Finał zwieńczy dzieło

Włókniarz Częstochowa spada z ekstraligi w niewiarygodnych okolicznościach. W niedzielę pierwszy mecz Apatora Toruń ze Spartą Wrocław o złoto .

Na finale ekstraligi toruńska Motoarena będzie pękać w szwach mimo podwyższonych cen biletów. Fot. Sławomir Kowalski/PressFocus

PGE EKSTRALIGA

Częstochowianie na swój los skazani byli już zimą ubiegłego roku, gdy okazało się, że mimo przejęcia zadłużonego klubu przez właściciela firmy Krono-Plast, Bartłomieja Januszkę, nie ma szans na zbudowanie składu, który byłby w stanie przynajmniej powalczyć o zachowanie miejsca w elicie. Kto choć trochę zna się na żużlu zdawał sobie w pełni sprawę, że drużyna zbudowana z zawodników, których nikt inny nie chciał, może będzie w stanie wygrać pojedynczy mecz przy bardzo sprzyjających okolicznościach (defekty, kontuzje rywali), co wydarzyło się dopiero w ostatnim meczu sezonu i trzeba uczciwie przyznać, że Włókniarz pożegnał się z elitą bardzo godnie. Po przegranej w pierwszym meczu 43:47 nikt nie dawał Częstochowianom najmniejszych szans w rewanżu, tymczasem ci sensacyjnie dobrze weszli w mecz. Po pięciu biegach głównie za sprawą rewelacyjnego Alana Ciurzyńskiego i kontuzji Oskara Palucha prowadzili 19:11! Jak mocno ekipa spod Jasnej Góry postawiła się Stali najlepiej świadczy fakt, że gospodarze po raz pierwszy na prowadzenie (38:34) wyszli dopiero po 12. wyścigu! Częstochowianie sensacyjnie odzyskali prowadzenie przed ostatnim biegiem (43:40) po makabrycznym wypadku Adama Bednara, Jaimona Lidseya oraz Igora Korduna. Wygrana 4:2 w ostatnim biegu dawała utrzymanie Włókniarzowi, ci po starcie wyszli nawet na 5:1, ale Anders Thomsen najpierw poradził sobie z Miśkowiakiem, a na ostatnim łuku również z Tungatem. Australijczyk upadł i wszyscy na stadionie czekali na werdykt sędziego Arkadiusza Kalwasińskiego, Ten nie dopatrzył się winy Duńczyka, Włókniarz wygrał 45:44, ale było to pyrrusowe zwycięstwo.

To pierwszy sportowy spadek Częstochowian od 1997 roku. Z ekstraligą pożegnali się również po sezonie 2014, ale wówczas przyczyną była karna relegacja tonącego w długach klubu. To był jeden z najostrzejszych zakrętów na jakich znalazł się częstochowski klub, który w sezonie 2015 z powodu karencji nie mógł startować nawet na najniższym szczeblu rozgrywek. Teraz sytuacja wygląda mimo wszystko dużo lepiej, a kibice mają nadzieję, że drużyna po rocznej banicji wywalczy awans do grona najlepszych.


◼ Gezet Stal Gorzów – Krono-Plast Włókniarz Częstochowa 44:45

GORZÓW: Przedpełski 7+2 (1*, 3, 1, 1*, 1), Kordun 5 (1, 1, 3, 0, u/ns), Chatłas ns (-, - , -, -, -) Wright 1 (0, 1, -, -), Thomsen 13+1 (3, 2*, 3, 2, 3), Paluch 1+1 (1*, w, ns)), Bednar 9+1 (2, 3, 2, 2*, u/ns), Pollestad 8+1 (2, 0, 1*, 2, 3).

CZĘSTOCHOWA: Szostak 0 (0, 0, 0, -), Lidsey 5+1 (1*, 1, 2, 1, t), Miśkowiak 13 (3, 3, 2, 3, 2), Hansen 10+2 (2*, 2*, 1, 3, 2), Tungate 8 (2, 2, 3, 1, u), Ciurzyński 9 (3, 3, 0, 0, 3) Caban 0 (0, 0, 0), Buch ns.

Gwiezdne wojny


Na przeciwległym biegunie będą w niedzielę rywalizować żużlowcy Apatora i Sparty. Na taki finał fani żużla czekali od lat, a nie będzie przesadą stwierdzenie, że od… zawsze! Odkąd w polskim żużlu obowiązuje play off (2007) z finałem dla dwóch najlepszych drużyn, obie ekipy jeszcze nigdy nie spotkały się w decydującej rozgrywce. Na dwóch najwyższych stopniach podium finiszowały ostatnio na koniec rozgrywek 2001, gdy Apator sięgnął po tytuł, a Wrocławianie musieli cieszyć się ze srebrnych medali. Jeśli tylko na przeszkodzie nie staną kontuzje (goście najprawdopodobniej nie będą mogli skorzystać z Bartłomieja Kowalskiego), możemy być świadkami najbardziej pasjonującej rozgrywki może nawet w historii ekstraligi. Przesada? Rywalizacja pomiędzy Apatorem Toruń a Spartą Wrocław od lat dostarcza niebywałych wprost emocji, niestety nie zawsze sportowych, ale o tym innym razem.

Worek medali, ale mało złota

Finał to starcie gigantów na polu właścicielskim. Andrzej Rusko inwestuje we wrocławski żużel od… końcówki lat 80. ubiegłego wieku, a w pełni przejął klub na przełomie 1992 i 93 roku. W tym czasie pięć razy sięgnął po najcenniejszy z medali, ale aż trzy z nich zdobył jeszcze w poprzednim stuleciu (1993-95). Sparta jest bezapelacyjnie najlepiej poukładanym klubem żużlowym w Polsce. To we Wrocławiu panuje profesjonalizm na poziomie czołówki piłkarskiej ekstraklasy, ale sportowo można mówić o wielkim niedosycie. Po mistrzostwo w XXI wieku Sparta sięgała jedynie w 2006 oraz 2021 roku. Nie znaczy to, że nie osiągała sukcesów. Od 2017 roku, gdy żużlowcy wrócili na przebudowany Stadion Olimpijski, a we Wrocławiu pojawił się wielki boom na żużel, Betard Sparta tylko raz zakończyła sezon poza podium (2022), jednak aż czterokrotnie na Dolnym Śląsku trzeba było zadowolić się srebrem (2017, 19, 23 i 24). Regularność w zdobywaniu medali może imponować, ale we Wrocławiu czekają na kolejne mistrzostwo.

W Toruniu najczęściej było... podobnie. Ubiegłoroczne mistrzostwo dla wielu było zaskoczeniem, a w Grodzie Kopernika czekano na nie aż 17 sezonów. Właściciel klubu, Przemysław Termiński, odkupił wszystkie udziały od Romana Karkosika w 2014 r. i podobnie jak on, a jeszcze wcześniej Marek Karwan, chce wyznaczać trendy w polskim żużlu, sięgać po tytuły i organizować najbardziej prestiżowe imprezy. Mówiąc krótko: chce rzucić wyzwanie Rusce! Toruń kontra Wrocław to przecież też starcie najnowocześniejszych stadionów. Ostatnie lata w polskim ligowym speedwayu należały do Unii Leszno (mistrz w sezonach (2017-20) oraz Motoru Lublin (2022-24), ale uczestnicy tegorocznej batalii o brązowe medale pod względem infrastrukturalnym przy Motoareanie i Stadionie Olimpijskim wyglądają na bardzo ubogich krewnych...

Najlepsi kontra najlepsi

Finał to też stricte sportowo starcie marzeń dla fanów. To rywalizacja Roberta Lamberta z Bradym Kurtzem, a więc lidera i trzeciego zawodnika klasyfikacji Grand Prix na tydzień przed finałową batalią właśnie w Toruniu. To starcie Emila Sajfutdinowa z Artiomem Łagutą, a więc zawodników z absolutnego światowego topu, którzy wskutek decyzji politycznych nie mogą bić się o mistrzostwo świata. To też rywalizacja Patryka Dudka (mistrz Europy) i Macieja Janowskiego (mistrz Polski), a więc tych, którzy na krajowym podwórku zawsze najbliżej byli dogonienia Bartosza Zmarzlika. Smaczku i tak już rozgrzanej do granic możliwości rywalizacji dodaje jeszcze osoba Piotra Barona, menedżera toruńskiego klubu, który w przeszłości pełnił tę samą funkcję we Wrocławiu, a Andrzej Rusko publicznie zarzucił mu brak lojalności. - Bardzo spokojnie do tego podchodzę. Jedziemy o złoto, a czy to Sparta, czy inny zespół, to do meczu tak samo się podchodzi. Nie mam negatywnych odczuć czy wspomnień związanych z Wrocławiem. Bardzo szanuję klub, w którym przepracowałem mnóstwo czasu. Jestem z tego dumny, że mogłem tam pracować. Sparta to bardzo trudny przeciwnik i bardzo dobrze jeżdżący na każdym torze. Ten zespół też się rozjeżdża na koniec sezonu, ale my spróbujemy powalczyć o nasze marzenia – mówi Baron studząc nieco emocje przed niedzielnym finałem.

„Stawiam na Toruń”

Wrocławscy oraz neutralni kibice obawiają się, że rozpędzony Apator wypracuje w pierwszym meczu tak dużą zaliczkę, że nawiązanie przez Wrocławian w rewanżu wyrównanej walki będzie niemożliwe. Obawy te potwierdza były trener żużlowej kadry, a obecnie ekspert telewizyjny Marek Cieślak. - Stawiam na to, że ligę wygra Toruń, bo jest w lepszej formie. Złoto powinno rozstrzygnąć się w pierwszym meczu w Toruniu. Jeżeli Sparta nie zdobędzie tam czterdziestu punktów, to może zapomnieć o tytule mistrzowskim, a 40 punktów będzie bardzo trudne. Torunianie są rozpędzeni, nie mają słabych punktów. Jadą wszyscy, na czele z Bloedornem i juniorami – uważa były selekcjoner. W rundzie zasadniczej Torunianie wygrali ze Spartą tylko 48:42, ale musieli sobie radzić bez kontuzjowanego Patryka Dudka. Jak będzie teraz? Mamy nadzieję, że bardzo emocjonująco!


Awizowane składy

Apator: 9. Patryk Dudek; 10. Robert Lambert; 11. Norick Bloedorn; 12. Mikkel Michelsen; 13. Emil Sajfutdinow; 14. Mikołaj Duchiński; 15. Antoni Kawczyński

Sparta: 1. Daniel Bewley; 2. Maciej Janowski; 3. Brady Kurtz; 4. Bartłomiej Kowalski; 5. Artiom Łaguta; 6. Marcel Kowolik; 7. Mikkel Andersen

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się