Dopóki piłka w grze

Rozmowa z Maciejem Janowskim, wicemistrzem Europy na żużlu

Maciej Janowski wygrał ostatnią rundę SEC w Czechach. Do złota zabrakło mu punktu. Fot. Marcin Karczewski/PressFocus

Wygrywa pan w Pardubicach, ale do mistrzostwa zabrakło punktu. Co się czuje w takim momencie?

- Patrząc jak układały się te zawody, gdzie pierwszy bieg wygrałem, ale potem nie mogłem znaleźć sposobu na ten twardy start, to na koniec już wszystko było dobrze i myślę, że mogę uznać to za sukces. Bardo się cieszę z takiego wyniku.

Otrzymał pan dodatkową szansę w postaci powtórki biegu ostatniej szansy. W sporcie czasami takie momenty są decydujące. Jest złość, że jednak się nie udało?

- Nie, nie ma we mnie żadnej złości. Szczerze mówiąc do Pardubic przyjechaliśmy bez wielkich oczekiwań. Jeździło mi się tu super, poza problemem na samym starcie. Na pierwszą odsłonę biegu barażowego przebudowaliśmy kompletnie ustawienia i to w ogóle nie zagrało. Przemek jednak się przewrócił, najważniejsze, że nic mu się nie stało, a ja faktycznie dostałem tę drugą szanse. Poszliśmy z ustawieniem jeszcze w inną stronę i to już było super! W końcu byłem bardzo szybki, choć dojście do tego zajęło mi dużo czasu. Koniec końców mogę być zadowolony.

Jak na Pardubice otrzymaliśmy też całkiem niezłe ściganie, szczególnie w drugiej części zawodów.

- Tak, zgadzam się z tym. Ostatni raz tutaj startowałem wiele lat temu, mam stąd bardzo dobre wspomnienia z turniejów mistrzostw świata juniorów. Mam nadzieję, że będę teraz częściej tu zaglądał, bo atmosfera jest bardo fajna.

Po pierwszej nieudanej rundzie w Zielonej Górze wierzył pan, że ten sezon może się skończyć z medalem?

- Ja się tak nie zastanawiam. Raczej biorę kolejne zawody jakie są i w każdych chcę dawać z siebie wszystko. Na pewno straciłem tam za wiele punktów i jak się okazało zabrakło tego jednego. Leon jechał bardzo dobrze i chyba nie byłem w stanie mu tego wyszarpać.

Liczy pana na dziką kartę w przyszłorocznym cyklu Grand Prix?

- Dwukrotnie miałam szansę sam sobie wywalczyć to miejsce, bo w Challenge’u w Terenzano też było bardzo blisko, ale przytrafił mi się defekt. Jeżeli organizatorzy mnie zaproszą będzie wspaniale, jeśli nie też się z tym pogodzę.

Indywidualnie chyba może pan być zadowolony z tego sezonu – mistrzostwo Polski, wicemistrzostwo Europy. Można powiedzieć, że wraca „stary, dobry Magic”?

- Tak, ja jestem zadowolony z tego sezonu. Oczywiście jakieś wpadki się pojawiały, ale patrząc z perspektywy dwóch ostatnich sezonów mogę się naprawdę cieszyć. Widać, że praca i wiara w to, że z tej ciemnej doliny da się wyjść przyniosła efekty.

To na koniec pytanie o ligę. Wierzycie, że w niedzielę da się odrobić 20 punktów z Torunia?

- A kto by pomyślał, że ja będę się bił o mistrzostwo Europy? Dopóki piłka w grze wyjeżdżamy na tor i staramy się walczyć o każdy punkt. Zobaczymy jak wejdziemy w mecz, wszystko może się wydarzyć. Podchodzimy do tego meczu z wiarą i optymizmem.

Rozmawiał w Pardubicach Mariusz Rajek

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się