Dopełnili dzieła!
Raków wygrał ze Zrinjskim 1:0 i praktycznie zapewnił sobie grę w 1/8 finału Ligi Konferencji. Gola w siódmym meczu z rzędu zdobył Jonatan Braut Brunes.
Częstochowianie wyrastają na faworytów tej edycji Ligi Konferencji. Fot. Marcin Bulanda / Press Focus
LIGA KONFERENCJI
Chyba po raz pierwszy w tej edycji Raków przystępował do meczu Ligi Konferencji jako tak wyraźny faworyt. Jednak, że nasze drużyny w tej roli nie czują się najlepiej, można było mieć pewne obawy. Częstochowianie w ostatnim czasie są jednak w świetnej formie, potrafią grać (i wygrywać) nie tylko efektownie, ale i efektywnie (Korona, Rapid, Arka), a kiedy trzeba jak najmniejszym nakładem sił (Śląsk, GKS).
Wymarzona końcówka
Innego scenariusza niż trzy punkty nikt w ekipie wicemistrza nie brał pod uwagę. Tym bardziej, że Zrinjski punktuje w pucharach jedynie u siebie. Poprzednie eskapady bałkańskiejdrużyny kończyły się bolesną klęską w Lublinie z Dynamem Kijów (0:6) oraz nieznaczną przegraną z Mainz (0:1). – Drużyna ograna, doświadczona, mająca dobrego trenera, który bardzo umiejętnie prowadzi zespół. Wyciągają w Europie więcej, niż wynikałoby z ich potencjału indywidualnego. Zrinjski oparty jest bardziej o jedność niż graczy z wyższej półki, często z takimi gra się trudniej niż z jakościowymi zespołami – chwalił rywali przed meczem Marek Papszun i okazało się, że wiedział, o czym mówi.
W Sosnowcu przez długi czas podopieczni Igora Stimaca prezentowali się naprawdę korzystnie. Raków od pierwszych minut chciał zaznaczyć swoją wyższość, częściej był przy piłce, ale to goście oddawali groźniejsze strzały, gdy już udało im się przejąć futbolówkę. Odgryźć się na pewno potrafili, szczególnie Leo Mikić, który kilka razy postraszył Oliwiera Zycha. Rakowowi bardzo ciężko było przedrzeć się przez niezwykle zdyscyplinowaną i szczelną obronę Zrinjskiego. Kiedy wszyscy myślami byli już w przerwie, ręką w polu karnym zagrał kapitan ekipy z Mostaru, Nemanja Bilbija. Sędzia Ondrej Berka po analizie sytuacji przy monitorze VAR wskazał na jedenasty metr, a Jonatan Braut Brunes otworzył wynik meczu. Lepszego zakończenia pierwszej połowy nie mogli sobie w Rakowie wymarzyć.
Emocje do ostatnich sekund
Gol stracony w takich okolicznościach nie załamał jednak ambitnych Chorwatów pod bośniackimi auspicjami. Na drugą połowę wyszli z mocnym postanowieniem doprowadzenia do remisu, a że Raków chciał podwyższyć prowadzenie, aby uniknąć nerwowej końcówki, byliśmy świadkami prawdziwej wymiany ciosów. Doskonałe okazje dla gości mieli Igor Savić i Bilbija, ale wyjątkowo dobrze usposobiony był Zych. W 65 minucie emocje mógł uspokoić Lamine Diaby Fadiga, ale piłka po jego uderzeniu trafiła w słupek, odbiła się od pleców Karasicia i wyszła za linię końcową.
Slobodan Jakovljević już na przedmeczowej konferencji prasowej zapowiadał, że w Sosnowcu Zrinjski będzie chciał powalczyć przynajmniej o punkt i będzie zadowolony, jeśli się to uda. Ostatecznie goście wyjechali z porażką, ale napsuli Rakowowi najwięcej krwi z wszystkich rywali, z którymi częstochowianie mierzyli się w tej edycji Ligi Konferencji.
Brunes nie zwalnia tempa
Na koniec nie sposób nie wspomnieć o Brunesie, dla którego był to siódmy z rzędu mecz z golem na koncie! W czwartek nie tylko zapewnił trzy punkty drużynie, ale potrafił też wypatrzyć lepiej ustawionych kolegów. Ci nie potrafili niestety zrobić użytku z jego podań. – Może też będzie chciał odejść? A mówiąc już całkiem poważnie, skoncentrował się na grze, na tym, co umie najlepiej, złapał formę, ale też drużyna gra dobrze, ma zaufanie moje i chłopaków, a to ułatwia mu zdobywanie bramek. Kilka kwestii się złożyło na tę dyspozycję. Jest ona bardzo wysoka i oby tak dalej. Wierzę, że jeszcze ten bilans w tym roku poprawi – mówił jeszcze przed meczem o Norwegu Papszun. Przy takiej dyspozycji można się spodziewać, że na Limanowskiego wkrótce wpłynie oferta, która usatysfakcjonuje zarówno kuzyna słynnego Erlinga Haalanda, jak i władze klubu. Najpierw jednak jeszcze mecze z Zagłębiem Lubin (14.12) oraz Omonią na Cyprze (18.12).
◼ Raków Częstochowa – Zrinjski Mostar 1:0 (1:0)
1:0 – Brunes, 45+4 min (karny)
RAKÓW: Zych – Tudor, Racovitan, Svarnas – Ameyaw, Struski, Repka (75. Barath), Amorim (83. Silva) – Diaby-Fadiga (75. Makuch), Pieńko (87. Mircetić) – Brunes (83. Rondić). Trener Marek PAPSZUN.
ZRINJSKI: Karacić – Memija (90+1. Abramović), Jakovljević, Dujmović, Mamić – Savić, Masić – Mikić (58. Sakota), Djurasek (58. Ivancić), Pranjić (63. Burey) - Bilbija. Trener Igor STIMAC.
Sędziował Ondrej Berka (Czechy). Widzów: 7254. Żółte kartki: Memija, Djurasek, Sakota
Mariusz Rajek
