Doświadczenie poparte żywiołem
Teoretycznie 37-letni Robert Lewandowski mógłby być ojcem 17-letniego Oskara Pietuszewskiego. Czy ich współpraca może przynieść wygraną z Albanią?
Robert Lewandowski w rozmowie z Karolem Świderskim podczas treningu reprezentacji przed meczem z Albanią. Fot. PAP/Leszek Szymański
Każdy napastnik, którego dorobek w reprezentacji jest dwucyfrowy, z pewnością zasługuje na szacunek. Nie strzeli się tylu bramek na międzypaństwowym poziomie ot tak. Tak się w składa, że w naszej kadrze przed tym meczem wszystkie nasze napadziory mogą pochwalić się takim wyczynem: łącznie wbili ich aż... 113 (Lewandowski – 88, Świderski – 13, Piątek – 12). Dwaj pierwsi strzelali już także Albanii. Liczy się jednak forma strzelecka ostatnio.
Lewandowski ostatnio strzelił dla Barcelony dwa gole w Lidze Mistrzów 18 marca – z drużyną Newcastle (łącznie w tych rozgrywek ma cztery). Pobił przy tym rekord Leo Messiego w liczbie drużyn, którym wbijał bramki w Champions League (Argentyńczyk ma ich na rozkładzie 40, a "Lewy" – już o jedną więcej). W lidze wbił 28 lutego z Villarreal (łącznie w Primera Division ma w tym sezonie 11). Świderski – ostatnio strzelił 1 lutego dla Panathinaikosu z drużyną Kifissias. Łącznie ma pięć ligowych bramek w tym sezonie w lidze greckiej. Piątek – ostatnio strzelił 17 marca dla Al-Duhail w wyjazdowym meczu z Al-Shamal. Łącznie ma dziewięć ligowych goli w tym sezonie w lidze katarskiej.
Albańskie drwiny
Szansa żółtodzioba
Jest jeszcze jedna opcja: a ataku może zagrać absolutny debiutant. Oskar Pietuszewski to skrzydłowy, ale nie ma chyba wątpliwości, że sprawdziłby się jako klasyczny napastnik. Pytanie, czy warto sprawdzać to w tak ważnym meczu. Jeden powie, że nie było przecież wcześniejszego przećwiczenia tego zestawienia., drugi skontruje – przecież Albańczycy nie będą mieli pojęcia jak zareagować. Decyzja należy do Jana Urbana – trudno jednak przypuszczać, żeby Pietruszewski zajął miejsce Lewandowskiego "na dziewiątce". Kibice grzeją się raczej na ich wspólny występ i wspomagania starszego kolegi przez młodszego błyskawicznymi wyjściami z flanki. Cóż, faktem jest, że historia futbolu zna przypadki, że nagle w ważnym dla reprezentacji momencie pojawia się żółtodziób i ma decydujący wpływ na losy rywalizacji, czy wręcz ją rozstrzyga. Wielu życzy tego Pietuszewskiemu. Także dlatego, żeby przez kolejne lata nie musieć wzdychać tylko do Lewandowskiego. A przecież jego już wkrótce zabraknie. Nie wzdychać do nikogo?
Tak nie może być!
Paweł Czado
