Facet, który ma swój stadion
Tylko dwóch piłkarzy Dumy Podlasia zagrało w tym sezonie we wszystkich meczach ekstraklasowych. Tylko jeden – we wszystkich grach Białostoczan na trzech frontach.
Alex Pozo, przełamując niemoc strzelecką, pomógł też Jagiellonii w zakończeniu kiepskiej passy ligowej! Fot. PAP/Artur Reszko
JAGIELLONIA BIAŁYSTOK
Zacznijmy cytatem zaczerpniętym z mediów społecznościowych: „Długo byłem jego adwokatem, ale nie mam już sił. Do rywalizacji w Piaście, a nie na pierwszy skład Jagi”. Sympatycy Jagiellonii zaczęli się już całkiem serio zastanawiać nad tym, czy nie zaprosić do klubu egzorcysty, by uzdrowił – w wymiarze piłkarskim – Alejandro Pozo. Krytyka Hiszpana, mającego przecież w CV i występ reprezentacyjny, i triumf w Lidze Europy, sprowadzała się nie tylko do ironii, ale i do zerkania w statystyki: „Courtois ma więcej liczb jako bramkarz, niż Alex Pozo jako pomocnik” - wyzłośliwiało się wielu.
Liczby to nie wszystko
We wtorkowy wieczór 27-latek dał odpór adwersarzom, strzelając kapitalną (i niespodziewaną przy jego 174 cm wzrostu) bramkę w zaległym spotkaniu z GKS-em Katowice, otwierającą wynik. - W piłce niekoniecznie wszystko sprowadza się do tego, by mieć gole i asysty! - te pomeczowe słowa Adriana Siemieńca, wypowiedziane w kontekście Pozo, kazały raz jeszcze zastanowić się nad ową bezkompromisową krytyką Hiszpana. - Dał bramkę, owszem; pomógł w zwycięstwie, owszem. Ale w poprzednich meczach też pomagał, choć nie zapisywał się w nich w protokole. Ja jednak to widziałem i doceniałem. To dlatego Alex grał – dodawał opiekun Jagi.
Nie ma przypadku
I to ile grał! – dodajmy po wejrzeniu w bilans poszczególnych jagiellończyków w tym sezonie. Jest – obok Bartłomieja Wdowika – jedynym piłkarzem białostockim, który pojawiał się na murawie w każdej z 25 gier ligowych w bieżącym sezonie. Natomiast pod względem ogólnej liczby występów we wszystkich rozgrywkach, nie ma sobie równych w zespole: zagrał w każdym z 41 spotkań Jagi w tym sezonie! - I nie pojawia się na boisku przez przypadek, nie pojawia się na nim za darmo – podkreśla Siemieniec. - Jest ważnym zawodnikiem pierwszej jedenastki, choć oczywiście różne nieprzychylne opinie docierają do niego i pewnie – mimo jego wielkiego doświadczenia – mu ciążą. Ale wiele meczów w karierze pod dużą presją już grał, więc i z obecną sytuacją sobie radzi.
Alex, kumpel Iviego
Pozo – szalenie radujący się z drugiego trafienia na polskich boiskach (jesienią „skaleczył” Cracovię) – nie jest postacią tuzinkową. - Dynamiczny, z dobrym dośrodkowaniem, dużo biega – komplementował rodaka Ivi Lopez na wieść o tym, że jego niegdysiejszy kumpel z szatni Sevilla Atletico trafia do polskiej ekstraklasy.
Duma zapisana w nazwie
Skrzydłowy na razie wciąż jest do Jagiellonii tylko wypożyczony z Almerii – do końca czerwca br. Czy zostanie wykupiony? Zacytowana wyżej „laurka”, jaką wystawił mu trener Siemieniec, może być pewną wskazówką co do przyszłych losów Alexa Pozo. Na razie zaś – poza wspomnianymi mocnymi wpisami w CV – dostąpił on też zupełnie niezwykłego uhonorowania w swej rodzinnej wiosce przez dumnych z jego sportowej kariery sąsiadów. Od ponad trzech lat właśnie jego imię nosi odnowiony... stadion w Huevar del Aljarafe, o czym informuje stosowna tablica umieszczona przy wejściu!
Dariusz Leśnikowski
2964 MINUTY spędził w tym sezonie na murawach Alex Pozo w koszulce Jagiellonii; to czwarty wynik w zespole
