Forma do poprawy!

Mistrzowie Polski wygrali na inaugurację Ligi Mistrzów, ale swoją postawą, zwłaszcza w drugiej połowie, nie zachwycili.

Szwajcarscy debiutanci mocno postawili się mistrzom Polski w ich mateczniku. Fot. Piotr Polak/Pressfocus.pl

Klub z Lucerny przyjechał do Polski jako mistrz kraju i debiutant w elitarnych rozgrywkach. Wygrał mistrzostwo Szwajcarii po raz pierwszy w swojej historii, rok po zdobyciu krajowego pucharu. Dlatego przed spotkaniem z mistrzami Polski, którzy rozpoczynali 24. sezon w najbardziej prestiżowych europejskich rozgrywkach, goście nie kryli, że... - „udział w Lidze Mistrzów to spełnienie naszego dziecięcego marzenia. Wszyscy czujemy ekscytację i wielkie oczekiwanie”.

To było też pierwsze spotkanie obu drużyn w europejskich rozgrywkach i debiut w Champions League w roli szkoleniowca Krzysztofa Lijewskiego, który zapowiadał, że w nowym formacie rywalizacji trzeba walczyć o punkty już od inauguracyjnego meczu. - W fazie grupowej jest tylko sześć spotkań, a dwie drużyny awansują, więc nie możemy sobie pozwolić na przestoje bez punktów jak w zeszłym sezonie – mówił „Lijek”.

Dobre nastroje po połowie

W kieleckiej Hali Legionów gospodarze zaprezentowali się w zaledwie 14-osobowym składzie. Kontuzje wykluczyły z gry Milorada Bakicia, Arkadiusza Morytę, Szymona Sićko oraz Michała Olejniczaka.

Spotkanie rozpoczęło się od wykorzystanego rzutu karnego przez gości, ale Scyzoryki natychmiast wyrównały i przejęły inicjatywę, uzyskując trzybramkową przewagę. Goście jednak nie poddawali się, odrobili straty głównie za sprawą marnowanych „setek” przez gospodarzy. Mecz toczył się dalej falami, ale w końcówce tej odsłony Kielczanie poprawili skuteczność, w bramce kilka spektakularnych interwencji zaliczył Dejan Milosavljev, więc po 30 minutach nastroje w kieleckiej arenie były radosne.

Po co ten strach?

Druga połowa rozpoczęła się od choroby z pierwszej – czytaj nieprzystającej mistrzom nieskuteczności – co szybko znalazło odbicie na tablicy wyników: Industria zdobyła przez kwadrans tylko cztery bramki. - O czym mówiliśmy w przerwie? Oni nie odpuszczą! Po co ten strach? Mamy zapierd...ć!!! Już...!!! – krzykiem rugał zespół podczas przerwy na żądanie mocno zdenerwowany trener Lijewski.

Niewiele pomogło, na szczęście Szwajcarzy to nie jest siódemka z najwyższej półki, więc mimo podanej dłoni, nie potrafili doprowadzić do remisu. Ostatnie minuty kibice w Hali Legionów oglądali na stojąco, ale o spokoju nie mogło być mowy, bo gdyby nie „przebudzony” Milosavljev i znakomita postawa zdeterminowanego Aleksa Vlacha, mogłoby być bardzo źle.

Za tydzień mistrzów Polski czeka wyjazdowe spotkanie z Kolding, a potem dwumecz z Magdeburgiem. Niestety, z taką formą trudno będzie myśleć o kolejnych punktach.


◼ Industria Kielce – HC Kriens-Luzern 30:29 (19:15)

INDUSTRIA: Morawski, Milosavljev – Yusuf 2, Jędraszczyk 3, Klarica, Kounkoud 2, Bos 3, Latosiński, Karalek 5, Rabczyński 3, Vlah 8, Monar 1, Jarosiewicz 1/1, Nahi 2. Kary: 4 min. Trener Krzysztof LIJEWSKI.

HCKL: Car, Pilipović – Aellen, Wolfisberg 3, Fuchs, Epp 3, Oertli, Schlumpf, Sipić 8, Bader, Schelker 7, Herburger 2/2, Jerome Mueller 2, Zimmermman, Justin Mueller, Bilyk 4. Kary: 10 min. Trener Andy SCHMID.

Sędziowali: Adam Biro i Oliver Kiss (obaj Węgry). Widzów 4321.

Przebieg meczu: 0:1 (2), 1:1 (2), 3:2 (5), 6:3 (8), 8:7 (13), 10:10 (17), 13:10 (20), 16:12 (27), 18:14 (29), 19:15 (30), 19:16 (32), 21:20 (37), 23:21 (41), 24:23 (48), 27:24 (52), 27:25 (55), 29:26 (56), 30:27 (58), 30:29 (60).

Zbigniew Cieńciała

W drugim spotkaniu grupy F SC Magdeburg pokonał Kolstad Handball 37:22 (19:12).

Bielecki prezesem Industrii

Jak już zwiastowaliśmy w ubiegłym tygodniu, Karol Bielecki, jeden z najwybitniejszych polskich szczypiornistów, został prezesem Iskry Kielce, 21-krotnych mistrzów Polski w piłce ręcznej. Zastąpił na tym stanowisku Pawła Papaja, który przez ostatni rok kierował klubem. O zmianach w zarządzie Iskry (w rozgrywkach ligowych zespół występuje pod nazwą Industria) poinformowali w środę podczas konferencji prasowej przedstawiciele klubu i jego właściciela, Świętokrzyskiej Grupy Przemysłowej Industria. - Dobro klubu leży mi na sercu i wierzę, że przyczynię się do tego, że będzie się stabilnie rozwijał. Spędziłem tutaj łącznie 11 lat na boisku, to jedyny klub w Polsce, w którym grałem. Na parkiecie pomagałem w zdobywaniu sukcesów, dzisiaj nadal chcę to robić, ale w innej roli – zadeklarował prezes Bielecki.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się