Ekspresem po zwycięstwo
Wicemistrz Niemiec, SVG Lueneburg, nie okazał się zbyt wielkim wyzwaniem dla Rzeszowian.
Paweł Zatorski i jego koledzy w wielkim stylu weszli w nowy rok. Fot. CEV
LIGA MISTRZÓW
Asseco Resovia w pierwszej kolejce europejskich rozgrywek przegrała z Aluronem CMC Wartą Zawiercie i myśląc o bezpośrednim awansie do ćwierćfinałów, na porażkę z Lueneburgiem nie mogła sobie pozwolić. Zresztą, przegrana z wicemistrzem Niemiec byłaby ogromną niespodzianką. Rzeszowianie mieli bowiem po swojej stronie wszystkie atuty. Potencjał obu drużyn trudno nawet porównać. W ekipie z Podkarpacia grają czołowi gracze na świecie, w Lueneburgu natomiast zawodnicy na dorobku, dla których występ w Lidze Mistrzów jest jak wystawa. Pokazanie się zwiększy ich szanse na zainteresowanie znacznie bogatszych i liczących się klubów z Polski, Włoch czy Turcji.
Gospodarze nie zamierzali stosować taryfy ulgowej. Wyszli mocno skoncentrowani i pewni swojej siły. Już pierwsze akcje pokazały, że są w dobrej formie, co ostatnio nie było wcale regułą. Po dobrym spotkaniu w ćwierćfinale Pucharu Polski i pokonaniu Jurajskich Rycerzy (3:0), przyszło bowiem rozczarowujące 1:3 z Energą Treflem Gdańsk w PlusLidze.
Tym razem akcje Rzeszowian były płynne, szybkie i skuteczne. Rozgrywający Marcin Janusz chętnie wystawiał do środkowych, zwłaszcza Danny’ego Demyanienki, który raz za razem popisywał się potężnymi zbiciami. Jak zwykle poziom trzymali też Karol Butryn, Klemen Cebulj i Artur Szalpuk. Ten pierwszy imponował mocą, natomiast dwaj pozostali wykorzystywali swoją skoczność i dynamikę, atakując ponad rękami blokujących.
Goście byli bezradni. Nie mieli pomysłu na złamanie rywali. Do tego w drugim secie stracili jeszcze podstawowego libero, Sho Takahashiego. Japończyk przy próbie obrony zderzył się z kolegą tak nieszczęśliwie, że rozciął mocno skórę na palcu. Krwotok udało się zatrzymać, został opatrzony przez lekarza, ale na parkiet już nie wrócił.
Wśród przyjezdnych wyróżniał się Ethan Champlin. Amerykanin jako jedyny starał się dorównać gospodarzom. Kilka razy pokazał spore umiejętności. „Odpalił” w polu serwisowym – miał asa – i efektownie atakował. Sam niewiele mógł zdziałać. Jego koledzy byli tylko tłem. Za to zawodniczy z Rzeszowa ani na moment nie stracili koncentracji. W każdym z setów ich przewaga była ogromna. W pierwszym wygrywali 16:8, a w drugim i trzecim 21:14 – ani na moment nie byli zagrożeni.
Grupa D
◼ Asseco Resovia – SVG Lueneburg 3:0 (25:14, 25:15, 25:19)
RZESZÓW: Janusz (2), Cebulj (10), Demyanenko (10), Butryn (19), Szalpuk (9), Poręba (6), Zatorski (libero) oraz Nowak, Louatti (2), Bucki (2), Vasina, Sapiński (1). Trener Massimo BOTTI.
LUENEBURG: Valimaa (1), Gruvaeus (2), Howe (4), Byam (5), Champlin (10), Kunstmann (3), Takahashi (libero) oraz Larsen (4), Enlund (3), Elsner (libero). Trener Stefan HUEBNER.
Sędziowali: Theodora Kyriopoulou (Grecja) i Blaż Markelj (Słowenia). Widzów 2750.
Przebieg meczu
I: 10:7, 15:8, 20:11, 25:14.
II: 10:5, 15:12, 20:14, 25:15.
III: 10:5, 15:8, 20:13, 25:19.
Bohater – Karol BUTRYN.(mic)
