobą, brakowało mi siły w nogach – przyznała Demi Vollering (FDJ-SUEZ). Holenderkę ucieszyło jedynie to, że w końcówce udało jej się wyprzedzić największą rywalkę, Katarzynę Niewiadomą (CANYON-SRAM zondacrypto). – Dałam z siebie wszystko, to był najlepszy wysiłek w moim życiu, ale w tej sytuacji trudno czuć się dobrze – mówiła rozczarowana obrończyni tytułu, która do Ferrand-Prevot straciła blisko trzy i pół minuty. – Zwycięstwo jest już poza moim zasięgiem, ale wciąż widzę szanse na podium. Wyścig się jeszcze nie skończył, wiele może się zdarzyć, więc spodziewam się brutalnego etapu – zapowiedziała Polka, która przed ostatnim odcinkiem do trzeciej w rankingu Holenderki traciła 22 sekundy, a do drugiej Gigante nieco ponad minutę.
Niewiadoma liczyła, że w niedzielę Australijka będzie miała problemy za półmetkiem na technicznym zjeździe z Col de Joux Plane (1688 m), najtrudniejszej góry na trasie. I tak też się stało. Gigante została sama, coraz więcej tracąc, a zainteresowane wyprzedzeniem jej w klasyfikacji Polka i Holenderka nadawały tempo prowadzącej grupie. Z niej na mecie w Chatel Les Portes du Soleil znowu najlepsza okazała się Ferrand-Prevot, która bardzo chciała wygrać w żółtej koszulce. Za samotnie celebrującą triumf Francuzką do mety dotarły Vollering i Niewiadoma, taka też była klasyfikacja końcowa.
Warto podkreślić znakomitą postawę na francuskich szosach innej Polki, mało dotąd znanej Dominiki Włodarczyk (UAE Team ADQ). 24-latka z Okalewa koło Wielunia z dnia na dzień spisywała się coraz lepiej, a w Alpach zaskoczyła już samą siebie, rywalizując jak równa z równą z najlepszymi na świecie. Do tego wszystko szeroko i interesująco opisywała na bieżąco w mediach społecznościowych. – Dalej nie czuję, że należę [do elity], to akurat się nie zmieniło. Ale wiem, że mogę z tymi zawodniczkami walczyć. I to akurat dosyć znacząca zmiana – napisała przed ostatnimi trzema najtrudniejszymi etapami Wyścigu Bólu, jak nazwała Wielką Pętlę. Choć od piątkowego poranka minęło niewiele czasu, to Włodarczyk zrobiła wielki skok w światowej w hierarchii, bo TdF ukończyła na czwartym miejscu. To chyba wystarczający powód, żeby w końcu uwierzyć w siebie.
Wyniki
8. etap, Chambery – Col de la Madeleine (111,9 km):
1. Pauline Ferrand-Prevot (Francja, Vism-Lease a Bike) 3:47.242. Sarah Gigante (Australia, AG Insurance-Soudal) strata 1.45
3. Niamh Fisher-Black (Nowa Zelandia, Lidl-Trek) 2.15
... 7. Dominika Włodarczyk (UAE Team ADQ) 3.22, 8. Katarzyna Niewiadoma (CANYON-SRAM zondacrypto) 3.26, 90. Karolina Perekitko (Winspace Orange Seal), 96. Kaja Rysz (Roland Le Devoluy) obie 36.11
9. etap, Praz-sur-Arly – Chatel Les Portes du Soleil (124,1km):
1. Ferrand-Prevot 3:38.232. Demi Vollering (Holandia, FDJ-SUEZ) 20
3. Niewiadoma 23... 5. Włodarczyk 33, 38. Perekitko 21.16, 85. Rysz 30.37
Klasyfikacja końcowa:
1. Ferrand-Prevot 29:54.242. Vollering 3.42
3. Niewiadoma 4.09
4. Włodarczyk 5.45
5. Fisher-Black 6.25
6. Gigante 6.40 ... 55. Perekitko 1:32.16, 101. Rysz 2:16.29
Grzegorz Kaczmarzyk
