Drzazga z Puszczy
Niepołomiczanie nie dali się liderowi przy 30 tysiącach kibiców i opóźnili oficjalny awans krakowskiej drużyny.
Amarildo Gjoni (z prawej) dał się we znaki obrońcom Wisły. Mariusz Kutwa (z lewej) radził sobie z nim lepiej niż Darijo Grujczić. Fot. Norbert Barczyk/PressFocus
Wisła nie spełniła podstawowego warunku, by już w ten weekend poczuć się jak ekstraklasowicz.
Trochę niezdrowych emocji
Przed meczem przedstawiciele Puszczy wręczyli władzom Wisły prezent z okazji 120-lecia. Działacze z wzajemnością poklepali się po ramionach, podobnie jak trenerzy, ale kibice Wisły już tak przyjaźnie nastawieni nie byli. Kiedy sędzia przerwał grę, bo z nosa Konrada Kasolika ciurkiem lała się krew, krzyczeli, że ma wstawać i nie udawać oraz wzmocnili to przekleństwem. Nie brakowało też gwizdów - szczególnie, gdy goście bardzo długo wznawiali grę. A potrafią przeciągać wyrzuty z autu lub wykonanie rzutu rożnego nawet wtedy, gdy piłkarze są już ustawieni. Taki ich styl, który ma prawo się nie podobać, ale nie są to nieprzepisowe zagrania.
Wzrost to nie wszystko
Przed przerwą było nerwowo także na murawie. Zaczęło się od sytuacji, gdy Patryk Letkiewicz trzymał już piłkę i leżał na murawie, a Łukasz Sołowiej dyskretnie wykonał ruch stopą z zamiarem kopnięcia bramkarza. Zakotłowało się w polu bramkowym, sędzia napomniał kartkami dwóch zawodników, w tym kapitana Żubrów. W pierwszej połowie bramkarze nie mieli wiele pracy. Obrońcy Krakowian odcięli Amarilda Gjoniego, zespół Mariusza Jopa dobrze też bronił stałe fragmenty. A o tym, że nie zawsze liczy się wzrost, a ważny jest też spryt, przypomniał Frederico Duarte. W trzeciej doliczonej minucie Portugalczyk dobrze zrobił użytek z dośrodkowana Jakuba Krzyżanowskiego i strzelił głową przy asyście wyższych rywali.
Bezlitosny Gjoni
W przerwie Niepołomiczanie przemeblowali skład, Tułacz dołożył drugiego napastnika. Długo nie miało to żadnego przełożenia na poczynania ofensywne jego zespołu, Wisła miała przewagę. Wystarczyła jednak jeden błysk Gjoniego i złe zachowanie Darija Grujcicia, by Puszcza wyrównała. Albańczyk przepchnął Austriaka i mocnym strzałem wyrównał. Po golu gości na boisko wszedł Jordi Sanchez i odzyskał dla Wisły prowadzenie. Najlepiej odnalazł się w zamieszaniu po dośrodkowaniu z rzutu wolnego i nie dał szans Michałowi Perchelowi. To jego drugi gol dla zespołu, wrócił do gry po kilku tygodniach rehabilitacji. Radość Białej Gwiazdy trwała tylko sześć minut.Po aucie Gjoni znów przechytrzył Grujcicia i po raz drugi wymierzył wyrok jak najlepszy kat.
Michał Knura
30 NOWYCH DRZEW zostanie posadzonych po rywalizacji Wisły z Puszczą, każde za 1000 sprzedanych biletów. To jedna z inicjatyw Krakowian w ramach „zielonego miesiąca” na Synerise Arenie.
OCENA MECZU ⭐ ⭐ ⭐
◼Wisła Kraków - Puszcza Niepołomice 2:2 (1:0)
1:0 - Durte, 45+3 min (głową), 1:1 - Gjoni, 58 min, 2:1 - Sanchez, 71 min, 2:2 - Gjoni, 77 min
WISŁA: Letkiewicz - Giger, Kutwa, Grujczić, Krzyżanowski (82. Mikulec) - Omić (60. Sanchez), Igbekeme - Bożić, Duda, Lelieveld - Duarte. Trener Mariusz JOP.
PUSZCZA: Perchel - Barczak, Kasolik, Sołowiej (46. Śmiglewski), Przybyłko (66. M. Stępień) - Nascimento (46. Walski), Piekarski - Iwao (66. Simon), Hajda, Cholewiak - Gjoni (90. Mroziński). Trener Tomasz TUŁACZ.
Sędziował Paweł Malec (Łódź). Widzów 29703. Żółte kartki: Omić, Grujczić - Kasolik, Sołowiej, Przybyłko, Iwao, Gjoni.
