Doświadczenie plus wybieganie

Dawid Gojny (na pierwszym planie) był solidnym partnerem Krzysztofa Markowskiego. Fot. Dorota Dusik/slzpn


Doświadczenie plus wybieganie

Krzysztof Markowski i Dawid Gojny sięgnęli po mistrzostwo Śląska w siatkonodze.


Ostatnim sportowym akcentem piłkarskiej rywalizacji w 2023 roku były mistrzostwa Śląska w siatkonodze. Możemy już mówić o tradycji, bo od 2012 roku w okolicy Świąt Bożego Narodzenia w goczałkowickiej hali „Goczuś” Michał Puchała organizuje te wyjątkowe zawody. Tegoroczne już po raz 8. miały patronat Śląskiego ZPN. Chętnych było znacznie więcej niż miejsc w turniejowej drabince rozpisanej na 27 par. Zastosowano więc kryterium „kto pierwszy ten lepszy”, ale stali bywalcy i obrońcy tytułu mieli „rezerwację”.

Dość powiedzieć, że na liście startowej pojawiła się zarówno spora grupa I-ligowych młodzieżowców na czele z Jakubem Bierońskim i Natanem Dzięgielewskim z GKS-u Tychy, Kacprem Dudą z Wisły Kraków i Marcelem Misztalem z Podbeskidzia Bielsko-Biała, jak i nestorzy ze znanym z występów w ekstraklasie 50-letnim Marcinem Polarzem, który z Marcinem Berezą okazali się najstarszą parą turnieju, wyprzedzając w tej klasyfikacji o 3 miesiące duet Piotr Mrozek - Sebastian Idczak, również w mający w sumie... 91 lat.


Trzeci tytuł

Najważniejsza była jednak rywalizacja o tytuł mistrza Śląska, który wywalczyli Krzysztof Markowski w duecie z Dawidem Gojnym. 44-latek, mający 81 występów w ekstraklasie (Ruch Radzionków, GKS Katowice, Polonia Warszawa, Odra Wodzisław), a obecnie zawodnik grającej w „okręgówce” Warty Kamieńskie Młyny, oraz 29-letni kapitan Arki Gdynia, z którą rundę jesienną zakończył na 1. miejscu na zapleczu ekstraklasy, najpierw wygrali wszystkie 7 spotkań w fazie kwalifikacyjnej, a następnie 7 gier w fazie finałowej i remisem w ostatnim meczu z duetem Daniel Fabisiak - Dawid Kaszok przypieczętowali zdobycie tytułu.

- Dla mnie udział w mistrzostwach Śląska w siatkonodze to stały punkt programu na przełomie roku - powiedział Krzysztof Markowski. - To był mój szósty start, z czwartym partnerem i mogę się pochwalić trzecim tytułem. Występy w turnieju perfekcyjnie organizowanym przez Michała Puchałę zacząłem z Andrzejem Orzeszkiem. Później moimi partnerami byli Sebastian Dudek, z którym triumfowałem w 2018 roku, oraz Marcin Lachowski, z którym wygrałem w 2020 roku i miałem grać także w tym roku. Marcin jednak rozchorował się w ostatniej chwili, więc zaprosiłem Dawida Gojnego.


Rywali przybywa

- Stworzyliśmy fajną dwójkę, bo proporcje były dobrze rozłożone. Dawid świetnie pracował w defensywie, a ja zająłem się wykańczaniem akcji. To połączenie przełożyło się na wyniki. Najtrudniejsze potyczki stoczyliśmy w fazie finałowej, najpierw wygrywając z duetem Paweł Góra-Konrad Kuder oraz na koniec, remisując z Danielem Fabisiakiem i Dawidem Kaszokiem, którzy też należą do stałych bywalców goczałkowickiego turnieju. To rywale, z którymi ze zmiennym szczęściem mierzę się od kilku ładnych lat. Tym razem to ja byłem górą. Powiem jednak szczerze, że z roku na rok gra mi się coraz trudniej, bo wymagających przeciwników przybywa i mają coraz mniej lat, a ja z każdym rokiem jestem przecież starszy - zakończył Markowski.


Zakończenie kariery

Patrząc w kalendarz, a to na koniec roku przecież nieuniknione, Krzysztof Markowski stwierdził, że już czas zakończyć boiskowe występy. Wszystko wskazuje, że wiosną 2024 roku zawiesi piłkarskie buty na kołku, ale dopóki zdrowie będzie dopisywało tak jak w tej chwili, będzie grywał w meczach oldbojów i przygotuje się do obrony tytułu mistrza Śląska w siatkonodze.


Rywalizują i poprawiają technikę

- Każdy piłkarz lubi grać w siatkonogę i cieszy się, gdy trener w okresie przygotowawczym czy startowym znajdzie na to czas w harmonogramie zająć - stwierdził Dawid Gojny. - To daje radość, ale - choć siatkonoga nie jest w sama w sobie najważniejsza - grając dla zabawy jednocześnie rywalizujemy i poprawiamy technikę. Jeżeli chodzi o sam turniej w goczałkowickiej hali, to muszę powiedzieć, że poziom był bardzo wysoki, ale ja miałem dobrego partnera. Wiadomo, Krzysiek to stary wyjadacz. Startował w tej imprezie już szósty raz i grało mi się z nim znakomicie, o czym świadczy wynik.


Na dobrej drodze

- Cały dzień mogę więc zaliczyć na plus i obiecuję, że jeżeli terminarz moich piłkarskich rozgrywek pozwoli, to za rok chętnie wrócę, żeby obronić tytuł. Zabawa zabawą, ale jesteśmy sportowcami i jeżeli już gramy, to chcemy wygrać. Tak samo jest w lidze, w której życzę sobie, żeby Arka utrzymała 1. miejsce do końca sezonu, bo to byłoby równoznaczne z awansem do ekstraklasy. Po to przenieśliśmy się nad morze z rodziną, żeby spełnić moje piłkarskie marzenie o najwyższej klasie rozgrywkowej i jesteśmy z drużyną na dobrej drodze, by ten cel osiągnąć - zakończył pochodzący z Wodzisławia Śląskiego Gojny, mający za sobą m.in. występy w tamtejszej Odrze, ROW-ie 1964 Rybnik, GKS-ie Jastrzębie czy Zagłębiu Sosnowiec.

A organizator imprezy Michał Puchała, wręczając nagrody, z pamiątkowymi statuetkami dla najlepszych, zaprosił na kolejną edycję i życzył wszelkiej pomyślności w 2024 roku.

Jerzy Dusik