Dyrektorskie zarządzanie...

Jurajskie derby dla rewelacji ligowego sezonu z Częstochowy!

Łukasz Żygadło tylko potwierdza, że wiek to tylko liczba. Fot. Marcin Bulanda/Press Focus

Wiek to tylko liczba – to ulubiony zwrot tenisisty światowej sławy Serba Nowaka Djokovicia. To stwierdzenie pasuje jak ulał do Łukasza Żygadły, który przed sezonem objął stanowisko dyrektora sportowego w zespole z Zawiercia, ale z powodu kontuzji Quinna Isaacsona musiał z garnituru wskoczyć w strój sportowy; a stanąć nie w kwadracie dla rezerwowych, lecz na parkiecie! 45-latek porusza się na nim jak za najlepszych lat i zarządza grą po... dyrektorsku. W jurajskich derbach częstochowskich „Norwidowców” z Aluronem CMC Wartą Zawiercie w kluczowych momentach w tie-breaku przyspieszył grę, koledzy nie mylili się w ataku i rywale byli bezradni. Zespół z Częstochowy jest rewelacją sezonu. Miejsce w play offie wydaje się pewne, choć pozostało jeszcze dziewięć meczów w sezonie zasadniczym. Owszem, gracze z Zawiercia mają prawo być zmęczeni, wszak za nim był wygrany mecz oraz podróż z Innsbrucka. Niemniej nie umniejsza to sukcesów ekipy spod Jasnej Góry.

To było niezwykle emocjonujące widowisko, choć okraszone sporą liczbą błędów. Oba zespoły postawiły na maksymalne ryzyko w polu serwisowym, stąd tak wiele pomyłek. Gospodarze zepsuli 26 zagrywek i zdobyli 5 pkt (Indra – 3 i Ebadipour – 2). Przyjezdni, znani z silnej i skutecznej zagrywki, tym razem mieli 32 nieudane próby i 6 pkt (Karol Butryn – 3, Aaron Russell – 2 i Mateusz Bieniek). Pozostałe elementy były na podobnym poziomie. Gospodarze jednak byli lepsi w bloku (11-6), a nadto solidnie pracowali w obronie.

Gdy w zawierciańskiej ekipie dojdzie do analizy tego meczu, to zapewne zawodnicy z Zawiercia, patrząc na 1. seta, będą się chwytali za głowy. Gra kręciła się wokół remisu, ale w końcowych fragmentach podopieczni Michała Winiarskiego zyskali dwa „oczka” przewagi. Po ataku Butryna prowadzili 24:22. Chwilę potem Jurij Gładyr zepsuł zagrywkę, a ten pierwszy posłał piłkę w aut. Rozpoczęła się gra na przewagi. Przy czwartej piłce setowej gospodarze zdołali zapisać tę partię po stronie plusów.

W kolejnej odsłonie temperatura gry nie spadła i toczyła się punkt za punkt do ponad połowy seta. Potem goście po błędach Ebadipoura objęli prowadzenie 18:16, ale wszystko rozstrzygnęło się od stanu 22:22. Lepiej presję wytrzymali goście. Najpierw blokiem zatrzymali gospodarzy, a chwilę potem Irańczyk pomylił się w ataku.

Ekipa Winiarskiego kolejnego seta zaczęła od wysokiej przewagi 8:3, a potem bezpiecznie ją utrzymywała. Dopiero w końcowych fragmentach gospodarze zniwelowali ją do minimum (21:22). Goście zdołali się skoncentrować i... odetchnęli z ulgą. W tym momencie wydawało się, że opór gospodarzy już skruszał. Nic z tego! Do dwójki liderów, Indra – Ebadipour, dołączył Patryk Kogut, który zmienił mizernego Bartłomieja Lipińskiego. W drugiej części tej partii częstochowianie zbudowali wystarczającą przewagę i utrzymali ją do samego końca. Goście, poza amerykańskim przyjmującym, mocno zawiedli. Kryzys dopadł zwłaszcza Butryna, który został zmieniony przez Kyle'a Ensinga. W tie-breaku gospodarze poszli za ciosem. Russell próbował ratować sytuację dla gości, ale sam nie dał rady. „Norwidowcy” za sprawą swoich skrzydłowych pokazali klasę, wypracowali sobie przewagę 8:5 i ten rezultat utrzymali do końca.

Gospodarzom należą się słowa uznania, zaś rozgrywającemu-dyrektorowi głębokie ukłony! 

(sow)

◾  Steam Hemarpol Norwid Częstochowa - Aluron CMC Warta Zawiercie 3:2 (30:28, 23:25, 22:25, 25:20, 15:12)

CZĘSTOCHOWA: Żygadlo, Lipiński (6), Schmidt (5), Indra (26), Ebadipour (20), Adamczyk (4), Masłowski (libero) oraz Borkowski, Kowalski, Sługocki, Kogut (10), Radiwon. Trener Cezar Douglas SILVA.

ZAWIERCE: Tavares (4), Kwolek (4), Gładyr (8), Butryn (19), Russell (20), Bieniek (13), Perry (libero) oraz Ensing (4), Nowosielski, Łaba (4). Trener Michał WINIARSKI.

Sędziowali: Tomasz Flis i Maciej Kolendowski (obaj Kraków). Widzów 4000.

Przebieg meczu

I: 10:6, 14:15, 19:20, 24:25, 30:28.

II: 9:10, 14:15, 19:20 23:25.

III: 10:9, 15:14, 20:16, 22:25.

IV: 10:9. 15:14, 20:16, 25:20.

V: 5:4, 10:7, 15:12.

Bohater – Milad EBADIPOUR.