„Fero”, trzymaj to piwo!

Rozmowa z Filipem Borowskim, obrońcą Piasta Gliwice, byłym zawodnikiem m.in. Lecha Poznań i Ruchu Chorzów

Filipowi Borowskiemu zależało na wygranej z byłymi kolegami tak bardzo, że w jego rywalizację z Filipem Jagiełłą włączyć się musiał sam arbiter! Fot. Gleb Soboliev / Press Focus

Jak smakuje zwycięstwo przeciwko byłemu klubowi?

- Już drugi raz zagrałem przeciwko Lechowi w tym sezonie. Zwycięstwo to fajne, pozytywne uczucie. Jest dużo wspomnień i znajomych twarzy. Dobrze jest wygrać.

Zwycięstwo z Lechitami przyszło po grudniowej porażce z nimi w Pucharze Polski i po falstarcie rundy wiosennej z Górnikiem. Można u was mówić o małym przełamaniu?

- Można tak powiedzieć. Jesteśmy zadowoleni z tego, jak to zaczyna fajnie funkcjonować w naszym zespole. Mamy nadzieję, że to będzie wyglądało coraz lepiej i będziemy piąć się w górę tabeli.

Mistrzowie Polski zaskoczyli was czymś w tym meczu?

- Spodziewaliśmy się Lecha, który będzie szukał dużo podań między liniami i gry kombinacyjnej w bocznych sektorach, więc byliśmy przygotowani na to, co będzie grane.

Po takim spotkaniu Frantisek Plach chyba zasłużył, żeby mu coś postawić? Wybronił bardzo dużo sytuacji.

- Myślę, że nie tylko na jedno piwo zasłużył (śmiech). Bardzo nam pomógł, więc jesteśmy mu za to wdzięczni. Ale cała drużyna dobrze zapracowała na te trzy punkty.

Bartosz Mrozek ponoć pytał Placha, jaką ma dietę, że tak broni!

- Musicie zapytać „Fero” (śmiech). Z tego, co zaobserwowałem na posiłkach, bardzo zdrowo się odżywia. Powiem tak: niech je to, co dotychczas, bo mu to dobrze służy.

Tabela jest bardzo spłaszczona i trudno dzisiaj powiedzieć, o co walczy Piast. Jak pan patrzy na ten sezon ekstraklasy?

- Oczywiście tabela jest ważna, ale liczy się dopiero miejsce na koniec sezonu. Dla nas każdy mecz jest najważniejszy i do każdego przygotowujemy się najlepiej, jak potrafimy. Na razie nie patrzymy na tabelę.

Teraz czeka was mecz z Wisłą Płock, która jest liderem i przede wszystkim traci mało goli.

- To jest bardzo dobry zespół, który jest przygotowany zarówno defensywnie, jak i ofensywnie. Zrobimy wszystko, żeby wygrać.

Z kolei w następny weekend czeka was znowu pojedynek z Lechem, tylko tym razem w Poznaniu. Dobrze jest tak szybko zagrać z rywalem, którego się już zna?

- Dobrze i niedobrze, bo nie wiadomo, jak Lech zagra u siebie. Może coś zmienią? My też być może poszukamy nowych rozwiązań. Zobaczymy na analizie, jak to wyglądało, ale na pewno poprawimy swoje błędy i postaramy się zrobić wszystko, żeby zdobyć kolejne trzy punkty. Wiemy, że nie jest to łatwy przeciwnik, ale pokazaliśmy już, że można z nim wygrać.

Robert Gumny, który jest wychowankiem Lecha, wrócił do klubu. Czy podobną drogą może podążyć Filip Borowski? Widzi pan siebie w barwach Kolejorza?

- Na razie skupiam się na swojej grze w Piaście i walczę cały czas o swoje minuty, ale jeśli będzie wszystko dobrze szło, to czemu nie?

Ma pan jakieś indywidualne cele na ten sezon?

- Mam swoje cele, które chciałbym zrealizować, ale nie chciałbym o nich mówić publicznie. Przede wszystkim to walczyć o więcej minut, o swoje miejsce w jedenastce, ale najważniejsza jest dla mnie drużyna: żeby wygrywała i zdobywała punkty.

Rozmawiał Miłosz Cebo

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się