Fajna drużynowa wygrana

Tylko punkt DevelopResowi Rzeszów urwały Łodzianki. – Ten przegrany tie-break bardzo boli – przyznał Adrian Chyliński, trener ŁKS Commercecon.

Weronika Centka-Tietianiec nie miała litości dla swoich koleżanek. Fot. PAP/Marian Zubrzycki

TAURON LIGA KOBIET

Już pierwsza kolejka przyniosła szlagier. W Łodzi mający medalowe ambicje ŁKS Commercecon Łódź podejmował wicemistrza kraju Developres Rzeszów. W obu ekipach doszło w lecie do sporych zmian. ŁKS pozyskał m.in. środkową Magdalenę Jurczyk, która doskonale zaprezentowała się w niedawnych mistrzostwach Europy, atakującą reprezentacji Holandii Elles Dambrink i reprezentantkę Finlandii, przyjmującą Suvi Kokkonen. „Nowy” Developres tworzą natomiast m.in. Amerykanka Taylor Mims, Czeszka Magdalena Bukovska i reprezentantki Polski Alicja Grabka oraz Weronika Centka-Tietianiec.

Mecz nie zawiódł. Emocji i zwrotów akcji nie brakowało. Pierwsze dwa sety należały do przyjezdnych, dwa kolejne dla ŁKS-u, by po tie-breaku z sukcesu cieszyły się Rzeszowianki. – Wiedziałam, że tak będzie wyglądał ten mecz. W pierwszych dwóch setach nasze fajne momenty, potem do głosu doszły rywalki. Cieszę się, że wytrzymałyśmy presję. Otworzyliśmy sezon zwycięstwem na trudnym terenie. Takie wygrane budują team spirit – przekonywała Jelena Blagojević, trenerka DevelopResu. - Dziewczyny dały z siebie wszystko. Fajna drużynowa wygrana – dodała.

Z udanego początku cieszyła się też Weronika Centka-Tietianiec, która w poprzednie rozgrywki kończyła w ŁKS-ie. - Cieszy wygrana. Bardzo trudny mecz. Mogłyśmy zamknąć w trzech setach, ale zeszła z nas para i uciekło nie wiadomo gdzie skupienie. Nie sądziłyśmy, że będzie aż taka sinusoida – oceniła.

W łódzkim obozie za to panowało wielkie rozczarowanie. Zwycięstwo było na wyciągnięcie ręki. - Jakby to był mecz piłkarski lub koszykarski, wygralibyśmy. Zdobyliśmy więcej małych punktów, a mimo to przegraliśmy. Taka jest siatkówka. Każdy set to nowa historia – żałował straconej szansy Adrian Chyliński, trener ŁKS-u. Jego zdaniem słabsze w wykonaniu jego podopiecznych dwa pierwsze sety spowodowane były presją i wysokimi oczekiwaniami. – Były one fatalne. Emocje związane z początkiem rozgrywek nas przytłoczyły. Potem było na naszym poziomie. Dobrze, że wróciliśmy, ale ten tie-break bardzo boli. Mamy jednak nowy zespół, dopiero się docieramy i mam nadzieję, ze z czasem nasza gra będzie wyglądała lepiej – stwierdził.

(mic)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się