Dodać więcej w ofensywie
TRYBUNA KIBICA - Górnik Zabrze
Po tym, co wydarzyło się w Poznaniu, można czuć ogromny niedosyt, bo pierwsza bramka, która złamała mecz, to był pierwszy moment, kiedy kilku zawodnikom zdarzyło się popełnić błąd. Wszystko zaczęło się od spóźnionego doskoku Lukasa Ambrosa do Joela Pereiry, ale to jeszcze mieściło się w granicach czegoś, co można zrobić. Jednak im dalej, tym gorzej... Tę akcję można było skasować w kilku momentach, począwszy od solidnie założonej pułapki ofsajdowej przez Pawła Olkowskiego i Rafała Janickiego. Jeśli już to się nie udało, należało szukać pojedynku fizycznego nawet kosztem faulu; no i oczywiście Marcel Łubik powinien był lepiej obliczyć lot piłki, bo miał opcję ciut szybszego wyjścia lub pozostania w bramce.
Druga bramka to już był efekt otworzenia się i oczywiście Erik Janża mógł lepiej przypilnować Mikaela Ishaka, ale nie od dziś wiadomo, że to jeden z trudniejszych napastników do upilnowania w lidze. Jeśli chodzi o końcówkę, to cieszy, że potrafiliśmy rozmontować obronę Lecha, gdy tam pojawił się tylko moment rozprężenia. Z drugiej strony trochę też w tej końcówce wróciły demony z lat poprzednich, gdzie łapiąc kontakt i mając parę minut doliczonego czasu, cackaliśmy się z piłką, co powiedział sam Michal Gasparik na pomeczowej konferencji prasowej. Brakowało wchodzenia w pole karne, tworzenia „sytuacji pressingowych” i wrzutek. Może to być też efekt tego, że wliczając wszystkie sparingi, była to pierwsza taka sytuacja za kadencji nowego trenera.
Na pewno coraz lepiej poznajemy tego nowego Górnika i wiemy, że nie jest to aż taka defensywna wizja, jaką straszyli tzw. eksperci w mediach ogólnopolskich. Na pewno nie jest to tak radosna gra jak za Urbana, ani taka, o którą często się na tych łamach prosiło, ale pod względem motoryki wygląda to co najmniej przyzwoicie i co najważniejsze, jest dużo lepiej pod kątem bronienia stałych fragmentów gry. Nawet tak chwalony Lech za ten element gry nie był nam w stanie zrobić żadnej krzywdy i wszystkie schematy przeciwnika były rozgryzione i zneutralizowane. Teraz trzeba jednak dodać czegoś więcej w ofensywie.
