Dzieci chcą wyjść z mgły
Przegrywając pięcioma golami z Chojniczanką, drużyna trenera Dariusza Ruckiego zapisała się niechlubnej historii klubu.
Czy Dariusz Rucki ma pomysł na poprawę humoru? Fot. Piotr Matusewicz / Press Focus
REKORD BIELSKO-BIAŁA
Niebawem minie rok, odkąd zarząd drugoligowca postawił na 40-letniego szkoleniowca. Dariusz Rucki z klubem z Cygańskiego Lasu związany jest od początku 2013 roku i w jego barwach kończył przygodę z piłką.
Swój człowiek
Po zawieszeniu butów na kołku pozostał w klubie. Nim objął pierwszy zespół, prowadził czwartoligowe rezerwy, a także był asystentem Dariusza Mrózka, a następnie Dariusza Klaczy. Gdy w październiku zeszłego roku ten drugi ustąpił z funkcji trenera, władze klubu postawiły na Ruckiego. Miał być opcją tymczasową i poprowadzić drużynę w czterech ostatnich meczach rundy, a prezes Janusz Szymura miał znaleźć następcę Klaczy. Cztery punkty wystarczyły, by władze klubu odrzuciły kandydatury m.in. Piotra Tworka czy Karola Szwedy i postawiły na swojego człowieka. Rucki zaufaniem odwdzięczył się w najlepszy możliwy sposób - utrzymał Rekord w Betclic2. lidze.
Wstydliwy wynik
W drugim sezonie pod jego wodzą drużyna mocno faluje, co po ostatniej porażce 0:5 z Chojniczanką zauważył sam trener. - Mamy się w klubie naprawdę dobrze, niczego nam nie brakuje, a nie potrafimy utrzymać równej dyspozycji - przyznawał. W ostatnich tygodniach Biało-zieloni pokonali Stal Stalowa Wola i rezerwy ŁKS-u Łódź, a potem zremisowali z liderującą wówczas Olimpią Grudziądz, by w następnej kolejce dwukrotnie odrabiać straty z zamykającym tabelę GKS-em Jastrzębie. W dwóch ostatnich kolejkach najpierw dali sobie wydrzeć wygraną ze Świtem Szczecin, a w miniony weekend ponieśli sromotną porażkę z Chojniczanką. - Jest to wstydliwy wynik. Zapisujemy się w niechlubnej historii klubu - mówił po spotkaniu Rucki, mając na myśli fakt, że była to najwyższa domowa porażka Rekordu.
Pierwsza z dwóch szans
- Cały czas jestem w szoku. Ciężko powiedzieć coś mądrego, a nie chciałbym powiedzieć czegoś głupiego. Byliśmy fatalni, jak dzieci we mgle, a to nam nie przystoi - dodawał, ale później zdawał się tłumaczyć porażkę. - Kibic niezaznajomiony z ligą może patrzeć tylko na suchy wynik 0:5, natomiast osoby bardziej wtajemniczone docenią, jak dobrym kadrowo zespołem jest Chojniczanka. W pierwszej połowie rywale zaskoczyli nas w fazach przejściowych i nie potrafiliśmy zareagować. Z tą porażką będziemy się musieli borykać pewnie przez bardzo długi czas - zwieszał głowę Rucki, kreśląc jednocześnie scenariusz na wstrząśnięcie zespołem przed kolejnym spotkaniem. - Musimy się pozbierać, zmienić ustawienie - zapowiadał. Jedna z dwóch ostatnich w tym roku szans na zmazanie plamy już w sobotę o 13.00. Rekord, na inaugurację rundy wiosennej rozgrywanej późną jesienią, podejmie rezerwy Śląska Wrocław, niepokonanie od pięciu kolejek. Z powodu nadmiaru żółtych kartek zabraknie pomocnika Daniela Ściślaka, ale pozostali aż palą się do gry.
(gru)
