Fatalne konsekwencje nietrzymania ciśnienia
Trzy czerwone kartki – najwięcej w całej stawce – nazbierali mistrzowie Polski jesienią w ekstraklasie. Koszty punktowe okazały się spore.
Takich trzech, jak ich dwóch, to nie ma ani jednego - Mikael Ishak (22 gole we wszystkich rozgrywkach) i Luis Palma to dwaj liderzy Lecha. Fot. Paweł Jaskółka/PressFocus
8. LECH POZNAŃ
Gdyby spojrzeć wyłącznie na lokatę w tabeli, ósme miejsce obrońcy mistrzowskiego tytułu wydaje się wynikiem mało satysfakcjonującym, by nie rzec – koszmarnym. Spłaszczona w niespotykany wcześniej sposób tabela, ale także fakt, że Kolejorz ma do rozegrania zaległe spotkanie z Piastem, nakazuje jednak spojrzeć na 26-punktowy dorobek z nieco innej strony. Ewentualna wygrana przy „odrabianiu zaległości” od razu wrzuci poznaniaków w ścisłą czołówkę ligowej klasyfikacji. Nie zmienia to jednak faktu czysto statystycznego, że ledwie sześć zwycięstw (1/3 wszystkich gier) i aż osiem remisów (niemal połowa spotkań) to osiągnięcia dalece odstające od tych z paru ostatnich lat. Rok temu po 17 meczach Lech miał aż 12 „oczek” więcej, notując co prawda tyle samo porażek (3), ale też dwukrotnie więcej (12) zwycięstw! Z drugiej strony – piłkarze nie mieli wówczas na głowie równoległego z występami ligowymi maratonu pucharowego, bo się do rozgrywek europejskich nie zakwalifikowali.
Warto też pamiętać, że przy Bułgarskiej przez niemal całą jesień szalał w szatni „wirus” o nazwie „kontuzja”. To za jego przyczyną Daniel Hakans i Patrik Walemark całą rundę (a Radosław Murawski – wręcz cały rok) spędzili na lekarskich kozetkach i w salach fizjoterapeutycznych, a Ali Gholizadeh – po urazie przywodziciela i związanym z nim zabiegiem chirurgicznym w połowie sierpnia – do kopania piłki wrócił po ponad kwartale nieobecności w składzie. Na dodatek – trochę znienacka – Lech stracił też Afonso Sousę: trudno się było oprzeć transferowej ofercie tureckiego średniaka, skoro sam zawodnik zapałał miłością do klubu znad Morza Czarnego.
Przyznać trzeba, że zastępstwa dla kontuzjowanych wyszły całkiem nieźle. Przywołajmy nazwiska Leo Bengtssona, Pablo Rodrigueza, Taofeeka Ismaheela, a przede wszystkim – Luisa Palmy, by ową tezę zobrazować. Z drugiej strony – nie było to wybitne okienko transferowe Lecha, biorąc pod uwagę zjazd formy doskonale znanych w polskiej lidze Joao Moutinho czy Mateusza Skrzypczaka. Robert Gumny dyspozycji sprzed wyjazdu do Bundesligi wciąż szuka, a Timothy'ego Oumę zapamiętaliśmy nie z boiskowych wyczynów, a... spóźnionego powrotu do Poznania ze zgrupowania kadry Kenii.
Aha, i jeszcze czerwonej kartki w meczu z Arką. Trzymanie emocji na wodzy było piętą achillesową lechitów. Tylko Piast „złapał” też trzy czerwone kartki, jak Lech. Co gorsza, każda z nich kosztowała poznaniaków wiele. Ouma schodził z murawy przy prowadzeniu swej drużyny 1:0, ostatecznie przegrała ona z Arką 1:3. W Częstochowie – po „czerwieni” dla Palmy – Lech roztrwonił prowadzenie 2:0 (skończyło się 2:2). Również z Cracovią zremisował w takim wymiarze, choć w momencie straty Rodrigueza prowadził 1:0. Gdyby doliczyć Kolejorzowi punkty za wyniki w momencie karania jego piłkarzy czerwoną kartką, obrońcy tytułu byliby bezapelacyjnym liderem!
Dariusz Leśnikowski
STRZELCY (29):
1 0 - Ishak,4 - Palma,
3 - Bengtsson,
2 - Fiabema, Joel Pereira , Rodríguez,
1 – Thordarson, Agnero, Gholizadeh, Jagiełło, Skrzypczak
samobójcza - Weirauch (Lechia).
ZŁOTE BUTY
8. LECH POZNAŃ (1092 punkty, co dało 16. miejsce drużynowo):
Mrozek 87, Ishak 86, Pereira 81, Jagiełło 80, Palma 76, Bengtsson 69, Kozubal 69, Skrzypczak 64, Milić 62, Gurgul 60, Rodriguez 46, Ismaheel 45, Ouma 44, Moutinho 34, Thordarson 27, Douglas 26, Lisman 26, Mońka 21, Gholizadeh 19, Fiabema 17, Gumny 12, Szymczak 11, Jakóbczyk.
