Doświadczenie w cenie
Marcin Kamiński wrócił z Bundesligi i dyryguje obroną lidera z Płocka.
Kamiński ma wiele powodów do radości. Fot. Artur Kraszewski/PressFocus
33-letni stoper po dziewięciu latach w Niemczech postanowił wrócić do Polski. U naszych zachodnich sąsiadów występował w VfB Stuttgart, Fortunie Dusseldorf i na koniec w Schalke. Na poziomie Bundesligi Marcin Kamiński rozegrał 63 spotkania, w których zdobył dwa gole i zaliczył asystę. Na drugim poziomie rozgrywkowym w Niemczech miał prawie dwa razy więcej występów, w których zdobył sześć bramek i zaliczył cztery ostatnie podania. W poprzednim sezonie przyczynił się do utrzymania Schalke na poziomie 2. Bundesligi.
Powrót do naszego kraju okazał się strzałem w dziesiątkę. W letnim okienku transferowym mówiło się o zainteresowaniu Pogoni czy Lecha, którego Marcin Kamiński jest wychowankiem, ale ostatecznie padło na Wisłę Płock, beniaminka ekstraklasy. – Widziałem w piłce wiele, znajdowałem się w różnych sytuacjach i mogę wesprzeć młodszych kolegów, wiele dać drużynie – mówił w jednym z wywiadów Kamiński po dołączeniu do nowego klubu. Faktycznie - 7-krotny reprezentant Polski jest ostoją defensywy swojego zespołu. Nafciarze stracili tylko 12 goli i w sześciu spotkaniach zachowali czyste konta! Przegrali tylko dwa razy - z Arką i Jagiellonią (oba mecze po 0:1).
Niewątpliwie 33-latek miał w tym swój udział, ponieważ wystąpił w każdym spotkaniu rundy jesiennej. Ba, tylko w jednym meczu i to na otwarcie sezonu z Koroną, zszedł z boiska przed końcowym gwizdkiem. W formacji defensywnej dyryguje młodszymi od siebie, ale już także doświadczonymi: Marcusem Haglindem-Sangre oraz Andriasem Edmundssonem. Ponadto Kamiński dwukrotnie trafił do bramki rywali. I oba te gole były kluczowe dla Wisły. Jeden z nich dał wygraną z Legią (1:0), a drugi pozwolił zremisować z Lechią (1:1).
Środkowy obrońca zatrzymuje rywali, ale robi to, jak na swoją pozycję, bardzo czysto! Kamiński tylko raz został ukarany żółtą kartką w meczu z Górnikiem Zabrze pod koniec listopada. Zresztą cała drużyna nie jest zbyt często napominana, ponieważ w całej rundzie jesiennej zgromadziła 32 kartki, ale żadnej czerwonej. To daje Wiśle trzecie miejsce w tabeli klasyfikacji fair play. Mniej napomnień obejrzały tylko śląskie zespoły: GKS Katowice oraz Górnik (Lech Poznań także, ale mistrzowie Polski obejrzeli czerwone kartki, więc ich pozycja w rankingu jest niższa).
Jak idzie, to idzie i widać to po całym zespole. Nafciarze spędzą przerwę zimową na pozycji lidera. Pierwsze miejsce dla Wisły jest wyczynem historycznym, ponieważ klub z Płocka jeszcze nigdy przed przerwą zimową nie był liderem rozgrywek. Z kolei Kamiński jest liderem klasyfikacji „Złotych Butów” po rundzie jesiennej. Wysoko w zestawieniu są także klubowi koledzy Kamińskiego, czyli bramkarz Rafał Leszczyński oraz wspomniany partner z bloku defensywnego, reprezentant Wysp Owczych, Andrias Edmundsson.
Miłosz Cebo
ZŁOTE BUTY Indywidualnie – podsumowanie rundy jesiennej
110 Kamiński (Wisła)107 Grosicki (Pogoń)
105 Grzesik (Radomiak)
104 Leszczyński (Wisła)
103 Edmundsson (Wisła)
102 Hellebrand (Górnik), Janża (Górnik)
101 Haglind-Sangre (Wisła)
100 Bobcek (Lechia), Dziekoński (Korona), Imaz (Jagiellonia), Kun (Wisła), Wolski (Motor), Wójcik (Cracovia)
99 Kapić (Lechia), Shehu (Widzew)
97 Mena (Lechia), Nowak (GKS)
96 Tobiasz (Legia)
95 Josema (Górnik), Majchrowicz (Radomiak), Plach (Piast), Sow (Górnik)
