Forma idzie w górę

Częstochowianie z seta na set grali coraz lepiej, ale na Jurajskich Rycerzy to nie wystarczyło.

Letni odpoczynek posłużył Mateuszowi Bieńkowi. Fot. Marcin Bulanda/PressFocus

PLUSLIGA

W Częstochowie nikt nie ukrywa ambicji związanych z nowym sezonem. Zespół z Luciano de Cecco, Patrikiem Indrą, Miladem Ebadipourem czy Jakubem Nowakiem ma walczyć o czołowe lokaty w lidze. Na razie jednak zaliczył falstart. Przełamanie miało nastąpić w Zawierciu, w starciu z dopiero „budzącym się" Aluronem CMC Wartą. Guillermo Falasca, trener częstochowian, miał jednak przed meczem spory zgryz, bo nie mógł liczyć na kontuzjowanych graczy - libero Mateusza Masłowskiego i środkowego Daniela Popielę.

Faworytami byli gospodarze. Na inaugurację PlusLigi przegrali we własnej hali z PGE Projektem Warszawa, lecz już w kolejnym spotkaniu z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle pokazali niezłą siatkówkę. Widać było, że ich forma idzie w górę. Potwierdzili to w spotkaniu z Steam Hemarpolem Politechniką. W pierwszym secie zagrali tak, jak oczekują od nich fani: akcje rozgrywali szybko, z polotem. Byli dynamiczni i skuteczni. Zanim jednak weszli na wyższy poziom przegrywali 2:5. Sygnał do odrabiania strat dał Aaron Russell. Amerykanin popisał się serią precyzyjnych zagrywek, po których rywale nie byli w stanie wyprowadzić ataku. Kapitalnie wyglądała też jego współpraca z rozgrywającym  Miguelem Tavaresem Rodriguesem. Grali tzw. pipe’a (atak z szóstej strefy) i było to zagranie i skuteczne, i bardzo efektowne. Nic dziwnego, że kibice każdą taką akcją  byli zachwyceni i podrywali się ze swoich miejsc. Zresztą pipe z Bartoszem Kwolkiem, choć wykorzystywany rzadziej, okazywał się równie skuteczny. Jak zwykle wyróżniał się też Mateusz Bieniek. Latem odpoczął, wyleczył urazy i teraz gra jak z nut. Jurajscy Rycerze odskoczyli na 20:14 i było po emocjach w tym secie.

Wśród przyjezdnych zawodził Indra. Pierwszy bombardier ekipy z Częstochowy próbował mocnych ataków, ale kilka razy został postrzymanyprzez Russella, Kwolka oraz Bieńka i zgasł. Ebadipour też miał słabsze i lepsze momenty. De Cecco starał się rozgrywać niekonwencjonalnie, ale w innych elementach był kompletnie nieprzydatny. Nie bronił, ani nie blokował. Nieoczekiwanie ciężar gry wziął więc na siebie młody Jakub Kiedos. 19-latek warunki fizyczne ma imponujące. Mierzy 207 cm, ma odpowiednią siłę i te atuty potrafił wykorzystać. To przede wszystkim dzięki niemu częstochowianie w dwóch kolejnych setach sprawili miejscowym mnóstwo problemów. W obu byli blisko zwycięstwa. W drugiej partii trzymali się do stanu 20:20. Wtedy stracili dwa punkty. Najpierw zaskoczył ich Kwolek, a po chwili Bieniek skończył przechodzącą piłkę. Przewaga okazała się wystarczająca.

W trzeciej odsłonie goście przegrywali już 21:17, ale odrobili straty. Mieli nawet piłkę setową (25:24). Nie wytrzymali jednak presji. Gdy decydowały się losy meczu popełnili fatalne błędy. Ebadipour zaserwował w aut i dał się zablokować Bieńkowi, a w ostatniej akcji Nowak nie trafił w piłkę i było po meczu.

(mic)

Aluron CMC Warta Zawiercie – Steam Hemarpol Politechnika Częstochowa 3:0 (25:17, 25:22, 27:25)

ZAWIERCIE: Tavares Rodrigues (2), Kwolek (11), Bieniek (16), Bołądź (10), Russell (11), Zniszczoł (4), Popiwczak (libero) oraz Nowosielski, Ensing. Trener Michał WINIARSKI.

CZĘSTOCHOWA: De Cecco, Kiedos (19), Adamczyk (3), Indra (14), Ebadipour (7), Nowak (4), Makoś (libero) oraz Kowalski, Jeanlys. Trener Guillermo FALASCA.

Sędziowali: Marek Lagierski (Czeladź) i Marcin Weiner (Mysłowice). Widzów 1500.

Przebieg meczu

I: 10:9, 15:12, 20:14, 25:17.

II: 10:8, 15:12, 20:19, 25:22.

III: 8:10, 15:14, 20:17, 24:25, 27:25.

Bohater – Mateusz BIENIEK.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się