Fenomenalny „Loczek”

Zwycięstwo w 2. kolejce eliminacji mistrzostw Europy 2026 wisiało na włosku, choć przez większą część meczu z Rumunami Biało-czerwoni prowadzili sześcioma, a nawet ośmioma bramkami.

Adam Morawski był ojcem chrzestnym sukcesu reprezentacji w Buzau. Fot. Rafał Olesiewicz/PressFocus

W miniony czwartek Polacy rzutem na taśmę zremisowali (32:32) w Olsztynie z przeciętnym i niżej notowanym Izraelem. Tamten mecz nie wyszedł Biało-czerwonym, ale punkt przyjęto z nadzieją, że może on mieć znaczenie w końcowym rozrachunku; do ME kwalifikują się po dwa najlepsze zespoły z ośmiu grup plus cztery z trzecich miejsc z najlepszym bilansem. Naturalnie nawet na „trójkę” bez punktów nie można liczyć, dlatego spotkanie w Buzau miało ogromną wagę. Ewentualna kolejna strata znacznie ograniczyłaby nasze nadzieje na udział w Euro. Po pierwszej serii Rumuni też byli „goli” - polegli w Portugalii (30:37) - ale zadanie wydawało się dużo trudniejsze niż inauguracyjne starcie, tym bardziej że w eliminacjach turniejów rangi mistrzowskiej w tym kraju jeszcze nigdy nie wygraliśmy.

Przystąpiliśmy do meczu pełni obaw, tymczasem szybko objęliśmy 4-bramkowe prowadzenie, które w 25 minucie urosło do 8 trafień. Pierwsza połowa skończyła się i tak przewagą, jaką przed spotkaniem wzięlibyśmy w ciemno, a mogło być jeszcze lepiej, lecz już po czasie gospodarze zdobyli kuriozalną bramkę bezpośrednio z rzutu wolnego! To była bodaj najlepsza połowa Biało-czerwonych za kadencji Marcina Lijewskiego. Doskonale spisywał się Adam Morawski, który zastąpił w kadrze Jakuba Skrzyniarza. Bramkarz Melsungen, lidera Bundesligi, bronił w nieprawdopodobnych sytuacjach, w 20 minucie miał skuteczność na pograniczu 50 procent! Trzeba też oddać, że dobrze broniliśmy, pomagaliśmy sobie w tyłach, świetnie radził sobie na środku rozegrania nominalny skrzydłowy Arkadiusz Moryto, mocno żyła meczem nasza ławka rezerwowych.

Drugą połowę otworzyliśmy dwiema bramkami, ale z upływem czasu gospodarze odzyskiwali teren. Być może wpływ na postawę Polaków miał fakt problemów autokarowej podróży do Buzau. Kierowca źle wpisał nawigację do GPS-u, pomylił miejscowości (!), nasi długo stali w korku, droga się wydłużyła, zrobiło się nerwowo... Na parkiecie również, bo w 50 minucie nasza przewaga stopniała do zera. Rumuni złapali kontakt i mecz rozpoczął się od nowa. Na szczęście Morawski obok fenomenalnej formy miał też szczęście - dwa słupki rywali - więc po bardzo emocjonującej końcówce udało się Polakom dowieźć jednobramkową przewagę do mety. 

- To są dla nas arcyważne 2 punkty - mówił szczęśliwy „Loczek”, który w całym spotkaniu obronił aż 14 rzutów. - Bardzo mnie cieszy nasza postawa w obronie. Super, że wyciągnęliśmy wnioski z poprzedniego meczu. Na rumuńskim terenie było bardzo trudno. Pierwsza połowa była fenomenalna w naszym wykonaniu i cieszy, że pomimo tego, że przeciwnicy dogonili nas po przerwie, w końcówce udało nam się zagrać z zimną głową i wyszliśmy zwycięsko z tego spotkania.

Wznowienie eliminacyjnej rywalizacji nastąpi w marcu, kiedy to Polska dwukrotnie zagra - najpierw u siebie -z Portugalią.

Zbigniew Cieńciała

◼  Rumunia - Polska 27:28 (9 :15)

RUMUNIA: Iancu, Vasile - Veres 1, Ilie 3, Stanciuc, Nistor 2, Botea 8/3, Andrei 4, Militaru, Nagy 1, Grigoras 3, Caba, Dedu 3, Stanescu, Buzle 2, Manescu. Kary: 2 min. Trener George BURICEA.

POLSKA: Morawski, Jastrzębski - Szyszko 4, Olejniczak 2, Moryto 6/1, Syprzak 3, Przytuła 6, Czuwara 2, Jędraszczyk 4, Paterek, Pietrasik 1, Papina, Gębala, Bis, Będzikowski, Czapliński. Kary: 8 min. Trener Marcin LIJEWSKI.

Sędziowali: Vaclav Horaczek i Jirzi Novotny (Czechy). Widzów 1800.

Przebieg meczu: 0:4 (5), 2:4 (7), 5:7 (15), 5:12 (22), 6:12 (24), 6:14 (25), 8:14 (30), 9:15 (30), 9:17 (32), 13:19 (36) 18:21 (43), 20:22 (45), 24:24 (50), 24:26 (51), 25:28 (59), 27:28 (60).


GŁOS TRENERÓW

George BURICEA: - Zaczęliśmy bardzo słabo w obronie, szybko straciliśmy 5-6 bramek. Nie zdążyliśmy się otrząsnąć i wpadliśmy w panikę. Staraliśmy się zmienić system obrony, ale niewiele to dawało. Potem brakowało nam sytuacji sam na sam, albo przegrywaliśmy takie pojedynki z polskim bramkarzem. Mieliśmy wyjątkowo dobrą drugą połowę. Gratuluję moim zawodnikom, że wrócili do meczu i zrobili wszystko, co w ich mocy, by punkty zostały u nas. Nie udało się.

Marcin LIJEWSKI: - To był trochę rollercoaster. Pierwsza połowa nie była może idealna, bo popełniliśmy kilka błędów, ale sam nie wiedziałem, że potrafimy tak dobrze grać w obronie... Dzięki temu mieliśmy dużą przewagę. Nie bylibyśmy jednak sobą, gdybyśmy w drugiej połowie nie zafundowali sobie emocji. Mało brakowało, a wypuścilibyśmy wygraną. Cieszę się, że tak się nie stało, bo to jest dla nas trudny okres. Mimo wszystkich problemów, udało nam się jednak wywieźć punkty z bardzo trudnego terenu. Po nieudanym meczu z Izraelem to było wszystko, co musieliśmy zrobić.


CZY WIESZ, ŻE...

◾  Kolejny bardzo dobry występ zaliczył kapitan zespołu. Arkadiusz Moryto zdobył 6 bramek i do magicznej granicy 500 w kadrze brakuje mu już tylko jednego trafienia.

◾  W innym spotkaniu grupy 8 Portugalia pokonała w Santo Tirso Izrael aż 13 bramkami. Zespół Izraela, ze względu na napiętą sytuację w regionie, na razie występuje wyłącznie na wyjazdach.

◾  Selekcjoner zwycięzców, Paulo Pereira: - Wygraliśmy z drużyną, która zremisowała w Polsce. Jesteśmy daleko z przodu i wykonaliśmy niesamowitą pracę. Mieliśmy tylko trzy treningi, aby przygotować się do pierwszego meczu, a to zawsze jest trudne. Zagraliśmy lepiej niż z Rumunią, w obronie bardziej naciskaliśmy, a izraelski bramkarz nie był tak dobry jak rumuński. To była Portugalia, jaką chcemy oglądać.

◾  Selekcjoner Izraela, David Pisonero: - Wiedzieliśmy, że jesteśmy bardzo zmęczeni meczem z Polską, nie wszystko poszło zgodnie z planem, więc Portugalia srogo nas ukarała. Mieliśmy kilka momentów, w których mogliśmy trochę utrudnić jej mecz, ale wiele prostych błędów wytrąciło nas z równowagi.


WYNIKI I TABELA GRUPY 8

2. kolejka: Rumunia - Polska 27:28 (9:15); awansem z 6. kolejki Portugalia - Izrael 36:23 (21:13).

1. Portugalia

2

4

73:53

2. Polska

2

3

60:59

3. Izrael

2

1

55:68

4. Rumunia

2

0

57:65

3. kolejka: Polska - Portugalia (12/13 marca), 4. kolejka: Portugalia - Polska (15/16 marca), 5. kolejka: Izrael - Polska (7/8 maja), 6. kolejka: Polska - Rumunia (11 maja).