Dużo do poprawy

Ruch wygrał trzy mecze z rzędu, ale trener Dawid Szulczek widzi elementy, które jego zespół musi zmienić.

Mo Mezghrani przebiegł w meczu z Wartą Poznań prawie 14 kilometrów! Fot. Sebastian Sienkiewicz/PressFocus

RUCH CHORZÓW

Warta Poznań była słabsza od „Niebieskich”, choć napsuła im trochę krwi, strzelając wyrównującego gola w drugiej połowie. Na swoje szczęście chorzowianie szybko odzyskali prowadzenie i drugi raz go nie oddali. – Cieszymy się z wygranej. Widać, że w drużynie jest dobra energia, walczymy o każdy centymetr boiska. Mamy jednak świadomość, że musimy mieć więcej kontroli w momentach, kiedy gramy dobrze, bo było trochę nerwowo – ocenił trener Dawid Szulczek.

Niskie notowania Nono

Względem wcześniejszego spotkania w składzie chorzowian pojawiła się jedna zmiana. Zawieszonego Denisa Venturę zastąpił wracający po zawieszeniu Mateusz Szwoch. – Cieszymy się z trzech punktów także dlatego, że mieliśmy problemy w środku pola. Na mecz ze Stalą Rzeszów wypadł Szwoch, a na starcie z Wartą Ventura. Cały czas nie mamy Filipa Starzyńskiego i Patryka Sikory. Uważam, że teraz gra będzie bardziej stabilna. Do tej pory ratowaliśmy się Filipem Borowskim, Bartłomiejem Barańskim czy Mo Mezghranim, co nie jest dla nich naturalne, by grać w środku, ale bardzo dobrze się z tych roli wywiązywali, głównie w obronie i fazach przejściowych – podkreślił szkoleniowiec Ruchu.

Zbyt wysokich notowań nie ma u niego na razie Hiszpan Nono, który nieźle zagrał w sparingu z Piastem, ale ze Stalą wszedł tylko z ławki, a z Wartą nie zagrał wcale. Nie bez powodu 31-latek nie został wymieniony w powyższej wypowiedzi.

Zatrzymali trend

Trzy wygrane z rzędu dają powód do optymizmu, bo Ruch uspokoił swoją sytuację w tabeli i włączył się do walki o baraże. – Po pierwszych siedmiu meczach Ruch miał 7 punktów i rozmawialiśmy o tym, że trzeba zahamować lot w dół, bo klub już raz przeżył sytuację, gdy wszystko waliło się na łeb, na szyję. Był spadek za spadkiem. Fajnie, że udało się wstrzymać ten trend, ale przed nami jeszcze dużo pracy. Dobrze, że wygrywamy, ale podchodzę do meczów na chłodno i widzę, że są rzeczy, które trzeba poprawiać praktycznie w każdej fazie gry, łącznie ze stałymi fragmentami. Mam nadzieję, że nigdy nie będziemy wyglądać tak, jak w spotkaniu ze Stalą Stalowa Wola – Szulczek przypomniał ostatnią, ale najbardziej zawstydzającą porażkę.

Ekstraklasowy potencjał

Z Wartą imponowało trio odpowiadające za prawą stronę – obrońca Martin Konczkowski, pomocnik Mezghrani i skrzydłowy Miłosz Kozak. Jak przy drugim golu w Rzeszowie, tak na Stadionie Śląskim wypracowało ono bramkę na 1:0. – Przed sparingiem z Piastem cały czas trenowaliśmy system, w którym Mezghrani gra na prawej „dziesiątce” i wbiega w przestrzeń między Konczkowskiego i Kozaka. To wyciąga zawodników ze środka pola czy obrony przeciwnika. Z Piastem w pierwszej połowie wyglądaliśmy tam dużo lepiej niż gdzie indziej na boisku. Przekonali mnie, żeby tak grać i udowodnili to w Rzeszowie. Z Wartą było podobnie, choć z racji innego systemu rywala było to dla Mezghraniego trudniejsze. Sprawdzałem jego wyniki motoryczne i przebił swój najlepszy wynik z czasów gry w Warcie, przebiegając prawie 14 kilometrów. To nie były „puste” kilometry, bo było mnóstwo intensywności, miał najwięcej sprintów i szybkich biegów – chwalił swojego ulubieńca Szulczek.

– Miłosz powiedział mi, że jeśli we wszystkich meczach zagra w pierwszym składzie na prawym skrzydle, to zrobimy awans, więc ufam mu (śmiech). Dobrze czuje się na tej stronie, także gdy ma obok Mezghraniego i Konczkowskiego. Korzystamy z tego. Mezghrani jest jak odkurzacz, zbierający piłki, jeśli straci je jakiś „artysta” – mówił zadowolony trener. Ruchu jeszcze w ekstraklasie nie ma, ale prawa flanka na pewno ma ekstraklasowy potencjał.

Piotr Tubacki

5 PUNKTÓW w klasyfikacji kanadyjskiej ma Maciej Sadlok, co czyni go najgroźniejszym piłkarzem Ruchu. Składa się na to gol oraz 4 asysty.