Do trzech razy sztuka
Hutnik Kraków to w tym sezonie częsty rywal walczącego jeszcze o życie Zagłębia Sosnowiec. Czy po porażce w Pucharze Polski i remisie w lidze przyjdzie czas na zwycięstwo?
Wracający do składu Patryk Gogół (z lewej) ma poprowadzić Zagłębie do upragnionego zwycięstwa. Fot. FB/Zagłębie Sosnowiec
BETCLIC 2. LIGA
Ekipa z Sosnowca na Suchych Stawach grała w minionej rundzie zarówno w Pucharze Polski, jak i w lidze. W rundzie wstępnej PP Zagłębie zostało rozbite przez rywali 3:0 i błyskawicznie pożegnało się z tymi rozgrywkami. Nieco lepiej było w meczu o punkty, który zakończył się bezbramkowym remisem. Tamtego pojedynku nie wspomina dobrze Jewgienij Szykawka, który w pierwszym kwadransie przestrzelił rzut karny. W niedzielne popołudnie (17.00)grający w barwach Zagłębia Białorusin będzie się chciał zrehabilitować. Niewykluczone, że bramka przyniesie mu podwójną radość, bo najskuteczniejszy (10 bramek) gracz zespołu wkrótce zostanie ojcem. - Rozwiązanie może nastąpić w każdej chwili. Narodziny dziecka chciałbym fetować bramką już w meczu z Hutnikiem. Bramką, która przyczyni się do naszego zwycięstwa, bo tylko ono pozwoli nam pozostać w grze o utrzymanie. Ciężko trenowaliśmy w tygodniu poprzedzającym to spotkanie i wyjdziemy na boisko, by sięgnąć po 3 punkty. Pamiętam o karnym z Krakowa. Na pewno zrobię wszystko, aby się zrehabilitować za tamto „pudło”, choć oczywiście najważniejsza jest wygrana i w sumie nie ma wielkiego znaczenia, kto wpisze się na listę strzelców. Zawodzimy naszych fanów w tym sezonie, ale na pewno zrobimy wszystko, aby w decydującym momencie odwrócić złą kartę - zapewnia napastnik Zagłębia.
Warto wspomnieć, że Zagłębie zmierzy się z Hutnikiem pod wodzą trzeciego trenera! W Pucharze Polski Sosnowiczan prowadził Marek Gołębiewski, w pierwszym meczu ligowym Wojciech Łobodziński, a teraz zespołem kierował będzie Tomasz Łuczywek. Pod wodzą wychowanka klubu z Sosnowca Zagłębie jeszcze nie wygrało. W dwóch meczach zdobyło punkt, ale jak na razie nie strzeliło gola. Bez tego trudno myśleć o zwycięstwie, a tylko komplet punktów da jakiekolwiek nadzieję na zachowanie ligowego bytu i to w drodze ewentualnego barażu.
Trener Łuczywek będzie miał nieco większe pole manewru, gdyż nikt nie pauzuje za kartki, a do składu wracają gracze, którzy ostatnio odpoczywali za nadmiar „żółtek”. Są to kapitan i środkowy obrońca Mateusz Matras oraz fiński skrzydłowy Linus Ronnberg. Po kontuzji gotowy do gry jest także Patryk Gogół, strzelec ostatniego gola.
- Widzę jak drużyna pracuje na treningach i jak bardzo jest zaangażowana. Chcę jednak jasno powiedzieć, że samo zaangażowanie czasami nie wystarcza. Potrzebujemy dobrej organizacji gry i świadomości tego, jak chcemy funkcjonować w różnych fazach meczu. Do tego potrzebna jest jedność ludzi, którzy chcą ciągnąć ten klub w jednym kierunku. Tego będę oczekiwał od każdego. Dziś skupiamy się przede wszystkim na meczu z Hutnikiem, bo to jest dla nas priorytet. Do końca sezonu zostało niewiele kolejek i - jak wspominałem wcześniej - nie mamy marginesu błędu. Zdajemy sobie sprawę z miejsca, w którym jesteśmy, i robimy wszystko, by to zmienić - mówi szkoleniowiec drugoligowca.
Krzysztof Polaczkiewicz
