Dominatorzy siatkonogi

Daniel Stanclik i Jakub Wojtyła dorzucili do swojej kolekcji czwarty tytuł mistrzów Śląska.

Daniel Stanclik (z lewej) i Jakub Wojtyła przy siatce rozumieją się bez słów... Fot. Dorota Dusik

Słynny cytat króla strzelców mundialu '86 Gary’ego Linekera brzmiał: „piłka nożna to prosta gra, w której 22 mężczyzn biega za piłką, a na końcu i tak wygrywają Niemcy”. Sentencję piłkarza uznawanego 40 lat temu za najlepszego napastnika świata, a później komentatora telewizyjnego, można sparafrazować. Od soboty bowiem wypada mówić:„siatkonoga to prosta gra, w której przebija się piłkę nad siatką każdą częścią ciała oprócz rąk, a na końcu i tak wygrywa duet Daniel Stanclik-Jakub Wojtyła”. W tradycyjnym turnieju rozgrywanym od 2012 roku w Goczałkowicach-Zdroju, a od 2016 roku funkcjonującym jako Mistrzostw Śląska w Siatkonodze, znowu najlepsi okazali się napastnik Miedzi Legnica i pomocnik Spójni Landek. To był ich 4. triumf w historii zmagań wymyślonych i prowadzonych przez Michała Puchałę, bo poprzednio po zwycięstwo sięgali 2016, 2022 i 2024 roku.

Miejsca na podium

Snajper pierwszoligowca i kapitan czwartoligowca przez fazę grupową przeszli brawurowo, nie dali rywalom szans w fazie pucharowej, a w finale 15:8 pokonali duet Daniel Fabisiak-Dawid Kaszok, którzy w tej formie rywalizacji także uchodzą za wysokiej klasy specjalistów. Świadczą o tym ich medalowe miejsca w poprzednich latach, a Fabisiak z Krzysztofem Kozikiem w 2019 roku nawet triumfował.

Z kronikarskiego obowiązku dodajmy, że na 3. miejscu uplasował się zespół „gospodarzy”. Michał Płonka i Krzysztof Kiklaisz występują bowiem w trzecioligowym KS Panattoni Goczałkowice, a w meczu o brąz pokonali duet Kamil Bętkowski-Adrian Frańczak 15:13.

W sumie 96 lat

Nie wyniki jednak są jednak najważniejsze. Uznawana za formę treningu siatkonoga co roku w hali „Goczuś” gromadzi zawodników różnych generacji i klas. Nagrodę dla najstarszego zespołu odebrali bowiem Piotr Mrozek i Sebastian Idczak, mający w sumie 96 lat, a tylko rok młodsi byli Mirosław Madeja i Grzegorz Sztorc, którego 17-letni syn Szymon grał w parze z Dawidem Fenderem, kolegą z SMS-u Rekord Bielsko-Biała.

- Obiecałem sobie, że będę uczestniczył w tym turnieju dopóki nie zajmę ostatniego miejsca, a „niestety” ciągle wychodzimy z grupy - z uśmiechem powiedział ojciec bramkarza Lecha Poznań Bartosza Mrozka, który przed laty - choć bez sukcesów - także grał w Mistrzostwach Śląska w Siatkonodze, a tym razem przekazał meczową koszulkę na nagrodę. - Za rok znowu więc będę musiał przyjechać i pokazać młodzieży jak się gra - zakończył trener Polonii Łaziska Górne.

Od reprezentacji do B klasy

A skoro mowa o nagrodach, to zaznaczmy, że Stanclik do swojej kolekcji dołączył trykot podarowany przez Borję Galana z GKS-u Katowice, a Wojtyła wybrał koszulkę reprezentacji Polski w beach soccerze, przekazaną przez Arkadiusza Kłopcia. - Warto podkreślić, że był to 10. turniej o tytuł mistrza Śląska - dodał Michał Puchała. - Myślę, że ciągle się rozwijamy i rośniemy w siłę, bo wystąpiło 31 zespołów. Na liście startowej były nazwiska ludzi mających za sobą i występy w reprezentacji Polski, jak Dawid Plizga, i aktualnych ekstraklasowiczów, jak Dawid Gojny, i obecnych pierwszoligowców, jak Daniel Stanclik czy Kuba Bieroński. Byli też jednak B-klasowicze, bo siatkonoga jest dla każdego, kto gra w piłkę, a nie brakowało także trenerów. Powiedziałem sobie, że dopóki zgłaszać się będzie minimum 30 par, będę ten turniej organizował, więc za rok znowu się spotkamy, a na najbliższe 12 miesięcy życzę wszystkim, którzy kochają piłkę nożną, samych sukcesów zarówno na boisku, jak i poza nim.

Jerzy Dusik

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się