Francuski walec
Szwecja będzie próbowała pokonać Trójkolorowych, ale zadanie wydaje się nieprawdopodobnie trudne.
Kylian Mbappe trzymający Ousmane'a Dembele – duet magików w ofensywie Francji. Fot. PAP/EPA
1/16 FINAŁU
Francuzi podczas turnieju w Ameryce jeszcze nie poczuli, że którykolwiek rywal jest bliski ich pokonania. Zespół Didiera Deschampsa miał w grupie szalenie silną Norwegię, która przez eliminacje przeszła suchą stopą, a z Trójkolorowymi przegrała 1:4. Z kolei w pierwszym meczu Francuzi mierzyli się z Senegalem, jedną z najlepszych afrykańskich drużyn, wygrywając 3:1. To pozwoliło ekspertom pomyśleć, że to właśnie Les Bleus są głównymi faworytami do mistrzostwa. I trudno się temu dziwić, skoro w składzie ma się Kyliana Mbappe czy Ousmane’a Dembele, którzy rozmontowują każdą defensywę. Jeśli do równania dodamy fenomenalnego Michaela Olise, przebojowego Bradleya Barcolę czy nieprzewidywalnego Desirego Doue, otrzymamy mieszankę wybuchową talentu. Francja skazana jest na sukces, tak po prostu.
W poszukiwaniu perfekcji
W 1/16 finału Francuzi zmierzą się ze Szwecją. Na ławkę powraca selekcjoner Didier Deschamps, który opuścił zespół w ostatniej kolejce grupowej, żeby pożegnać zmarłą matkę. Pod jego nieobecność drużyna dopięła swego, pokonała Norwegów i wyszła z grupy z 1. miejsca. Teraz przed nią faza pucharowa. – Jeśli ktoś chciałby być perfekcjonistą, to przed meczami w fazie pucharowej nadal ma coś do poprawy. Były momenty, gdy szło nam tak dobrze, że nie biegaliśmy wystarczająco dużo, a z tego rodziły się okazje dla przeciwników – powiedział Guy Stephan, zastępujący na jeden mecz Deschampsa. Czy Francuzi naprawdę muszą się martwić? Raczej nie. Po meczach fazy grupowej niemal w każdym meczu będą uznawani za faworytów do zwycięstwa. I tak też będzie w rywalizacji ze Szwecją, która wyszła z grupy z 3. miejsca. – Nie możemy spocząć na laurach, bo teraz rywale będą tylko lepsi – podkreślił Stephan.
Dużo czasu w obronie
Jak na konfrontację z hegemonem zapatrują się Szwedzi? W fazie grupowej Skandynawowie byli w stanie pokonać tylko słabą Tunezję (5:1). Zremisowali też z Japonią (1:1), ale bardziej alarmujący był wynik starcia z Holandią - przegrali aż 1:5. Defensywa Szwedzka nie jest monolitem, a to może okazać się kluczowe w rywalizacji z nieprawdopodobnie silną w ofensywie Francją. Podopieczni Grahama Pottera wiedzą, jak będzie wyglądał najbliższy mecz. – Będziemy musieli dużo czasu spędzić w obronie. Myślę jednak, że będziemy w stanie stworzyć kilka szans w ataku. Wierzymy, że możemy być dla Francuzów groźni – stwierdził pomocnik Yasain Ayari, który gra w Brighton.
Dobra energia
Przypomnijmy, że Szwedzi – czysto teoretycznie – zajmują miejsce, w którym mogła znaleźć się Polska. Przecież to właśnie porażka 2:3 z ekipą Grahama Pottera w finale baraży sprawiła, że Biało-czerwoni zostali wyeliminowani z gry w turnieju. Zakładając, że zagralibyśmy na podobnym poziomie jak Szwedzi i zajęlibyśmy 3.miejsce, znów mierzylibyśmy się z Francją od razu po wyjściu z grupy, podobnie jak w Katarze w 2022 roku. To jednak tylko historia alternatywna. Polski w turnieju nie ma, a jest Szwecja, która – choć wie, jak silni są rywale – nie ma zamiaru przedwcześnie wywieszać białej flagi. – Nie myślę o tym, kto jest faworytem tego meczu. Mam w głowie przede wszystkim zadanie, które musimy wykonać. Musimy pokazać się z najlepszej strony. Jeśli to nam się uda, mamy szansę na pokonanie Francuzów – powiedział pomocnik Daniel Svensson w telewizji SVT. Na robocie nie pęka też Victor Gyokeres, gwiazda reprezentacji, napastnik Arsenalu. – Czuję, że mamy w kadrze dobrą energię. Każdy z nas jest spokojny. Pracujemy nad każdym aspektem, który może nam pomóc. Widzę, że każdy z nas nie może doczekać się meczu 1/16 finału – przekazał snajper. Dobra energia w zespole i odpowiednie nastawienie przed meczem może być jednak niewystarczające. Francja jest jak walec drogowy, który rozpłaszczy każdego przeciwnika stojącego na drodze. Na razie nie znalazł się na nią mocny, a Szwecja nie wygląda jak zespół, który mógłby ją pokonać i wyeliminować z turnieju.
Kacper Janoszka
NIE PRZEGAP!
wtorek, 23.00 - TVP 1, TVP Sport
