Drużyny zastępcze
KOMENTARZ „SPORTU” - Mariusz Rajek
Zaplecze traci dwa największe konie pociągowe i zastąpienie ich może okazać się bardzo trudne. W zamian może dostać równie medialnych – Widzewa Łódź oraz Lechię Gdańsk, ale może też Arkę i Piasta Gliwice. Na pewno spada Bruk-Bet Termalica. A przecież przez baraże może awansować jeszcze jedna z wielkich firm – Ruch Chorzów lub ŁKS Łódź. Na dole również traci klub, który nieźle się „klika”, czyli GKS Tychy.
Zarządzający pierwszą ligą muszą już teraz myśleć, jak w inny sposób uatrakcyjnić i rozpromować rozgrywki, bo ścieżka stricte sportowa może być utrudniona. Oczywiście nadal są tam silne kibicowsko, organizacyjnie czy marketingowo kluby, ale wypełnienie tak potężnych wyrw będzie bardzo trudne, by nie powiedzieć niewykonalne.
Na pewno trzeba patrzeć w kierunku beniaminków. Romantyczną historię, przynajmniej na początku, pisać będzie Unia Skierniewice, która tak wysoko zagra po raz pierwszy w swej historii. W mieście między Łodzią a Warszawą wszystko mają dobrze poukładane, a co chyba najważniejsze – uszyte na swój rozmiar. Działacze wkładają tam nie tylko pieniądze, ale przede wszystkim własne know how, wzorowo współpracują z miastem, które wybudowało nowoczesny stadion. Drugie miejsce rozstrzygnie się pomiędzy Olimpią Grudziądz oraz Wartą Poznań – bez względu, kto nie awansuje, „szału” raczej nie będzie. Nadzieja w barażach przez które może przebić się Podbeskidzie lub Sandecja Nowy Sącz – czyli kluby spragnione piłki na wysokim poziomie.
