Ewolucja zamiast rewolucji

Po fatalnej wiośnie i utrzymaniu rzutem na taśmę radomianie liczą, że nowy sezon będzie spokojniejszy.

Bruno Baltazar ma pomysł na poprawę sytuacji Radomiaka. Fot. Łukasz Sobala/PressFocus

RADOMIAK

Miniony sezon Radomiak zakończył na 15. miejscu, mając punkt przewagi nad strefą spadkową. Jeszcze w trakcie rozgrywek, dosłownie przed ostatnią kolejką, w Radomiu zaprezentowano nowego szkoleniowca, którym został Bruno Baltazar. Portugalczyk przed przyjazdem do Polski pracował m.in. na Cyprze, w Bułgarii, a także w Stanach Zjednoczonych. Pracę w Polsce zaczął od porażki w ostatniej kolejce minionego sezonu, o którym nikt nie chce w Radomiu pamiętać.

Nowy szkoleniowiec zdążył zapoznać się z drużyną i wyciągnąć wnioski przed kolejnymi rozgrywkami. W klubie doszło do zmian kadrowych, ale - tak jak zapowiadał Portugalczyk - postawiono na ewolucję, a nie rewolucję. Zadbano o wypełnienie luk w formacji obronnej, którą wzmocnił Zié Ouattara, gracz rodem z Wybrzeża Kości Słoniowej, mający za sobą występy na igrzyskach olimpijskich w Tokio. Do bramki ściągnięto z kolei Macieja Kikolskiego, który daje możliwość gry młodzieżowca między słupkami bramki radomian. Po stronie zysków należy także zapisać transfery Radosława Cielemęckiego oraz Jeana Franco.


KOMENTARZ „SPORTU”

Myślał o Radomiu

Bruno Baltazar był przymierzany do pracy w Radomiaku, gdy pierwszy raz rozważano zwolnienie trenera Macieja Kędziorka. Ostatecznie decyzja została odroczona, ale - jak podkreślał Portugalczyk - od momentu zainteresowania się jego usługami śledził losy Radomiaka i w głowie rodził mu się plan, jak wprowadzić zespół na odpowiednie tory. Baltazar ma w CV mistrzostwo Cypru z Apoelem Nikozja, był asystentem Sabriego Lamouchiego w Nottingham Forest, trenował Rochester Nowy York. Na plus powinien także przemawiać fakt, że w kadrze Radomiaka roi się od rodaków trenera, a jeśli do tego dodamy, że Baltazar płynnie mówi po angielsku, to nie powinien mieć problemów ze skomunikowaniem się z pozostałą częścią zespołu. Jego wybór nie należał do oczywistych, ale może się okazać trafny. Niezwykle ważny będzie początek sezonu. Falstart może wprowadzić nerwową atmosferę, która towarzyszyła drużynie przez całą rundę wiosenną. Zwycięstwo na inaugurację z beniaminkiem z Katowic na pewno dodałoby skrzydeł drużynie, ale w Radomiu muszą sobie zdawać sprawę, że GieKSa, która po 19 latach wróciła na salony, tanio skóry nie sprzeda.

Krzysztof Polaczkiewicz