Druga młodość

Pantery są coraz bliżej obrony Pucharu Stanleya, bo do pełni szczęścia brakuje im jednego zwycięstwa.

Sam Bennett może pochwalić się 15 golami w play offie. Fot. SIPA/USA/PressFocus

NHL

Brad Marchand 14 lat temu mniej więcej o tej samej porze wydatnie przyczynił się do zdobycia przez Boston Bruins Pucharu Stanleya, wygrywając z Vancouver Canucks serię 4-3. Wówczas zdobył 5 goli w finale, w tym dwa w decydującym meczu (4:0). Dołączył do Mario Lemieux (Pittsburgh), który mógł się takim wyczynem pochwalić w 1991 i 1992 r. Kanadyjczyk wystąpił w roli debiutanta w drugiej części sezonu i miał 11 goli oraz 19 pkt. Historia zatoczyła koło i Marchand znów jest w blasku jupiterów. 37-letni napastnik przeżywa drugą młodość, bowiem w piątym, wyjazdowym meczu zdobył dwie bramki, a Florida wygrała w Edmonton 5:2 (2:0, 0:0, 3:2) i w serii prowadzi 3-2. Marchand zdobył szóstego gola w finale i dołączył Esy Tikkanena (Edmonton), który mógł pochwalić się takim dorobkiem w 1988 r. W tym play offie w 22 spotkaniach zdobył już 20 pkt (10+10).

Po raz kolejny obrońcy trofeum pokazali klasę w meczu wyjazdowym. W 1. tercji Pantery wyraźnie zdominowały wydarzenia na tafli i w strzałach miały wyraźną przewagę (11-4 i potrafili to udokumentować golami. Calvina Pickarda (14 obron), obok wspomnianego Marchanda, pokonał Sam Bennett, który po raz 15. trafił w tym play offie. Gospodarze trzy razy grali w liczebnej przewadze, ale ani jednej nie wykorzystali. Jedynie w drugiej odsłonie Connor McDavid w 29 min podczas przewagi trafił w słupek. A nieco później (48 min) kapitan gospodarzy wpisał się na listę strzelców w tym finale i zmniejszył straty do dwóch goli (1:3). Jednak 46 sek. później Sam Reinhart, po podaniu Aleksandra Barkowa, znów zwiększył przewagę gości. To był decydujący moment tej potyczki, bo trudno odrobić stratę trzech goli, a ponadto między słupkami Floridy stoi Siergiej Bobrowski, który zaliczył 19 udanych interwencji, a w 29 sek. popisał się świetnym refleksem po uderzeniu Connora Browna. Wynik ustalił Eetu Luostarinen, posyłając krążek do pustej bramki. I po tym meczu sytuacja Nafciarzy stała się trudna, wszak czeka ich teraz wizyta na Florydzie.

- Pierwsze minuty na wyjeździe są niesłychanie ważne i dzięki „Bobowi” nie straciliśmy gola. A potem sytuacja diametralnie się odwróciła. Wracamy do domu usatysfakcjonowani, ale musimy być czujni – stwierdził trener Panter, Paul Maurice.

Kolejne spotkanie, być może ostatnie, z wtorku na środę czasu polskiego w Sunrise.

Finał Pucharu Stanleya

◼  Edmonton Oilers – Florida Panthers 2:5 (0:2, 0:0, 2:3)

Stan rywalizacji 2-3

0:1 – Marchand - Lundell (9:12), 0:2 – Bennett – Tkachuk (18:06), 0:3 – Marchand – Luostarinen (45:12), 1:3 McDavid – Bouchard – Ekholm (47:24), 1:4 - Reinhart – Barkow (48:10), 2:4 – Perry – Draisaitl – Nurse (56:47), 2:5 - Luostarinen (58:41, do pustej).

(ws)