Dobre wspomnienia lidera

Oscar Piastri rok temu na Węgrzech odniósł pierwsze w karierze zwycięstwo.

Dla Oscara Piastriego wyścig na Hungaroringu ma szczególne znaczenie. Fot. PAP/EPA

FORMUŁA 1

W niedzielę na torze Hungaroring zostanie rozegrana 14. runda mistrzostw świata Formuły 1 - wyścig o Grand Prix Węgier. Liderem cyklu po 13 startach jest Australijczyk Oscar Piastri z McLarena.

Rok temu wyścig na Węgrzech wygrał Piastri i było to jego pierwsze zwycięstwo w karierze. Drugie miejsce zajął inny z kierowców McLarena - Brytyjczyk Lando Norris, który w sobotę wygrał kwalifikacje, a w niedzielę prowadził, ale na trzy okrążenia przed końcem wyścigu kierownictwo teamu nakazało mu oddać pozycję lidera 23-letniemu Piastriemu. Trzecie miejsce zajął siedmiokrotny mistrz świata Brytyjczyk Lewis Hamilton z Mercedesa, co oznaczało jego 200. podium w karierze. Odnosząc tu osiem zwycięstw w latach 2007-2020 ma ich najwięcej z wszystkich kierowców.

Podczas ubiegłorocznego wyścigu na jaw wyszły średnio dobre stosunki panujące między kierowcami McLarena. W końcówce rywalizacji szefowie ekipy nakazali prowadzącemu Norrisowi przepuścić Piastriego. Brytyjczyk początkowo nie chciał wykonać polecenia, przez radio kilkakrotnie pytał o powody takiej decyzji. W końcu zadecydowała siła argumentów szefów teamu.

- Zespół mnie o to poprosił, to wszystko. Moje argumenty nie były brane pod uwagę - powiedział Lando Norris tuż po wyścigu. Było widać, że nie próbuje nawet ukryć swojego niezadowolenia z decyzji kierownictwa teamu.

W tym roku kierowcy McLarena zdecydowanie prowadzą w mistrzostwach świata. W ostatnią niedzielę w Belgii odnieśli szóste podwójne zwycięstwo w 13 wyścigach sezonu i już trzecie z rzędu. A Piastri powiększył swoją przewagę nad Norrisem do 16 pkt. Tylko oni dwaj przekroczyli już granicę 200 wywalczonych punktów - Piastri ma 266, Norris - 250. Trzeci w klasyfikacji obrońca tytułu i czterokrotny mistrz świata Holender Max Verstappen z Red Bulla zgromadził 185.

- Bardzo się cieszę z powrotu na Węgry, to jest zawsze fajny weekend. To świetne miasto, dobry tor. Tym bardziej, że wracam tam, gdzie odniosłem swoje pierwsze zwycięstwo. Ale nie ma co wspominać, teraz trzeba wrócić do rzeczywistości - powiedział Piastri.

Bardziej oszczędny w słowach był Norris. - Mam dobre wspomnienia z Węgier. Wyścig tutaj pasuje mi trochę bardziej niż na Spa - podkreślił Brytyjczyk.

Grand Prix Węgier zadebiutowała w kalendarzu F1 w sezonie 1986 i do dziś ta runda - pierwsza w kraju zza żelaznej kurtyny - odbywa się corocznie. Hungaroring ma 4,381 km długości i na dystansie 70 okrążeń kierowcy pokonują 307 km. Rekord jednego okrążenia w warunkach wyścigowych należy do Hamiltona, który uzyskał czas 1.13,447. W niedzielę Brytyjczyk zaliczy swój 370. wyścig w Formule 1, ale wciąż będzie mu daleko do rekordu dwukrotnego mistrza świata Hiszpana Fernando Alonso z Aston Martin Racing, który wystartuje po raz 415. W tegorocznym sezonie Alonso jednak nie ma wiele do powiedzenia na torach F1, aktualnie jest 15. w klasyfikacji generalnej.

Tor nie ma najlepszej opinii u zawodników. Jest kręty, wyboisty, bywa pokryty kurzem, który gdy pada deszcz, zamienia się w błotną ślizgawkę. Porównuje się go nawet do ulicznego toru w Monako ze względu na znaczenie kwalifikacji i pozycji startowej.

Sobotnie kwalifikacje zaplanowano od 16.00, a niedzielny wyścig rozpocznie się o godz. 15.00.

Klasyfikacja generalna MŚ F1 (po 13 z 24 wyścigów): 1. Oscar Piastri (Australia/McLaren) 266 pkt, 2. Lando Norris (W. Brytania/McLaren) 250, 3. Max Verstappen (Holandia/Red Bull Racing) 185, 4. George Russell (W.Brytania/Mercedes) 157, 5. Charles Leclerc (Monako/Ferrari) 139, 6. Lewis Hamilton (W. Brytania/Ferrari) 109, 7. Andrea Kimi Antonelli (Włochy/Mercedes) 63, 8. Alexander Albon (Tajlandia/Williams) 54, 9. Nico Huelkenberg (Niemcy/Kick Sauber) 37,10. Esteban Ocon (Francja/Haas) 27

 Klasyfikacja konstruktorów: 1. McLaren 516 pkt, 2. Ferrari 248, 3. Mercedes 220, 4. Red Bull Racing 192, 5. Williams 70, 6. Kick Sauber 43


Vasseur dalej w Ferrari

Szef zespołu Ferrari Frederic Vasseur przedłużył kontrakt z włoskim teamem. W komunikacie Ferrari nie podano szczegółów, ale wspomniano, że Francuz podpisał wieloletnią umowę. Vasseur kieruje najbardziej utytułowanym teamem w historii F1 - 16 tytułów mistrza konstruktorów - od początku 2023 roku.

„Pod wodzą Freda Scuderia Ferrari jest zjednoczona, skoncentrowana i nastawiona na ciągły rozwój” - zaznaczono. Jak dodano, przez ostatnie dwa i pół roku Vasseur zapewnił zespołowi solidne fundamenty, które mają pozwolić Ferrari wrócić na pozycję lidera mistrzostw świata.

W ostatnich miesiącach wiele spekulowano o przyszłości 57-letniego Vasseura. Kierowcy Ferrari nie wygrali ani jednego wyścigu w obecnym sezonie. Zatrudnienie siedmiokrotnego mistrza świata Brytyjczyka Lewisa Hamiltona, początkowo odbierane jako rewolucja tego teamu, nie przyniosło spodziewanych efektów.

Ostatni tytuł mistrza świata konstruktorów Ferrari wywalczyło w 2007 roku.

(PAP)