Formalność lidera

Fot. Łukasz Sobala/PressFocus

Czego można się spodziewać po meczu ligowego przodownika z zespołem, który byłby w tabeli ostatni, gdyby nie rozpadające się Podhale Nowy Targ? Na pewno nie emocji, choć sanoczanom można pozazdrościć frekwencji. Już po 3 minutach faworyt prowadził, a potem kontrolował grę, dwukrotnie pozwalając kibicom STS-u na radość, ale bez złych dla siebie konsekwencji...

Texom STS Sanok - GKS Tychy 2:5 (0:2, 1:2, 1:1)
0:1 - Komorski - Heljanko (3:04), 0:2 - Heljanko - Jeziorski – Monto (13:14, w przewadze), 1:2 - Strzyżowski - Filipek (20:11), 1:3 - Kaskinen - Gościński - Ubowski (29:14), 1:4 - Gościński - Viitanen (32:33), 1:5 - Ubowski - Pociecha - Gościński (41:10), 2:5 - J. Musioł - Filipek - Biłas (56:26).
Sędziowali: Wojciech Czech i Michał Baca - Dariusz Pobożniak i Piotr Kot. Widzów 1300.

STS: Salama; Florczak - Biłas (2), Tamminen - Karlsson, D. Musioł - Rocki, Niemczyk; Huhdanpaa - Karnas - K. Bukowski, Filipek - Strzyżowski - J. Musioł, Dobosz - Sienkiewicz – Dulęba, Fus - Bryzgałow - Gurshman, Ginda. Trener Elmo AITTOLA.

GKS: Lewartowski; Ahola - Kaskinen, Kakkonen - Viinikainen, Bryk - Pociecha (2), Sobecki; Heljanko - Komorski - Łyszczarczyk, Jeziorski - Monto - Lehtonen, Gościński - Ubowski - Viitanen, Krzyżek - Kucharki Łarionows. Trener Pekka TIRKKONEN.

Kary: STS - 4 (2 techn.) min, GKS - 2 min.